W długi weekend, w dniach 1-3 czerwca na podhalu odbył się wyścig etapowy Nowy Targ Road Challenge. Była to już trzecia odsłona imprezy organizowanej przez Tatra Cycling Events, której przewodniczy Cezary Szafraniec. Wyścig ten tak jak w latach ubiegłych składał się z trzech etapów w tym jazdy indywidualnej na czas oraz dwóch wyścigów ze startu wspólnego.

Na liście startowej znalazło się ponad 200 zawodników i zawodniczek, którzy przybyli do stolicy podhala z całej Polski. Biuro zawodów zlokalizowane było w ratuszu na rynku w Nowym Targu. Specjalnie dla osób odbierających pakiet startowy wytyczono oddzielny parking. Biuro zawodów było czynne w piątek do godziny 13.00, gdyż start pierwszego zawodnika zaplanowano na godzinę 15.00, co było idealnym rozwiązaniem dla osób przybywających z odległym regionów.
Indywidualna jazda na czas była zdecydowanie bardziej wymagająca niż w ubiegłych latach. Start miał miejsce w oddalonym o kilkanaście kilometrów od Nowego Targu Knurowie. Trasa wiodła krętym, bardzo malowniczym podjazdem na przełęcz Knurowską, nastepnie prowadziła do Ochotnicy Górnej, gdzie rok temu była usytuowana meta. Tym razem po pokonaniu zjazdu przez wieś zabawa dopiero się rozkręcała, bowiem zawodnicy mieli jeszcze do pokonania morderczy podjazd pod osiedle Studzionki, na którym nachylenie sięgało 30%. Na tym etapie kluczowym było rozłożenie sił, zbyt mocne tempo na pierwszym podjeździe mogło bowiem skutkować koniecznością prowadzenia roweru w dalszej części. Meta znajdowała się w pięknej scenerii, wśród gór, z widokiem na jezioro Czortsztyńskie oraz Tatry, którym można było się delektować popijając kawę i zajadając się pysznymi drożdżówkami lub owocami dostępnymi na bufecie. Koszulkę lidera po I etapie nałożył Patryk Wójcik z In Mogilany Cyling Team oraz Angelika Grabiec z drużyny Jas-Kółka.


Drugi etap miał również typowo górski charakter. 107 km i ponad 2000 m podjazdów. Trasa jak zwykle prowadziła po terenach o wybitnych walorach krajobrazowych. Start i meta znajdowały się w Dursztynie, który zdobywało się aż trzy razy. Największą trudnością okazał się długi, niewinnie zaczynający się, jednak zdecydowanie trudniej kończący się podjazd pod Łapszankę gdzie nastąpiła pierwsza poważna selekcja. O nadprogramowe wrażenia zadbała pogoda. Nad zawodnikami przeszła burza i ulewa, wymuszając wzmożoną czujność na szybkich zjazdach i zakrętach. Wśród mężczyzn zwycięzcą etapu i nowym liderem klasyfikacji generalnej został Jarosław Górecki z Kolarski.eu, wśród kobiet wygrała tak jak dzień wcześniej Agelika Grabiec z Jas-Kółka broniąc koszulkę liderki.


Ostatni, trzeci etap rozpoczął się honorowo w centrum Nowego Targu. Po starcie ostrym, który miał miejsce za rogatkami miasta zaczęło się ściganie po pętli w kształcie ósemki, która była pokonywana pięciokrotnie. Całość trasy liczyła 105 km i miała 1200 metrów podjazdów. W przeciwieństwie do poprzednich etapów trasa nie faworyzowała typowych górali. Co prawda, na pętli znajdowały się dwa podjazdy, jednak były one na tyle łagodne i krótkie, że nie sprawiały trudości masywniejszym zawodnikom, którzy jednocześnie mieli trochę łatwiej na płaskich odcinkach na otwartej przestrzeni. Po wielu próbach ucieczek, na solową akcję zdecydował się Marek Wojnarowski z 72D Oshee Windsport Team, do którego w ostanich kilometrach samotnie przeskoczył Mariusz Pałyga z Absolutebikes team. Dwójka nie dała się już dogonic peletonowi. Jako pierwszy na metę wjechał Mariusz Pałyga a za nim iniciator ucieczki. Wsród Pań tak jak w porzednich etapach zwyciężyła Angelika Grabiec. Warto wspomnieć, że ze względu na deszcz padający bezpośrednio przed startem, drogi były usłane żwirkiem i kamieniami, co poskutkowało dużą liczbą defektów. Pecha miał między inymi Patryk Wójcik, którego szanse na podium przekreśliło złapanie gumy. W klasyfikacji generalnej zwyciężyli Sławomir Górecki i Angelika Grabiec.


Nasz redakcyjny, 4-osobowy zespół był zachwycony panującą atmosferą i zabezpieczeniem tras. Bufety uginały się od pyszność, obsługa była życzliwa i pomocna. Podawanie bidonów na trasie świetnie zorganizowane. Obiad po trzecim etapie był idealny, nareszcie w pełni wartościowy, nietłusty posiłek dla kolarzy. Do tego wspaniała obsługa fotograficzna i konkurs z atrakcyjnymi nagrodami, w którym mógł wziąć udział każdy z uczestników. Organizatorzy wykazali się pełnym profesjonalizmem i z powodzeniem mogą być stawiani za wzór. Impreza ta w pełni wynagradza trud włożony w treningi i na pewno długo zostanie w naszej pamięci. Niestety nie wszyscy uczestnicy potrafili dorównać poziomem organizatorowi, pomimo wielu próśb niektórzy wyrzucali opakowania po żelach i batonach na trasie. Apelujemy na przyszłość by tego nie robić, żele bardzo łatwo się spiera z odzieży a przecież po wyścigu i tak trzeba wszystko prać. Prosimy, zabierajcie śmieci ze sobą!


Warto podkreślić, że tegoroczna edycja wyścgiu miała szczególny charakter, wpisała się bowiem w obchody 100-lecia niepodległości, do czego organizator nawiązał poprzez specjalnie zaprojektowaną koszulkę lidera oraz pamiątkowe medale dla wszystkich, którzy ukończyli wyścig. Ponadto wyścig odbył się w całości na terytorium Polski, a podczas dekoracji został odśpiewany hymn narodowy.

Dodano: 2018-06-06

Autor: Tekst: Krzysztof Celary, foto: Wiktor Bubniak

Tagi: szosa

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści