W minioną sobotę w Zakopanem odbyła się czwarta edycja Tatra Road Race. Rozsławiony jako najcięższy wyścig amatorski w Polsce przyciągnął na start blisko 1000 kolarzy z całej Polski i z poza niej, gdyż nie zabrakło obcokrajowców. Zaobserwowaliśmy też liczną frekwencję Pań, co dostrzegł również organizator i już planuje wprowadzenie dodatkowych kategorii żeńskich w kolejnych edycjach.

Uczestnicy mieli do wybory dwa dystanse Pro Hell 124 km i 3250 m sumy podjazdów oraz Fan Hard 54 km 1460 m sumy podjazdów. Trasa był idealna i chyba wszystkim przypadła do gustu. Sztywne, wymagające podjazdy wyciskające siódme poty oraz kręte i szybkie zjazdy zapewniajace ogromne dawki adrenaliny. Po prostu crème de la crème kolarstwa. Profil nie oszczędził nikogo, pozostawiając uczucie waty w nogach na długo po przekroczeniu linii mety. A kto nie kocha tego uczucia?


Zawodnicy musieli zmierzyć się z najtrudniejszymi podjazdami Podhala m.in. Butorowym Wierchem, Bustrykiem, Bachledówką czy kultową, znajdującą się na terenie gminy Szaflary Pitoniówką, którą na dystanie Pro Hell pokonywało się dwukrotnie. Każdy niezależnie od poziomu sportowego miał swój cel. Jedni jechali by walczyć o lokatę, inni by pokonać trasę, poznać własne możliwosći, zmieścić się w limicie lub po prostu nie zejść z roweru. Dystans Pro Hell ukończyło 377 kolarzy, spośród których najszybszy był Piotr Tomana a najszybszą Angelika Grabiec. Krótszy dystans Fan Hard ukończyło 475 zawodników a zwycięzcami zostali Michał Fonał i Karolina Kukuła. Niewątpliwie jednak bewzględu na zajętą lokatę każdemu przekraczającemu linię mety towarzyszyło uczucie zwycięstwa. Zwycięstwa nad trasą, bólem i zmęczniem, które na długo pozostanie w pamięci.


Cezary Szafraniec wraz ze swoją ekipą Tatra Cycling Events zdecydowanie wiodą prym w dziedzinie organizacji. Funkcjonowanie bufetów, przygotowanie i oznaczenie tras było na najwyższym poziomie. Imprezę dodatkowo uatrakcyjniła Klasyfikacja Górska THULE na 7 punktowanych premiach, a także Premie Specjalne, POC, Rudy Project, Hotel Bachledówka&SPa i Premia o Puchar Wójta Gminy Czarny Dunajec. W końcówce trasy, na wyjątkowo stromym podjeździe, czekała jeszcze jedna premia specjalna Extreme RedBull. Co ciekawe, w tym przypadku o zwycięstwie na niej nie decydowała kolejność przejazdu, ale uzyskany czas na odcinku pomiarowym o długości 1,6 km. Dla najszybszego mężczyzny i kobiety czekał lot samolotem akrobatycznym Red Bull! (wyniki premii https://system.timedo.pl/custom/trr2018/premia_specjalna_redbull.pdf). Ciekawostką była Klasyfikacja Drużynowa Terma Bania, gdzie liczyła się łączna liczba kilometrów przejechana przez zawodników z jednego teamu do godziny 17ej. Organizator w ten sposób docenił drużyny, które potrafią się zmobilizować i wystartować razem.


Na zwycięzców w kategoriach, klasyfikacjach specjalnych, oraz klasyfikacji drużynowej czekały liczne, wartościowe nagrody. A na zakończenie odbyła się dodatkowa loteria, w której mógł brać udział każdy startujący. Wysoki poziom organizacji potwierdzają zgodne opinie uczestników, którzy również sprostali wysokim wymaganiom. Oprócz przewidzianej do tego strefy bufetowej nie zaobserwowaliśmy zbytniego śmiecenia na trasie a pomimo rywalizacji w peletonie panowała przyjazna atmosfera. Większość finisherów zapytanych czy wystartują za rok, odpowiedziała potwierdzająco. Naszej licznej redakcyjnej reprezentacji również bardzo się podobało i pomimo że nogi będą nas boleć jeszcze dlugo to nie możemy się doczekać Tatra Road Race 2019. Mamy nadzieję że Wy również.

Dodano: 2018-07-18

Autor: Tekst: Krzysiek Celary, zdjęcia: Wiktor Bubniak

Tagi: szosa

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu