Katarzyna Solus-Miśkowicz i Marek Konwa w miniony weekend wystartowali w pierwszych zawodach z cyklu Pucharu Czech XCO C1. Oboje cali dotarli do mety, pomimo groźnych upadków Kasi.

Puchar Czech XCO1 to pierwsze zawody z cyklu pucharowego, gdzie trasa przebiegała przez park uzdrowiskowy. Katarzyna Solus-Miśkowicz tym razem miała dużo szczęścia, ponieważ wyszła cała i zdrowa z dwóch „mocnych gleb”. Upadki zakończyły się obtarciami i siniakami bez żadnych złamań. Marek Konwa rozkręca się z każdym startem – tym razem zakończył zmagania na 6 miejscu., natomiast Katarzyna Solus-Miśkowicz uplasowała się na 11. pozycji.


Komentarze zawodników:

Katarzyna Solus-Miśkowicz – 11. miejsce w Pucharze Czech w Pradze

Przecież może zdarzyć się każdemu. Najpierw na prostej asfaltowej drodze mocno zdarłam się tuż przed startem. Na szczęście pomoc medyczna w Pradze szybko mnie opatrzyła i zdążyłam na start. Później, jadąc już na drugiej pozycji kolejna mocna gleba i długi czas, aż razem z Czechem, który mi pomagał wytargaliśmy łańcuch, który spadł za prowadnicę. Szybkie pytanie: czy moja twarz jest ok? Gdyż już nie wiedziałam czy to krew czy pot i jazda. Co prawda wszystko mnie bolało, tym bardziej, że to już druga gleba, ale nie po to tutaj przyjechałam żeby nie ukończyć wyścigu! Niestety po kolejnych paru rundach 10 metrów za boxem odpadło mi siodełko... Tutaj ewidentnie mój błąd i niedopilnowanie. Być może te dwa upadki też coś miały z tym wspólnego, bo uwierzcie "wyrżnęłam zdrowo”. Niestety nie mogłam wrócić na bufet, ale to nawet dobrze, bo trener czekał na drugim bufecie ze swoim siodłem. No i dojechałam do mety. Choć kolana nie chcą się zginać, to nic nie jest złamane! Dobra wiadomość jest taka, że już teraz naprawdę wiem, że nie każdy upadek to złamanie jakiejś kości, a po igrzyskach nadal trudno było mi w to uwierzyć. Z drugiej strony, dwa razy z impetem uderzyłam głową - raz w asfalt, a raz na trasie. Gdyby nie kask... Wolę o tym nawet nie myśleć!


Marek Konwa – 6. miejsce w Pucharze Czech w Pradze

Pierwszy Puchar Czech XCO1 za mną. Wymagająca trasa oraz piekło z nieba dało chyba każdemu popalić. Od startu mocne tempo narzucili Czesi, z którymi udało mi się jechać kilka rund, potem narzuciłem własne tempo i jechałem swoje do końca. Samopoczucie z każdym wyścigiem jest lepsze, nogi kręcą się coraz lepiej. Ostatecznie dla mnie 6 miejsce na mecie, wygrał Jaroslav Kuhlavy.

Dodano: 2018-04-24

Autor: Źródło: Partner of Promotion Sp. z o.o.

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje