W momencie swojej premiery w drugiej połowie ubiegłego roku BMC Impec budził skrajne emocje - szokował ceną, nie zachwycał masą, zwracał uwagę designem ale przede wszystkim fascynował technologią wykonania. Istotą całego zamieszania wokół tego roweru nie jest to, jak wygląda i ile waży obecnie, lecz technologia jakiej użyto do jego wykonania. Bo Impec to przemysłowa rewolucja w świecie carbonowych ram rowerowych, wydarzenie, które już teraz każe z niecierpliwością czekać na jego następców. Praktycznie wszystkie carbonowe ramy wykonuje się w podobny sposób: operator ręcznie układa w formie nasączone żywicą warstwy tkaniny węglowej. Potem zamyka się formę zostawiając w środku elastyczny „balon”. Napompowany, od środka dociska karbon do formy, dzięki czemu przybiera on jej kształt. Po zastygnięciu elementy są gotowe do dalszej obróbki i połączenia w jedną całość. W opisanym wyżej procesie jakość fi nalnego elementu zależy przede wszystkim od właściwego ułożenia warstw tkaniny. Problemem są również dość drogie formy, co ogranicza możliwość masowego tworzenia ram dopasowanych do konkretnego użytkownika. Albo należy dla każdego użytkownika stworzyć osobną formę, albo
(jak w przypadku Colnago) korzystać z łączenia elementów za pomocą muf - pozwala to na nieco większą elastyczność rozmiarówki, choć nie jest już tak lekkie.

ZRÓBMY TO INACZEJ
BMC postanowiło podejść do produkcji ram z włókna węglowego w zupełnie nowy sposób. Prace nad modelem Impec rozpoczęło od zaprojektowania całkowicie nowego procesu produkcyjnego. Nadrzędnym celem było zapewnienie jak największej powtarzalności produkcji, wyeliminowanie najmniejszych nawet różnic pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami w serii. Zdaniem BMC masowa produkcja carbonowych elementów rękami techników nie pozwala na pełne wykorzystanie potencjału, jaki drzemie w tym materiale. Z tego powodu produkcję w całości przekazano robotom.
W pierwszej kolejności tkają one (z wykorzystaniem silikonowego rdzenia) bezszwowe rury Impec’a. Ułożenie włókien w każdej z nich jest inne i odpowiada specyficznym obciążeniom przenoszonym przez każdą z nich (patent ten nosi nazwę LSW, czyli Load Specific Weave). Po nasączeniu żywicą i zastygnięciu rury są łączone za pomocą dwuczęściowych, klejonych muf (Shell Node Concept). Mufy wykonane są metodą wtryskową przez roboty. Następnie maszyny łączą rury z mufami. Cały proces odbywa się w specjalnie do tego celu zbudowanej fabryce w Szwajcarii, z wykorzystaniem maszyn zbudowanych wg zamówień BMC.

NO DOBRZE, ALE CO Z TEGO?
Jeden z moich wykładowców zwykł mawiać, że jedną z podstaw nauki jest ciągłe pytanie: „I co z tego, co z tego wynika, do czego to nas prowadzi”. W przypadku BMC odpowiedź jest skomplikowana. Powstała w opisany wyżej sposób rama jest oczywiście wystarczająco sztywna dla zawodników Pro-Touru, jednak jej waga nie jest rewolucją, a kosztuje krocie. Czy jest więc sens w tworzeniu w stu procentach powtarzalnego produktu o takich sobie parametrach? Wbrew pozorom jest, i to całkiem głęboki. Zestaw ramy, widelca, sterów i sztycy ważący 1790 g... to niezły wynik, zwłaszcza że BMC udało się przenieść produkcję carbonowych ram z manufaktur wprost do XXI
wieku. Rama może powstać od zera tylko jako wirtualny projekt, który zostanie następnie wykonany przez maszynę. Potrzebny jest nowy rozmiar? Trzeba wykonać specjalne zamówienie? Wystarczy zmienić projekt i już możemy seryjnie produkować pojedyncze sztuki o różnych za-danych wcześniej parametrach. Można podejrzewać, że z czasem BMC udoskonali proces - być może uda się ograniczyć ilość muf, tkać bardziej skomplikowane kształty? Pomyślcie tylko, jakie możliwości niesie ze sobą nowa technologia. A jeśli wykorzysta ją jakiś koncern i wykorzysta znane prawo wielkiej serii? Lexus (należąca do Toyoty marka samochodów) pokazał niedawno bliźniaczo podobną maszynę do zaplatania rur, jak ta wykorzystywana przez BMC. Maszyna ta wykonuje carbonowe elementy aut. Wygląda więc na to, że ktoś ma takie maszyny w ofercie, z czasem będą one tańsze... Na naszych oczach ma miejsce prawdziwa rewolucja, aż chce się zapytać, czy za kilka lat produkcja ram z metalowych rur nie odejdzie do lamusa?

Dodano: 2011-03-31

Autor: Paweł Steinke

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje