Coraz więcej małych dróżek z dobrą nawierzchnią rozwidla się w jeszcze mniejsze odnogi, po których nie jeżdżą nawet Golfy i Passaty TDI. Ostatnio wiele mówi się o zagrożeniu, jakie wydobywa się z ich wydechów jednak my, kolarze, na co dzień bardziej martwimy się o to, co zrobią ich szaleni kierowcy. A ta wąska odnoga w prawo kusi, choć nie wiesz jaką nawierzchnię zastaniesz po drugiej stronie grzbietu.


Jest na to sposób i absolutnie nie chodzi mi o górala, który nie przyśpiesza i napędza się jak kloc. Wzorce są lotniejsze i wyznaczają je gwiazdy sportu w czasie klasyków. Paris Roubaix kojarzy się tylko z bólem i umiejętnością znoszenia go, ale taka na przykład Strada Bianche... Klasyk reklamowany jako najbardziej na południe organizowany wyścig o najbardziej północnym charakterze. Skomplikowane? Na 184 kilometry pomiędzy Gimignano a Sieną, aż przez 41 km kolarze ścigają się po szutrach podzielonych jak w Paris Roubaix na 10 odcinków.
Egzotyczna fanaberia?
Ubiegłoroczne zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego i tegoroczny finisz Stybara pokazują, że to prawdziwe ściganie. Dla mężczyzn. Możesz w nim wziąć udział także bez licencji World Tour, ba, w ogóle bez przynależności klubowej. W dzień po wyścigu organizowane jest na tej samej trasie Gran Fondo – przejażdżka bez napinki, no chyba, że ktoś chce sobie lub kolegom coś udowodnić.
W Toskanii organizowany jest też inny wyścig Superenduro B -Road. Tragiczne nawierzchnie i dziury jakich nie powstydziłby się wyścig MTB, ale wszyscy twardo jadą na szosówkach. Czas liczony jest tylko na odcinkach specjalnych, które są prowadzone po drogach drugiej, trzeciej, a może nawet „czwartej kategorii odśnieżania”, a inicjatorem jest Enrico Guala – organizator jednej z najważniejszych serii enduro w Europie. Po drugiej stronie Atlantyku szutrowe szaleństwo rozwija się w najlepsze. Gdyby nie fakt, że antyczne edycje TdF oraz wiele etapów Giro wiodło lepszymi czy gorszymi odcinkami szutru, gdyby nie hołdowanie tradycjom, których podwaliny kładli Bartali i Coppi – można by powiedzieć, że gravel racing narodził się w kraju kowbojów. Tylko w 2013 r. od Idaho przez Minnesotę, aż po Południową Dakotę odbyło się ponad 40 wyścigów po szutrach. Nazwy Dirty Kanza, Trans Iowa, Ragnarok 105 czy Grumpy Grind budzą respekt i chęć startu. A organizowany w hrab­stwie Barry, wyścig Barry Roubaix uznawany jest za najliczniej­szy wyścig tego typu w Ameryce, gromadzi na starcie blisko 3 tys. zawodników i pulę nagród o wartości prawie 40 000 USD.


Geneza
Tak samo jak dziś, w czasach Coppiego rower miał służyć do pokonania trasy z punktu A do B w najkrótszym czasie. Przy czym czasami po drodze była kostka, czasami kocie łby, a czasami polna droga. Ściganie się po asfaltach było luksusem Konstrukcja rowerów była do tego dobrze przystosowana, choć umówmy się, wyglądały te bolidy niepięknie. W dzisiejszych czasach chcemy coraz więcej i nie godzimy się na kompromisy. Rower musi być niebiańsko stabilny i piekielnie zwrotny. Musi być wytrzymały i lekki, wygodny i potwornie efektywny. Wszystko jednocześnie.
Z tych powodów wymarły szosówki o dużym rozstawie osi i głęboko giętych widelcach z dużym offsetem – okazały się powolne i mało zwrotne. Mocne stalowe ramy były za ciężkie, a mania aero i paniczny lęk przed oporami toczenia zwęziły widelce i opony. Współczesna wyścigowa szosówka jest jak ryba wyrzucona na szuter, histerycznie porusza skrzelami i przewraca się z boku na bok.

Na szczęście każdej akcji towarzyszy reakcja. Dlatego w katalogach rowerowych coraz częściej pojawiają się takie nazwy jak Allroad, Anyroad, Allround czy po prostu rower szutrowy - gravel bike. Nie można powiedzieć, że jest to maszyna przełajowa, do której założono gumy z gładszym bieżnikiem. Priorytetem przy jej konstruowaniu jest uniwersalność. Można na niej rano pojechać do pracy, nie zważając na krawężniki czy dziury w asfalcie, a po robocie wyskoczyć na trening, zjeżdżając z „utartych”, wyasfaltowanych dróg po to, by pobawić się na szutrach. W niedzielę pozwoli wpaść na szosową ustawkę i też wstydu nie zrobi. Nasze poszukiwania wskazały, że gravele seryjnie sprzedawane są z szerokimi, ale gładkimi oponami. Pozwalają one szybko poruszać się po asfalcie, ale na łatwych drogach, nawet sypka nawierzchnia nie przeszkadza w sprawnym pokonywaniu kilometrów. Wartością dodaną jest komfort. Nasuwa mi się konkluzja, że gravel jest idealnym rowerem treningowym dla kolarza górskiego, dla którego długie treningi po asfalcie są po prostu nudne. (...)

Czym różni się szutrówka od przełajówki przeczytacie w bikeBoard 11-12/2015

Możesz też kupić e-wydanie


Rose Team DX Cross
Trochę na przekór nazwie model ten nie jest topowym modele przeznaczonym do startu w zawodach przełajowych. Inspiracją jego powstania jest rosną z roku na rok popularność rowerów allroadowych popularnie nazwanych przez nas gravelami. Zbudowano go na aluminiowej ramie wyposażonej w mocowanie hamulca tarczowego w nowym standardzie Flat Mount. Zgodnie z przewidywanym przeznaczeniem rama wyposażona jest też w otwory do montażu błotników lub bagażnika oraz … nóżki. W zestawie znajduje się, specjalnie zaprojektowany dla tego roweru, carbonowy widelec. Wśród jego unikalnych cech można wymienić niską masę (460 g), mocowanie tarczówki Flat Mount, haki na sztywną oś 15 mm i …gniazda do przykręcenia bagażnika typu Lowrider. Projektanci nawet przewidzieli coś takiego jak wewnętrzne prowadzenie kabla od dynama z przedniej piasty koła, jeżeli ktoś je tam zamontuje. Wszystkie te cechy udowadniając, że rower został pomyślany naprawdę jako maszyna multifunkcyjna mogąca służyć zarówno do treningów jaki i rower miejski czy wyprawowy. W ofercie znajdują się 4 gotowe konfigurację od najtańszej za 1899 € na grupie Shimano 105 z hydraulicznymi hamulcami RS505 i kołach DT R24 Spline po kosztującą 2849 € „wypasioną” wersje na Ultegrze Di2 z hamulcami RS805 i kołami DT R23 Spline.


Bianchi
Najstarsza na świecie marka produkująca rowery pokazała szutrówkę dużego kalibru. W Allroad najbardziej rzuca się w oczy opuszczana sztyca, która umożliwia pokonywanie naprawdę trudnych i stromych zjazdów. Podkreślają to opony o szerokości 700x35, mające wystarczający bieżnik, żeby sprostać nie tylko szutrom. Oczywiście w tej kategorii rowerów nie mogło zabraknąć hamulców tarczowych, w prezentowanej wersji znalazły się mechaniczne. Kręgosłup tego modelu został wykonany z aluminium 6061. Tak zestawiony rower to więcej niż gravelówka, choć z drugiej strony komponenty rodem z MTB zestawiono z kompaktową korbą, która pozwala osiągać spore prędkości.


Romet
Boreas to uniwersalna szosówka, która nie boi się jazdy po polskich drogach, także poza asfa ltem. Aby zapewnić większy komfort i pewność prowadzenia, rower ma zmodyfikowaną geometrię względem klasycznie szosowych Huraganów. Do 71° złagodzono kąt główki, podwyższono też jej wysokość – dla rozm. 560 wynosi 170 mm. Baza kół to 1035 mm, a wydłużony do 430 mm tylny widelec akceptuje oponę o szerokości aż 35C. Rower wyposażony jest w 20-biegowy napęd Shimano Tiagra i mechaniczne hamulce tarczowe tej marki. Na razie w kolekcji znajduje się tylko ten jeden model, ważący 10,3 kg i kosztujący 4899 zł, jednak product manager marki, Marcin Skiba, nie wykluczył w przyszłości powstania kolejnych wersji, zarówno droższych, jak i tańszych.

Dodano: 2015-11-10

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk

Tagi: gravel

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje