Na przełomie roku, w krótkich odstępach czasu, odwiedzili­śmy trzy miejsca, gdzie rodzą się nowe rowery i komponenty. Chcieliśmy sprawdzić, jak powstają i dowiedzieć się, co w procesie powstawania jest najważniejsze.

W ciągu wielu lat testowania rowerów przekona­liśmy się, że rowery i części stworzone przez pasjonatów i rowerzystów jeżdżą najlepiej. Powód jest prosty - oni ulepszają je po to, żeby czerpać z jazdy jak najwięcej. Przyjemności albo efektywności, a najczęściej jednego i drugiego. Ale sama pasja i chęć nie wystarczą. Genialna idea i nonkonformizm konstruk­cyjny ważne są na początku, ale potem trzeba je umieć dopracować, a następnie wprowadzić do produkcji. Ten proces wymaga wiedzy i doświadczenia, licznych testów i umiejętności analizowania ich wyników.


Strefy czasowe
Planowanie działań i projektowanie zaczyna się z ogromnym wyprzedzeniem, bo branża rowerowa żyje w niesamowitym przyśpieszeniu czasowym. Michał Szlachetka, szef Engineo powiedział nam: - Pierwszy impuls wychodzi od Karola [Trzcińskiego - przyp red.] - szefa działu konstruktorów. Przygotowuje on raport, w którym omawia portfolio marki. Sugeruje, które modele są rozwojowe, a które można stopniowo wygaszać. Do omówienia i zaopiniowania tego raportu potrzebne są takie osoby, jak szef marketingu marki Kross, czy szef działu sprzedaży Krossa. Spotkanie ma miejsce na początku lata. - Na targi Eurobike jedziemy potwierdzić nasze przypuszczenia. Konstruktorzy, graficy, osoby odpowiedzial­ne za akcesoria i komponenty mają przydzielone konkretne zadania, żeby sprawdzić, potwierdzić lub rozwiać ewentualne wątpliwości. Wracamy, analizujemy zebrane dane, podejmujemy decyzje - trawestuje Juliusza Cezara Szlachetka dodając: - Czasami okazuje się, że trzeba się wycofać z niektórych projektów, żeby nie brnąć w ślepą uliczkę, ale właśnie tak powstaje początek kolekcji. I teraz bardzo ważna uwaga, odwiedzając w sierpniu zeszłego roku Friedrichshafen, ekipa Engineo dopracowywała koncepcje kolekcji na rok 2016 a nawet 2017! Powodem jest to, że bardziej zaawansowane pro ­jekty, takie jak topowe ramy do cross-country czy rowery z pełnym zawieszeniem są tak skomplikowane, że nie mają szans na wdrożenie w ciągu jednego sezonu. W momencie, gdy w końcówce roku 2014 przeprowadzaliśmy ten wywiad, kolekcja na sezon 2016 była już opracowana. Od pomysłu do przemysłu mija prawie dwa lata! (...)


Wielki szum
Założona w starym młynie wodnym manufaktura nawiązuje do rzemieślniczych tradycji Niemiec. Przed wejściem stoją dwa wytwory wysokiej technologii - napędzany pedałami ultralekki samochód oraz Porsche Boxter. Oba należą do Jo Kliebera, właściciela Syntace.

Jak to Polacy, jesteśmy przed czasem i spięci. Wejście, gdzie jest wejście? Kurcze, no po prostu brama wjazdowa do magazynu. Żadnej recepcji z laleczką w żakieciku. Razem z nami do środka ładuje się kurier UPS-u. Młyn przy przekazywaniu przesyłek identyczny jak u nas. Papierki, uśmiechy, żarciki o kawie. Prowadzą nas do biura. Schylam głowę w wąskim przejściu, a schody jak to w XIX-wiecznym młynie - trzeszczą. Jest jeszcze nowoczesna winda przemysłowa, ale co to ja jestem paczka od Brown Santa? Wprost z magazynu wchodzimy do zupełnie innego wymiaru. Otwarta i wysoka przestrzeń biurowa. Niemodne fikusy bujnie zarastają wolną przestrzeń pomiędzy belkami powały. Miłe panie mówią dzień dobry i wracają do swoich telefoników i segregatorków. Właściciel w szale rozwiązuje jakieś sprawy związane z unijnymi dobrodziejstwami. Na modernistycznej antresoli pokój narad. Cała ściana pokryta plazmą, kamery, bajery... - Tu realizujemy wideokonferencje. Na lewym są faceci z fabryki na Tajwanie, a na drugim nasi z Liteville. Omawiamy szczegóły, dopracowujemy procedury. Normalka. Nie, w ogóle się nie wstydzimy produkcji na Tajwanie! Nigdzie, nawet w Niemczech nie uzyskalibyśmy takiej jakości produkcji jak tam. Gdybyśmy kooperowali z Kambodżą no to pewnie miałbym obiekcje, ale Tajwan... To w świecie rowerowym symbol wysokiej jakości. Takie świadectwo od Toma Mayerhofera, rodowitego Niemca, robi wrażenie.(...)


Jak czuje się złodziej rowerów?
Kiedy ominął mnie samosterujący robot w postaci wózka widłowego, poczułem się jak na planie Star Wars.
O ile w czasie zwiedzania hal produkcyjnych byliśmy pouczani o zakazie robienia zdjęć, to przed wejściem do drugiej połowy fabryki natarczywość przewodników była zaskakująco odległa od miękkich standardów Unii Europejskiej. Wszystkie, nawet najbardziej skromne i najmniej specjalistyczne maszyny produkujące zapięcia i części do nich są robione przez samego Abusa. W pilnie strzeżonej hali maszyny do produkcji są projektowane, składane i testowane. Dzięki własnemu park owi urządzeń, Abus ma pełną kontrolę nad jakością produkowanych zapięć. Sądząc po tym jak bardzo proszono nas o nie robienie tu zdjęć należy sądzić, że nie mnie j ważne są kwestie związane z bezpieczeństwem projektu i stosowanych rozwiązań przed szpiegostwem przemysłowym. W dziale projektowym panowie w białych kitlach modelują kolejne części na komputerach, po czym z pasją w oczach i projektem w dłoni przechodzą do obrabiarek. Maszyny wiercą, toczą, borują i tną laserowo, precyzyjnie tworząc części, z których później powstaną maszyny do robienia zapięć i kłódek. Gotowa maszyna, zanim trafi na halę produkcyjną, jest poddawana testom. (...)

Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 4/2015 (gdzie kupić)

Dodano: 2015-04-27

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, Szymon Janik

Tagi: Kross, Engineo, Syntace, Abus

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści