Siedem dni ścigania, 34 godziny w siodle, pokonany dystans prawie 600 kilometrów z niespełna 11000 metrami pokonanych przewyższeń. Bardzo wysokie temperatury, kilkadziesiąt litrów wypitych płynów. Czy było warto ? Jasne że tak !!!

Już po raz szósty Leogang stanie się stolicą zimowego freestylu rowerowego. W dniu 27 stycznia 2012 najlepsi kolarze grawitacyjni przybywają do Austrii. Swoją obecność już zapowiedział tegoroczny król miejskich akrobacji, Sam Pilgrim.

Szósty etap był długi, ale stosunkowo szybki. 128 km z 1716 metrów przewyższenia nie było specjalnie wymagające technicznie, jechaliśmy po szutrach i bitych drogach, a końcówkę asfaltem. Zapowiadane pełne słońce – na szczęście było trochę chmur i upał nie był tak dokuczliwy jak w poprzednich dniach.

Podobno jest kilka rzeczy, które trzeba zrobić w życiu: spłodzić syna, posadzić drzewo, udać się do Mekki... A co takiego powinien zrobić rowerzysta choć raz w życiu? Backflipa? Niektórzy mogliby go zrobić pierwszy i ostatni raz, ale są przecież wyzwania, które mogą na całe życie zmienić optykę zza kierownicy. Wydarzenia, które raz na zawsze określą, co to znaczy daleko, ciężko, czy stromo. Mając w głowie takie definicje, znacznie łatwiej sprostać innym wyzwaniom. Nie tylko rowerowym.

Dzisiejszy etap (95 km z 1750 metrów przewyższenia) za nami. To czego się obawialiśmy – czyli upał – był niemiłosierny.

To był naprawdę intensywny tydzień - zaczął się już we czwartek.

Od największych europejskich targów Eurobike minęło już trochę czasu. Czasu potrzebnego aby ochłonąć, przeglądnąć i poukładać to wszystko co na nich widzieliśmy.

Będąc na etapie szukania nowych wyzwań i przeżyć, odmiennych od kolejnego maratonu X w miejscowości Y na dystansie Z, pojawiła się spontaniczna opcja wystartowania w triatlonie górskim. Do przepłynięcia dystans ok. 1 km, rowerem 25 km, biegiem 10 km. Czepek, okularki, strój kąpielowy - jest. Rower, kask - jest, buty do biegania - są. To, plus szczypta odwagi wystarczyło, by spróbować, czym smakuje terenowa odmiana triatlonu.

The winner is: Jeroen Boelen! Wygrał pięć z dziesięciu etapów tego niesamowitego wyścigu.

Czy denerwuje Cię, że lato i piękna pogoda, wymarzona na rower, tak szybko się kończy? Gran Canaria jest rajem dla rowerzystów.

Start o 8.00, jeszcze przed upałem. 81 km , ok. 30 km singletrackami w górę i w dół, reszta to szutry i bite drogi. W miarę łatwo technicznie, spodziewaliśmy się po pierwszych etapach że znowu będzie trudno. Nie było tak strasznie...

To nie był najdłuższy, ale bez wątpienia najtrudniejszy technicznie etap Crocodile Trophy. Holenderski zawodnik z Milka-Trek teamu przybył na metę około dziesięć minut wcześniej niż inni!

Trzeci etap Brasil Ride za nami. Rozegrany został w formie XC - pięć siedmiokilometrowych rund. Start wspólny, ale nie było wymogu jazdy razem – liczy się czas wolniejszego zawodnika z zespołu.

Spośród 987 fotografii nadesłanych przez 229 uczestników jury wybrało laureatów II edycji konkursu BikeShot.

Holender wygrał w Camp Kalpowar, pokonując Austriaka Josefa Benedsedera, z którym przez dłuższy czas jechali łeb w łeb.

Było zdecydowanie trudniej niż się spodziewaliśmy. Pobudka o 4.00, śniadanie i o świcie start. Początek co prawda bardzo szybki (asfalty i szerkie piachy), ale potem niesamowite single.

W rok po nieszczęśliwym wypadku na trasie Croc Trophy, Sokoll pokazuje, że nie straszne mu są traumatyczne wspomnienia.

Urs Huber przyjechał do Queensland z myślą o wygranej (trzeci raz z rzędu!) najcięższego górskiego wyścigu. Nie brał tylko pod uwagę faktu, że jego największy konkurent - Jeroen Boelen – będzie równie dobrze przygotowany do startu.

23 października wystartował największy wyścig rowerowy w Brazylii. Bikerzy z 14 Brazylijskich stanów oraz z 18 innych krajów stanęli na starcie tego ultramaratonu górskiego.

Strome podjazdy i przerażające zjazdy były motywem przewodnim piątego etapu Crocodile Trophy.

Zawodnik z Milka-Trek-Bart Brentjens MTB Team od dziś może pochwalić się pierwszym, dużym, międzynarodowym zwycięstwem w kolarstwie górskim.

Brakuje Ci pomysłu na udane zakończenie rowerowego sezonu? Być może warto wybrać się w sobotę 29.10.2011 do czeskiego Jesenika na „Ostatni Kilometr” w 2011 roku.

Szwajcarski mistrz zostawił w tyle rywali na trasach Koombooloomba.

Od czterech lat zdobywałem złoty medal w tej dyscyplinie sportu, ale w tym roku uległem Edvardowi Schumetowi ze Słowenii.Pierwsza czwórka zawodników po dwóch etapach zmieściła się w 10 sekundach. Jazda indywidualna na czas, starty co minutę, błoto, korzenie, kamienie, dystans 2 x 4,75 km, kolarz plus pies, a różnice między nami tylko sekundowe. Nikt z nas w trakcie swojego przejazdu nie wie jak jedzie rywal, nie ma żadnego punktu odniesienia.

Dramatyczny dzień w North Queensland. Przez dwa miesiące z nieba nie spadła ani kropla deszczu, aż do dziś - na rozpoczęcie siedemnastego Crocodile Trophy. Ulewne deszcze zaskoczyły nawet najtwardszych zawodników. Choroba wyeliminowała jednego z faworytów - Barta Brentjensa.

10 dni. Ponad 1200 km przez lasy i bezdroża Północnej Australii. Ponad 90 rowerów, a na nich światowej klasy zawodnicy, rywalizujący na trasie siedemnastego Crocodile Trophy po trudnych terenach Far North Queensland.

Zakończyła się weekendowa warszawska gra miejska.

Poland Bike Marathon zadebiutował w warszawskiej dzielnicy Wawer. Super-etap pod hasłem „Życie czeka” zgromadził 300 miłośników jazdy na rowerach górskich. Start i meta wyścigów znajdowały się na terenie Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” w Międzylesiu.

Już za kilka dni startujemy w Brasil Ride – siedmiodniowej etapówce MTB w Ameryce Południowej. Przygotowania już na ukończeniu, praktycznie wszystko gotowe.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB