W ostatnią niedzielę Michałowice koło Krakowa gościły kolejny raz miłośników dwóch kółek. Spore grono kolegów z entuzjazmem wypowiadało się na temat tutejszego Maratonu MTB, więc ja również dałem się skusić. Pomimo, że jest to pojedyncza, lokalna impreza to stała się już punktem obowiązkowym w kalendarzu startów wielu zawodników, także z poza Małopolski, od lat regularnie startujących w MTB. Dzięki współpracy lokalnych pasjonatów kolarstwa i osób promujących sport w gminie, ale także przy wsparciu władz miejscowych, wojewódzkich i starostwa krakowskiego i znaczącym patronacie medialnym możemy uczestniczyć w godnym uwagi wydarzeniu sportowym.

Wśród około 250 uczestników na starcie zjawili się zawodnicy Kross Racing Team, Vitesse Bergamont bikeWorld.pl, mtb Silesia Rybnik, kilkuosobowa reprezentacja SIKORSKI bikeBoard TEAM, a także mnóstwo innych osób zachęconych rekomendacjami i świetną pogodą. Runda o długości około 45 kilometrów z rzeczywistą ilością przewyższeń 670m w przypadku dystansu GIGA dawała całkiem pokaźną sumę jak na „płaski wyścig”. Trasa była typowo interwałowa, w której najbardziej wymagające były 3 sztywne kilkusetmetrowe podjazdy zlokalizowane na pierwszych 10 kilometrach rundy. Dalsze podjazdy były już mniej wymagające, ale przy szybkim tempie wyścigu i wysokiej temperaturze również odczuwalne. Duży udział stanowiły drogi asfaltowe, na których także znalazły się krótkie sztywne podjazdy „do siłowego przepchania”, a nie typowego podjeżdżania. Trzon rundy stanowiły polne drogi i ścieżki, w większości dość wygodne, ale uciążliwe z uwagi na niesamowitą suszę i kurz. Nie oszczędzono wybijających z rytmu podjazdów po sporych gruzowiskach czy też odcinka przypominającego nierówny, zerodowany beton. Niewątpliwie najciekawsze było ostatnie 1/4 rundy, gdzie znajdowały się kręte odcinki w lesie, zarówno w górę jak i w dół, które przypominały charakterem rejon garbu krzeszowickiego znanego z maratonu krakowskiego. Trasa dzięki urozmaiconej nawierzchni i interwałowemu charakterowi oraz dobrym widokom nie pozwalała się nudzić mimo niewielkich trudności technicznych. Największym utrudnieniem otwartych odcinków był niewątpliwie silny wiatr. Oznakowanie trasy nie budziło wątpliwości, choć na odcinkach asfaltowych wydało mi się momentami zbyt rzadkie. Zjazdy w boczne ścieżki zabezpieczali strażacy i policja. Jedyny wjazd w maliny na drugim kółku, a raczej w skład nawozu, zawdzięczam pewnie miejscowym żartownisiom, którzy zerwali strzałki. Sporym atutem były bufety na trasie i mecie oferujące oprócz wody i bananów także batony oraz izotoniki, a dla zmęczonych napój TIGER.
Po wspólnym starcie obu dystansów, na pierwszej górce uformowała się grupka około 10 zawodników, która przetrwała do najtrudniejszej ścianki w lesie. Tuż za nią w wyniku zamieszania oderwali się zawodnicy Kross Racing wraz z Romkiem Pietruszką. Przez pewien czas próbowaliśmy z Remikiem Ciokiem prowadzić pogoń, jednak prowadząca trójka systematycznie powiększała przewagę. Wyższość Remika musiałem uznać na jednym z gruzowych podjazdów i resztę rundy podążałem samotnie z około 40s startą do kolegi. Ostatecznie dystans MEGA zwyciężył Romek Pietruszka przed Remigiuszem Ciokiem oraz Jackiem Gilem. Na GIGA tryumfował Bogdan Czarnota przed Mateuszem Zoń, którzy zespołową jazdą wypracowali bezpieczną przewagę nad niżej podpisanym. Zwycięzca zainkasował świetną ramę MTB marki SIKORSKI. Laureaci pozostałych miejsc we wszystkich kategoriach także otrzymali cenne nagrody, które dzięki sponsorom i organizatorom są od początku wyznacznikiem tych zawodów, a których ze świecą szukać na innych, nawet wielkich imprezach. Co więcej, mimo że worek z nagrodami na tomboli był niebieski, a nie czerwony to cały czas miałem wrażenie, że pod sceną leży obezwładniony święty Mikołaj - nagrody były pierwszej klasy. Potwierdzeniem lokalności imprezy był posiłek regeneracyjny w postaci kiełbaski lub steku zamiast makaronu, którego spożywaniu towarzyszyły występy zespołów i orkiestr muzycznych w ramach pikniku gminnego.

Doskonała pogoda, świetna atmosfera sportowa, dobra organizacja i nieprzeciętne nagrody z każdym rokiem przyciągają na start kolejnych chętnych. Jeśli poziom i tendencja się utrzyma to z pewnością w latach następnych impreza się rozwinie i zyska dalsze uznanie.

Dodano: 2010-08-26

Autor: Tekst: Jarek Hałas

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje