Sobotni poranek przywitał zawodników obfitymi opadami deszczu oraz dość niską temperaturą, co skutecznie odstraszyło niektórych zawodników. Szkoda bo już kilka minut po starcie przestało padać. Specyfika podłoża okolicznych tras sprawiła, że nie było dużej ilości zalegającego błota i nawet kamieniste odcinki wyły względnie bezpiecznie. Trzeba było jedynie uważać na korzenie.

Zawodnicy mieli do wyboru trzy dystanse o długościach 25, 43 i 71 km z przewyższeniami odpowiednio 880, 1904 i 3270 m sporo jak na miejscowość położoną zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa.


Charakterystyka trasy bardzo nam się spodobała, to była kwintesencja MTB bez żadnych skrajności. No i co istotne niemal całość trasy biegła w terenie a krótkie fragmenty asfaltowe pozwalały złapać oddech przed kolejną górą. Zawodnicy zmagali się zarówno z długimi szutrowymi podjazdami jak i bardziej technicznymi odcinkami ale nie było dużo odcinków gdzie trzeba było przepychać korb na przedłużających się stromiznach jak w pamiętnej Kasinie. Zjazdy również były wszelakiej maści od szybkich szutrowych które w tych warunkach dla mnie były najbardziej kłopotliwe jak i bardziej techniczne z licznymi kamieniami. Jednak wszystko w granicach rozsądku. Moim zdaniem tak powinien wyglądać Maraton MTB. Co prawda po przekroczeniu linii mety wolałem nie patrzeć na mój sprzęt, ale z drugiej strony właśnie po to jest – by dawać przyjemność a bez wątpienia miałem uśmiech na twarzy przez cały wyścig. Mam nadzieję że ta miejscówka pozostanie w kalendarzu Cyklokarpat.

Dodano: 2018-08-29

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk, foto: Cyklokarpaty.pl

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Trek Madone SLR
Cannondale SystemSix
Wilier Triestina Cento 10 Air
Scott Foil 20 czy 20 Disc
Specialized Enduro Pro 29
Liv Intrigue Advanced 0
Giant Defy Advanced Pro 0
Canyon Grail CF SL 8.0
Romet Mustang M1