Strefa MTB Sudety, Trasy Enduro Srebrna Góra - jeśli kochasz MTB, uważasz się za prawdziwego górala, a na dźwięki tych nazw nie reagujesz ciarami na kręgosłupie to znaczy, że najprawdopodobniej jeszcze tam nie byłeś/aś ;-). Spragniony prawdziwego górskiego ścigania namawiałem na wspólny wyjazd Pawła, kumpla z teamu, który zniechęcony prognozą pogody wahał się do ostatniej chwili i choć obawy przed możliwymi opadami były uzasadnione, to ostatecznie aura okazała się łaskawa dla 311 startujących.

Wyjazd z Zielonej Góry o szóstej rano i po trzech godzinach meldujemy się w miasteczku wyścigowym zlokalizowanym tuż przy bazie Tras Enduro w Srebrnej Górze. Cypress Hill z głośników, luzacki i dosyć kameralny w porównaniu do większych cykli maratonów MTB klimat, ale zarazem sprawna organizacja, bardzo miła obsługa, szybki odbiór pakietów i numeru startowego.
Organizacja i pogoda nie zawiodły, reszta w naszych... nogach. Ustawiamy się w połowie sektora, żołnierz z Twierdzy Srebrna Góra daje sygnał do startu wystrzałem z dubeltówki i zaczynamy niemalże ośmiokilometrowy podjazd. Po jakimś czasie szeroki na 2-3 rowery szuter przechodzi w wąski podjazdowy singiel gdzie wspinamy się mozolnie pokonując kolejne agrafki. Przed nami 25 km i 730 m przewyższenia na Mini oraz odpowiednio 50 km i 1460 m na Mega.


Z Trasami Enduro miałem okazję zapoznać się i przy okazji porządnie dotrzeć klocki hamulcowe w zeszłym roku, spodziewałem się więc ciężkich technicznie, ale dających mnóstwo satysfakcji zjazdów. Pewności zdecydowanie nie dodawał mi fakt, iż miała to być moja pierwsza prawdziwie górska jazda w tym sezonie. Jak się okazało, "nie taki diabeł straszny": org oszczędził nam co bardziej hardcorowych, najeżonych stromymi kamienistymi ściankami i wielkimi dropami singli dla gości w luźnych ciuchach i fullface'ach. Zamiast tego postawił na flow, szybkość i dobrą zabawę na Romet Red Line oraz końcówkę trasy A, gdzie można już było się lekko spocić. Oprócz tego dostaliśmy kilka dzikich, typowo górskich zjazdów, singli oraz sztywnych podjazdów. Jestem fanem maratonów rozgrywanych na jednej długiej rundzie, dlatego też był to jeden z rzadkich przypadków, kiedy cieszyłem się z drugiej rundy na Mega i ochoczo przebierałem nogami na podjazdach na myśl o czekających mnie po raz drugi tego dnia szalonych zjazdach. Zresztą, Trasy Enduro w Srebrnej Górze to już kultowa miejscówka, więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji tam polatać to polecam czym prędzej nadrobić zaległości!


Na starcie nie zabrakło śmietanki polskiego MTB: Wojciech Halejak czy Michalina Ziółkowska to nazwiska doskonale znane każdemu szanującemu się miłośnikowi kolarstwa górskiego i to właśnie oni wygrywają w swoich kategoriach. Mini pada łupem Piotra Sułka oraz Marty Garnek.
My cali i zdrowi z bananami na twarzach kończymy wyścig w połowie stawki na dłuższym dystansie. Na mecie czekały na nas bufet, pamiątkowe medale, ognisko, dekoracje i część rozrywkowa łącznie z występami lokalnego rapera. Czy warto było wstawać o świcie i jechać 230km autem żeby wystartować na tej rundzie Pucharu Strefy MTB Sudety? Zdecydowanie!

Informacje organizatora: www.strefamtbsudety.pl

Dodano: 2018-06-06

Autor: Tekst: Jakub Zajączkowski, zdjęcia: Anka Aries Baran

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści