Wyścigi wieloetapowe mogą być sposobem na życie. Pozwalają połączyć chęć rywalizacji i podróżowania. Etapówek MTB na świecie jest około setki i nawet startując dwa razy w roku, jedna kolarska kariera nie wystarczy. Trzeba wybierać.

Można zdecydować się na trudne technicznie górskie ścieżki albo szerokie szutry. Profil wysokościowy czy odpowiadający nam dystans dzienny. Ilość etapów. Zdecydować się na jazdę solo albo z kumplem, partnerką czy nawet żoną/mężem. Można dopasować ją do budżetu – choć w żadnym wypadku to nie będą tanie wakacje all inclusive. Można oderwać się od rodzinnych tematów i zacząć tęsknić w trakcie, albo zabrać bliskich ze sobą i pojechać w rejony ciekawe również dla nich, tak aby mieli swoje własne atrakcje nie czekając na nas całymi dniami nudząc się... aby potem (albo jeszcze lepiej przed wyścigiem) wypoczywać wspólnie. Integracja murowana. Są wyścigi, w których jedyną opcją jest jazda w dwuosobowym teamie – męskim, damskim lub mieszanym. Z doświadczenia wiem, że team musi być zgrany i sprawdzony nie tylko pod względem poziomu sportowego, ale i charakteru. Ambitne cele i zamierzenia trzeba dopasować do umiejętności i tego, co osiągnęliśmy do tej pory. Ale nie wolno obawiać się przesadnie. W internecie (np. www.stageraces.com, www.bikecalendar.eu) możemy naleźć całą masę etapówek. Witryny internetowe organizatorów opisują przebieg i profil trasy a galerie zdjęć i filmy dają poczuć klimat. W podjęciu decyzji pomocne będą opinie finisherów z poprzednich lat, ich zdjęcia i video, których w sieci można znaleźć mnóstwo. Raporty z etapówek regularnie publikujemy na łamach magazynu bikeBoard. Ten artykuł powstał na bazie naszych doświadczeń z około 30 różnych wyścigów etapowych, w których braliśmy udział.


ZOSTAŃ FINISHEREM
Z wielu powodów (dostępność, jakość tras, język, jakość organizacji) dobrym wyborem są rodzime etapówki. Mamy w czym wybierać. Bike Adventure, Gwiazda Południa i Północy, Dukla Wolf Race, Beskidy MTB Trophy czy Sudety MTB Challenge to sprawdzone przez nas imprezy. Pozwolą zasmakować kilkudniowego ścigania w miarę blisko domu. Są łatwe do ogarnięcia logistycznie, przystępne cenowo (liczy się też koszt dojazdu, prawda?) i rozgrywane od czerwca do sierpnia, czyli w szczycie naszego sezonu. Oferują ściganie po trasach różnej trudności i dystansie, każdy znajdzie coś dla siebie. W zasięgu samochodu, czyli w Europie mamy mnóstwo imprez. Od tych tuż pzy granicy (czeska MTB Trilogy) do takich, gdzie warto zastanowić się nad opcją lotniczą (hiszpańska Andalucia Bike Race czy grecka Bike Odyssey). Europejskie etapówki rozgrywane są od końca lutego do września, im bardziej na południe Europy tym dalej od okresu największych letnich upałów. Zapewne na wczesne wyścigi (Andalucia Bike Race na przełomie lutego i marca czy też 4Island Bike Race w kwietniu) w naszym klimacie ciężko będzie przygotować doskonałą formę. Ale można potraktować je jak swoisty obóz treningowy przed rozpoczęciem sezonu startowego.

Foto: Gwiazda Południa / Zamana Grup - Zbigniew Kowalski

Kluczowe w wyborze jest określenie trudności wyścigu i dopasowanie wyboru do swoich możliwości. A na to składa się nie tylko dystans i ilość przewyższeń, ale w dużej mierze skala trudności technicznych. Nie chodzi mi tu o wysoką pozycję w rankingu na mecie ile o samo do niej dotarcie. Wymagające Iron Bike, Swiss Epic czy MTB Trilogy lub BC Bike Race mogą dla wielu okazać się zbyt trudne. Nie sposób ich przejść z buta mieszcząc się w limitach czasowych. Przejezdne mogą okazać się łatwiejsze technicznie Alpentour, Zillertal Bike Challenge czy Bike Oddysey. Dla ceniących dzikość, ciekawsze będzie ściganie po surowych ścieżkach w rumuńskich Karpatach (Carpathian MTB Epic) lub Alpach Liguryjskich (Alta Via Stage Race), inni będą woleli śmigać po w pełni przygotowanych na potrzeby rowerzystów singlach (BC Bike Race, Swiss Epic). Niektóre etapówki to ogromne imprezy na 1200 osób, z prosami i dostępem do noclegów w wypasionych hotelach lub luksusowych camperach z wyżywieniem od szefów kuchni z gwiazdkami Michelina na pagonach, pełną obstawą płatnych mechaników i masażystek (Swiss Epic, Trans Alp, Cape Epic). Są koszmarnie drogie, ale kto bogatemu zabroni? Warto jednak sprawdzić czy nie ma wersji budżetowych bo to imprezy na miarę WorldTouru. Dla innych odbiorców są bardziej kameralne i klimatyczne wyścigi, gdzie wszyscy się znają i wspólnie naprawiają rowery już po pierwszym dniu (Iron Bike, MTB Trilogy, Epic Cymru). A może zamiast jazdy za motocyklistą i pomiędzy taśmami wolałbyś tylko ślad GPS? Zaoferują ci to Alta Via Stage Race czy TransPyr. Jazda wg traka w nieznanym terenie, po nieoznakowanej trasie jest niewątpliwie ciekawsza, ale wymaga zdolności nawigacyjnych na poziomie Master. Nie zapominaj o marzeniach. Jeśli czujesz się na siłach (również finansowych J), spróbuj wybrać się dalej. Przy wyborze etapówek warto kierować się krajobrazami i klimatami, które chcesz poczuć na własnej skórze. Człowiek doświadcza z niczym nieporównywalnych doznań, kiedy mierzy się z bezkresem marokańskiej pustyni (Titan Desert), mongolskich stepów (Mongolia Bike Challenge), przedziera się przez dżunglę w akompaniamencie śpiewu tropikalnych ptaków i krzyków małp (La Ruta de Los Conquistadores), w cieniu Himalajów wspina się w śniegu z rowerem na plecach ponad 5 km nad poziomem morza (Yak Attack) czy pokonuje gorące kilometry w bezludnym australijskim interiorze (Crocodile Trophy). Albo odwiedza najważniejsze dla MTBikera ścieżki Kanady (BC Bike Race). Taki wyjazd jest przede wszystkim niezapomnianą przygodą życia, nagrodą za wytrwałość, powodem do radości i satysfakcji. Ale to jeszcze nie koniec. Znajomości zawarte daleko od domu, w pocie czoła i skrajnych warunkach atmosferycznych są pełne szczerości, otwartości i... są powodem do kolejnych podróży. Pięcioro Australijczyków poznanych na Crocodile Trophy przyjechało na nasze zaproszenie do Polski na Sudety MTB Challenge – wystartowali w zawodach, mieszkali u nas kilka dni przed i po zawodach, zwiedzali Kraków i jeździli w naszych kultowych rowerowych miejscówkach w Małopolsce. Jeden z nich został członkiem dwuosobowego teamu bikeBoard i jechał w naszych barwach podczas naszego wypadu na Andalucia Bike Race. Te przyjaźnie trwają, spotykamy się na kolejnych zawodach w różnych częściach świata.


PRZYGOTOWANIE PSYCHICZNE I FIZYCZNE
Nieprzewidziane okoliczności podczas wyścigu, awarie i kryzysy, które w przypadku jednodniowych zawodów zapewne spowodowałyby wycofanie z trasy, na etapówce wymagają spięcia woli by móc ukończyć etap i kontynuować jazdę. Intensywny tydzień na etapówce to mniej więcej to samo co dwa miesiące ścigania się w każdy weekend w zawodach jednodniowych, tyle że tutaj dzień po dniu. W tym czasie wydarzyć się może wiele i trzeba się dobrze zmotywować do ukończenia wyścigu. Ale samą siłą woli nie pojedziesz, przygotowanie fizyczne jest bardzo ważne. Nie warto porywać się na trudny wielodniowy wyścig bez odpowiedniej bazy przejechanych kilometrów. Szkoda butów na bieganie po trasie trudnego technicznie wyścigu. Ale nie można też stanąć na starcie przetrenowanym, zmęczonym przygotowaniami i napiętym na wynik. Byłoby optymalnie, gdyby nasz celowy trening odbywał się w warunkach podobnych do tych, jakie będą podczas wyścigu. Chodzi zarówno wielogodzinną jazdę przez kilka dni z rzędu, jak i o teren i warunki w jakich przyjdzie nam trenować: przewyższenia, podłoże i teren, pogodę. O ile przy krajowych etapówkach nie ma z tym większego problemu to w bardziej egzotycznym miejscu może być trudniej. Trudno w Polsce przygotować się na pokonywanie w tempie wyścigowym podjazdów z różnicą wysokości ponad 1500 m. A takie są chlebem codziennym wysokogórskich zawodów. To samo dotyczy jazdy na dużych wysokościach czy w wysokich temperaturach. Niejednokrotnie pisaliśmy na naszych łamach o specjalistycznym treningu pozwalającym przećwiczyć u nas niektóre z tych aspektów. Wcześniejszy wyjazd w rejon wyścigu może ułatwić wstępną aklimatyzację do warunków. Świadomość, że lokalesi z dostępem do tras i warunków w jakich przyjdzie ci rywalizować będą mieli od nas lepiej wcale nie przekreśla twoich szans.

Foto: Bike Adventure / Krzysztof Gulbinowicz

ROWER
Musi odpowiadać charakterowi wyścigu. Na etapówce enduro przyda się sprzęt inny niż wyścigówka na EWS i coś innego niż bolid XC. Ale od wartości skoku ważniejsza jest pozycja, kąt „natarcia” główki i balans pomiędzy masą a trwałością i niezawodnością wyposażenia, zwłaszcza kół. Na klasycznych etapówkach MTB full będzie bardziej komfortowy, choć mniej dynamiczny na podjazdach, także jego obsługa może okazać się trudniejsza. Ważne, by podzespoły były wytrzymałe i trwałe, nawet kosztem większego ciężaru. Awaria zbyt wylajtowanych części (np. obręczy, szprych, opon) przyniesie więcej szkody niż przesadzona o kilkaset gramów lekkość, nawet biorąc pod uwagę duże przewyższenia kumulujące zmęczenie w ciągu wielu dni. Jestem zwolennikiem wygodnych siodeł i miękkich gripów, zwłaszcza po trzecim etapie. A także szerszych i trwalszych opon oraz bardziej miękkiego niż normalnie przełożenia już na pierwszym etapie. Bo po kilku dniach jazdy strome podjazdy są trudniejsze do pokonania niż na jednodniowych zawodach. Wszyscy o tym piszą i wiedzą, ale rower przed startem musi przejść pełny przegląd w profesjonalnym serwisie. Mieć nowe klocki hamulcowe i opony (a zapasowe w torbie) i kilkugodzinną jazdę w terenie dla upewnienia się, że wszystko jest należycie dokręcone i wyregulowane.

Dukla Wolf Race / Wiktor Bubniak

ORGANIZACJA WYJAZDU – CO I JAK ZABRAĆ
Gdy na miejsce startu dojeżdżasz samochodem a podczas zawodów mieszkasz cały czas w tym samym miejscu – weź wszystko. Niezależnie od tego czy mieszkasz w namiocie, w hotelu lub pensjonacie czy na szkolnej sali gimnastycznej. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy baza zawodów jest mobilna i cały nasz dobytek musisz spakować do specjalnej torby (często o limitowanej wadze lub objętości). W takich przypadkach będzie przewożona przez orgów do kolejnej bazy zawodów i będziesz mógł korzystać tylko z tego, co się w niej zmieści. Podróżując samolotem, dodatkowo trzeba brać pod uwagę ograniczenia związane z ilością bagażu rejestrowanego i sprzętu sportowego. Przed wyborem linii lotniczej trzeba przeanalizować koszt przewozu sprzętu sportowego. To specjalna kategoria pozwalająca na transport bagażu o większych gabarytach. Należy upewnić się co do warunków pakowania, jakie może mieć wymiary, ile może ważyć i dopiero wtedy wybrać optymalny wariant. Publikujemy listę wyposażenia mieszczącego się do dużej torby lub plecaka, którą można nadać jako lotniczy bagaż rejestrowany oraz najczęściej zawierający się w limicie transferowym na wyścigu. Limity wagowe na dodatkowy duży sprzęt sportowy w przypadku linii lotniczych są różne (20-30 kg) i może się okazać, że w przypadku wyższego limitu (np. Ryanair 30 kg) cały niezbędny bagaż i rower zapakujesz do jednej walizki rowerowej a reszta (w tym delikatne i cenne rzeczy) zmieści się do bagażu podręcznego w możliwie najlżejszym plecaku o wymaganych przez daną linię lotniczą wymiarach. Doświadczenie mówi, że uśmiechem można skutecznie zaczarować wagę lotniskową. Takie zabiegi czasem mogą obniżyć cenę lotu i ułatwić poruszanie się. Jeśli organizator nie zapewnia w pakiecie torby na transfery (potwierdź to wcześniej) to do walizki rowerowej powinniśmy spakować odpowiednią torbę, do której przed transferem międzyetapowym wszystko przepakujemy (oprócz roweru i tego co będziemy mieć na i przy sobie). Walizkę rowerową lub karton na czas zawodów przeważnie można zostawić w depozycie organizatora (też sprawdź). W przypadku problemów z nadwagą lub nadobjętością dobytku warto zastanowić się, co można będzie bez problemu kupić na miejscu. Kosmetyki, płyn/proszek do prania, klapki, odżywki, namiot czasem kosztują mniej niż u nas. Może się też okazać, że w celu ograniczenia kosztów lotu zamiast walizki czy torby rowerowej na kółkach, ważącej 9-15 kg, lepiej jest zabrać lekki (4 kg!) karton rowerowy. A może zmieścimy w nim dwa rowery? Mając podstawowy bagaż rejestrowany za free przelot może okazać się tańszy. Na niektórych zawodach organizatorzy określają (i potem konsekwentnie sprawdzają) listy wyposażenia obowiązkowego wymaganego podczas jazdy, jak i w bazie zawodów. Warto to wcześniej sprawdzić i o to zadbać.

Foto: Gwiazda Południa / Zamana Grup - Zbigniew Kowalski

W przypadku zagranicznych startów warto mieć odpowiednią polisę ubezpieczeniową na czas dojazdu i powrotu (wystarczy zwykła turystyczna), ale osobno na czas zawodów potrzebna będzie rozszerzona o uprawianie sportów ekstremalnych z opcją transportu rannego helikopterem. Jadąc za granicę w przypadku nieznajomości języka tubylców warto nauczyć się podstawowych zwrotów w ich języku, które pozwolą nam w awaryjnej sytuacji odnaleźć prawidłowy kierunek drogi lub poprosić o pomoc. Użyteczny też może być słownik w pamięci telefonu, który będziemy mieć przy sobie.


PRZEBIEG ZAWODÓW
Ubiór i wyposażenie zależy od temperatury, pogody, charakteru i długości trasy. Ale także od odległością między bufetami i ich zaopatrzenia. Na „lekko” z bidonem lub dwoma i kilkoma rzeczami w kieszonkach i przymocowanymi do roweru? Czy może wozić mały plecak z bukłakiem? Warto to porządnie przemyśleć i przeanalizować również pod kątem napełniania na bufetach. Bidony mają swoje zalety.


Etapówka to nie jest jednodniowe ściganie i siły trzeba rozkładać na kilka dni. Dobrze wiedzieć, ile podjazdów i jakiego typu czeka nas na trasie. Racebook musisz mieć w małym palcu. Pomocny jest przyklejony na kierownicy profil trasy z kilometrażem i oznaczeniem bufetów, zwłaszcza w przypadku wielogodzinnych etapów w wysokich górach. Korzystniej jest zacząć spokojnie i w kolejne dni podkręcać tempo niż zajechać się na początku i snuć się na oparach podczas końcowych etapów. No i jeszcze jedno, w wyścigu parami tempo narzuca słabszy. Mocniejszy jest do pomocy, ułatwia działanie na bufetach, zajmuje się sprzętem i obchodzi się z partnerem/partnerką jak z jajkiem. Żadnej presji! Od słabszego zależy wynik wyścigu.

Dukla Wolf Race / Wiktor Bubniak

Na mecie każdego etapu trzeba po pierwsze zadbać o uzupełnienie energii i odpowiednią regenerację. Nawodnienie i właściwy(!) posiłek niezwłocznie po przyjeździe na metę są niezbędne. Co i w jakim zakresie zapewnia nasz pakiet dowiesz się na briefingu przed zawodami. Jedzenie i picie zwykle jest zapewniane przez orgów. Ale warto pamiętać, że oficjalna kolacja często ma miejsce znacznie później i trzeba ratować się swoimi batonami rege czy gainerami. Mycie i serwisowanie roweru to kolejny etap, wszystko trzeba sprawdzić i ewentualnie wyregulować / naprawić / wymienić, bo następnego dnia rower musi być w szczytowej formie! Możesz to zrobić sam, wykorzystując przywiezione narzędzia, części i umiejętności. Wygodniej jest to jednak zlecić serwisowi, zawsze obecnemu na zawodach i zająć się regeneracją ciała, praniem i całą resztą przygotowań do kolejnego dnia – uwierz mi, jest co robić. Na niektórych zawodach usługi serwisowe są darmowe, na innych można wykupić płatny pakiet serwisowy (radzę potraktować go jako część wpisowego) pozwalający zająć się sobą po południu (gdy jesteś szybki) i wieczorem (dla wszystkich pozostałych). Zawsze jednak zapłacisz za wymienione części, a niekiedy ich ceny będą wygórowane. Dlatego zanim oddasz rower, dowiedz się za co i ile zapłacisz, żeby nie denerwować się zanadto, bo nocą to masz spać. Doświadczenie uczy, że opłaca się wręczyć serwisantowi części zamienne i jak najładniej się uśmiechać. Oprócz odpowiedniego jedzenia i picia, bardzo przydatny w regeneracji i przygotowaniu do jazdy kolejnego dnia jest profesjonalny masaż, najczęściej zapewniany odpłatnie przez organizatora. Jeśli nie ma takiej opcji lub cena jest zaporowa, warto zadbać o to we własnym zakresie stosując automasaż czy masaż naprzemienny. Pamiętaj też o obtarciach i odparzeniach. Wrażliwe części ciała na bieżąco smaruj sprawdzonymi zawczasu specyfikami. Kiedy poczujesz objawy wielogodzinnej jazdy może być już za późno. No i jeszcze prewencja – startuj na przetestowanym wcześniej siodełku i w spodenkach ze sprawdzoną wkładką. I jeszcze raz, na koniec dnia zadbaj o maksymalną możliwą ilość mocnego snu – wtedy przecież regenerujemy się najlepiej. Socjalizuj się na bufetach, na starcie, w jadalni, w czasie transferów i na tzw. „ostatnim etapie”, czyli bibie końcowej. Dopiero tam daj z siebie wszystko, ty towarzyska bestio!


Z CZYM NA ETAPÓWKĘ?

DO ROWERU
»» zapasowa opona
»» 4 dętki
»» linka do przerzutki
»» uszczelniacz do opon do UST
»» zapasowy wentyl do UST
»» zapasowe spinki i łańcuch (współpracujący poprawnie z
korbą i kasetą)
»» kilka zapasowych szprych z nyplami
»» zipy różnej wielkości
»» zapasowe klocki hamulcowe (min. 2 kpl.)
»» hak do przerzutki
»» łatki do dętek i do opon
»» smar do łańcucha na warunki panujące podczas wyścigu
»» płyn do mycia napędu
»» kawałek szmatki (czyściwo)
»» taśma klejąca (izolacyjna)
»» cienkie gumowe rękawiczki serwisowe
»» mała pompka do opon
»» łyżki do opon
»» klucz do szprych
»» pompka do amortyzatorów
»» scyzoryk ze skuwaczem łańcucha
»» licznik rowerowy lub GPS (z ładowarką)

ODZIEŻ STARTOWA
»» kask
»» okulary rowerowe
»» buty rowerowe
»» kompletny strój rowerowy (zależny od klimatu), min. 3 kpl.
»» lekka wiatrówka
»» kurtka przeciwdeszczowa
»» chusta typu buff
»» rękawiczki rowerowe 2 kpl.
»» skarpetki rowerowe – min. 3 kpl.

ODŻYWKI
»» izotonik
»» batony i żele energetyczne
»» batony i napoje regeneracyjne

POZOSTAŁE
»» bidony 4 szt.
»» plecak z bukłakiem
»» ubrania „cywilne” – zależne od klimatu rękawiczki, czapka i buty
»» klapki
»» okulary przeciwsłoneczne
»» kosmetyczka
»» apteczka
»» ręcznik z mikrofibry
»» zatyczki do uszu
»» lampa – czołówka (jeśli śpimy na campingu)
»» dokumenty, ubezpieczenia
»» telefon z ładowarką
»» karty płatnicze, wymienialna lub docelowa waluta
»» worki strunowe małe (na dokumenty) i większe (na ubrania)
»» namiot i śpiwór (jeśli są wymagane)
»» przejściówka do gniazdek elektrycznych (jeśli jest potrzebna)
»» aparat foto, kamera, tablet, powerbanki – wg uznania

Dodano: 2018-07-09

Autor: Tekst: Zbyszek Mossoczy, Kuba Świderski, zdjęcie otwierające: Bike Adventure / Krzysztof Gulbinowicz

Tagi: etapówka

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści