Upalne lato 2005 roku. Alpejska Francja. Przełęcz Col du Courchevel. Wysokość 1550 metrów n.p.m. Nachylenie drogi sięgające 8,5%. Stoję pośród rozentuzjazmowanego tłumu kibiców. I oczekuję… Bicie serca narasta, zewsząd miłośnicy kolarstwa, skandujący w różnych językach, dopingujący swych idoli. Obok słynny „El Diablo” - ich symbol. Wirujący helikopter i obraz telewizyjny dla całego świata, ukazany najpiękniej, bo z lotu ptaka. Może najbliżsi oglądają mnie w telewizji - pytam sam siebie…

Od marzenia do spełnienia Pomysł samotnej wyprawy śladami kolarskich tuzów z wyścigu Tour de France zrodził się w głowie jeszcze w dzieciństwie. Jako 13-letni chłopak, przemierzający rowerem przestrzenie pól, łąk i lasów, poruszałem się składakiem „Jubilat 2”. Za namową taty w pamiętne lato 1993 roku wpatrywałem się także w ekran telewizora, podziwiając Zenona Jaskułę, który tak pięknie zwyciężał dla Polski - zwyciężał dla mnie. Potem sam gnałem przed siebie, niesiony euforią święta kibiców oraz urzekającym obrazem poznawanego co dzień świata. Po latach przychodzi spełnienie. Miesiące przygotowań, podczas których biegi, pompki, zimą rower stacjonarny, a od kwietnia już na szosie. Rodzinna Ziemia Lubuska objeżdżana „góralem”, z czasem też Karkonosze - namiastka tego co za chwilę w Alpach. Wreszcie początek lipca. Dla kolarskiego świata rozpoczęcie „Wielkiej Pętli”, dla mnie osobistej „Pętli Marzeń”. Wyruszam z rodzinnego Lubska (województwo lubuskie, 20 km od granicy polsko-niemieckiej). Pięć dni w ulewnym deszczu przez terytorium Niemiec. (...)

Po pełen tekst artykułu zapraszamy do papierowego wydania bikeBoard 7/2011 (gdzie kupić).

Dodano: 2011-09-14

Autor: Tekst i wybrane zdjęcia: Wojciech Mochocki

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje