Nareszcie zrobiło się cieplej, zazieleniło się, na polach i w lasach pojawiły się pierwsze kwiaty a na drogach motocykliści. Również amatorzy dwóch kółek napędzanych siłą własnych mięśni licznie pojawili się na turystycznych i sportowych trasach. A miniony weekend obfitował w propozycje; można było ścigać się na szosie, w maratonach czy klasycznych wyścigach XC.
W ramach przygotowań do przyszłotygodniowego maratonu w Karpaczu postanowiłem przepalić się startując w zawodach o Puchar Tarnowa. Ponieważ nigdy tam nie startowałem, postanowiłem zasięgnąć języka. Usłyszałem: „jedź, jedź, trasa w Lasku Lipie jest płaska, łatwa i szybka”. Kiedy przyjechałem na miejsce, zobaczyłem sporo zaparkowanych samochodów. Okazało się, że frekwencja dopisała nadspodziewanie. Na starcie pojawiło się prawie dwustu zawodników i zawodniczek, nie licząc dzieci startujących na skróconej trasie. Co ciekawe, najliczniej obsadzone kategorie to młodzicy i mastersi I, po 27 osób. Nb. wszystkich mastersów w trzech grupach wiekowych było aż 59! Wobec tego, organizatorzy obawiając się nadmiernego zagęszczenia na trasie musieli nieco zmodyfikować godziny startu. Pomimo tego zawody przebiegały sprawnie i bez zakłóceń.
Jedna pętla liczyła ok. 5 km i z tego co usłyszałem, miała być jak muzyka ;-) tzn. "lekka, łatwa i przyjemna". Po zapoznaniu się z trasą, stwierdziłem, że nadużyciem byłoby określenie jej jako trudnej. Ale również jako łatwej... Owszem, zdarzały się dłuższe, płaskie proste. Ale okraszone były fragmentami z seriami ciasnych zakrętów połączonych z kilkumetrowymi stromymi podjazdami. Dodatkowym utrudnieniem był zalegający gdzieniegdzie piach, szczególnie na podjazdach. Ale myliby się ten, kto sądziłby, że było całkiem sucho. W kilku miejscach zalegało całkiem sporo błota. Przyznaję, że po okrążeniu zapoznawczym sam, z nadmiaru ostrożności, szybko zmieniłem opony.
Moja taktyka na wyścig nie była specjalnie odkrywcza i nie odbiegała od taktyki innych zawodników. Postanowiłem szybko wystartować i jak najszybciej gnać do mety. Było to o tyle konieczne, że pierwsza sekcja techniczna pojawiała się wkrótce po starcie a będąc z przodu można było ją szybko i bezkonfliktowo pokonać. Mnie się to udało, czego nie można powiedzieć o innych. Później prosta, na końcu której dostrzegłem plecy zawodników z grupy która wystartowała minutę przed nami. Tutaj też, niestety, wyprzedzili mnie już dwaj inni zawodnicy, co skutkowało właściwie ułożeniem się wyścigu. Wprawdzie goniłem zawodników z wcześniej startujących grup, jednocześnie zdawałem sobie sprawę z tego, że prowadząca dwójka jest poza moim zasięgiem. Jednocześnie zorientowałem się, że odsadziłem pogoń na tyle, że mogę skupić się na mocnej, spokojnej jeździe, bez szaleństw jak taplanie w błocie, wywrotki, urywanie przerzutek czy inne tego typu ekscesy. Nie oznacza to, że jechałem samotnie – co jakiś czas udawało mi się dogonić i wyprzedzić kogoś startującego przede mną. I tak aż do mety. Muszę z zadowoleniem przyznać, że trasa była dość pojemna i na całej pięciokilometrowej pętli, pokonywanej trzykrotnie, niespecjalnie dało się odczuć obecność prawie 60. zawodników.
I na zakończenie opis widoku, który sklasyfikowałbym jako scenę dnia. Lasek Lipie to, mam wrażenie, popularny teren spacerowy. Pojawiają się tam rodziny z dziećmi, z wózkami, również na rowerach. Ale generalnie spacerują po terenach bardziej cywilizowanych, tzn. suchych. I nagle kontrast: obok przechodzącej rodziny, raczej odświętnie ubranej, pojawia się zawodnik, który chyba miał trochę mniej szczęścia i całym swoim jestestwem zapoznawał się z konsystencją błota na trasie wyścigu. Stanowiący wyraźny kontrast i dysonans do spacerującego ogółu.

Pełne wyniki znajduje się na stronie organizatora: www.puchartarnowamtb.pl

Dodano: 2010-05-17

Autor: Tekst i zdjęcia: Robert Baś (kat. Masters III, 3. miejsce)

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje