Planując sezon 2018 i przeglądając zawody u naszych południowych sąsiadów jak zwykle w oczy rzucił mi się festiwal w słowackiej Kalnicy. To już 8 edycja tego wydarzenia, a ja nie miałem jeszcze okazji tam zawitać. W tym roku dodatkowym magnesem była druga runda eliminacji EWS Qualifier, którą były zawody CTM Enduro Race. Klamka zapadła- jedziemy.

Piątek przywitał nas ulewą, która zamieniła trasy, a także parkingi w klasyczną kąpiel błotną. Nawet jeśli ktoś nie chciał skorzystać z tego spa, nie miał wyboru- błoto było wszędzie. Tysiące zawodników, wystawców i kibiców prowadziło nierówną walkę z naturą. Próba wyjechania wyciągiem orczykowym okazała się nie lada wyzwaniem a po dostaniu się na górę moja Sancia ważyła z całą pewnością ponad 20kg. Mimo to wybrałem się zobaczyć odcinki, na których w sobotę miałem się ścigać. Było ślisko i zdradliwie, a po głowie kołatała się myśl- jakie opony poradzą sobie z tą mazią? Pogoda okazała się łaskawa- w nocy nie padało, a rano obudziła nas pełna lampa. Zdecydowałem się na uniwersalne opony co było dobrym wyborem, bo trasy przeschły i tylko miejscami było mokro.


Zawody rozpoczęły się o 9.30 startem „Hobby”, po której na trasę ruszyła ekipa ścigantów z kategorii „Race”. Oczekiwanie na starcie trochę się dłużyło; można było korzystając z okazji pozwiedzać stoiska- podejrzeć najnowsze trendy rowerowej mody(byli też wystawcy z Polski) czy skorzystać z poczęstunków lub darmowych napojów, które serwowali wystawcy. Po starcie z centrum festiwalu trzeba się było zmierzyć z ponad godzinnym podjazdem jaki organizator zaserwował nam na rozgrzewkę, potem już tylko krótkie podprowadzanko i już byliśmy na starcie os.1. Ten fragment trasy skończył się zanim się zaczął i znów czekał nas kondycyjny odcinek pod górę. Część zawodników była mocno zaskoczona, ale w końcu to nie downhill, żeby tylko lecieć piecem w dół. Os.2 i 3 były na przemian szybkie i kręte co w połączeniu ze śliskimi zakrętami mogło sprawić problemy. Po tych odcinkach na zawodników czekał bardzo dobrze wyposażony bufet. Następujący po nim odcinek 4 w mojej opinii był kwintesencją jazdy na rowerze górskim; wąski singielek wijący się pośród mchów i „ciasnych” drzew, trawersujący zbocze i przecinający małe wąwozy- po prostu miodzio! Dojazdówka na kolejny odcinek była również poprowadzona bardzo malowniczymi ścieżkami. Na os.5 na trasie znajdował się jedyny technicznie trudny fragment całych zawodów czyli stroma kamienna ścianka z kilkoma skrętami. Jako, że jechałem ją bez łańcucha, nie zwróciłem uwagi na płynność przejazdu i pokonałem ją z taktyczną nogą. Potem już tylko półgodzinny wypych, bardzo kondycyjny fragment przez łąkę i bikeparkowa trasa pełna hopek i band by po 6 odcinkach specjalnych i ponad 1000m deniwelacji osiągnąć metę. Najlepsi w tym dniu okazali się Martin Knapec przed Michałem Prokopem w elicie, wśród kobiet Yana Dobnig, w kategorii do lat 21 na najwyższy stopniu podium stanął zwycięzca juniorskiego EWS-a z 2017- Wojtek Blaha, a w Mastersach weteran sportów rowerowych- Vlastimil Hyncica. Na uwagę zasługuje dobra postawa ekipy enduro z naszego kraju: Robert Piekara był 5. w elicie, Roman Kwaśny z niewielką stratą zajął 2. miejsce w najstarszej kategorii, wyprzedzając m.in. ikonę DH- Petera Drabika. Również w najmłodszej kategorii juniorów pokazaliśmy pazur, bowiem bielszczanie Martyna Puda wskoczyła na drugi sto

pień podium, a Maciej Pindel i Marcin Wrucha zajęli odpowiednio 7 i 8 miejsce w U21.
Podsumowując były to bardzo kondycyjne zawody dla enduraków z łydą, poprowadzone po dobrze wytyczonych naturalnych trasach, z jak zwykle sytymi bufetami i ciekawymi nagrodami. Nie mamy się też czego wstydzić naszych reprezentantów i mimo, że Czesi nadal wyprzedzają nas od kilka lat, to różnica staje się już mniej wyraźna.


Nie można nie powiedzieć paru słów na temat całego Birell Bike Festiwalu w Kalnicy, bo była to impreza o ogromnym rozmachu i dobrze zrobiona. Poziom w każdej z 11 dyscyplin był bardzo wysoki. Najbardziej spektakularne dla widzów były występy w slopestyle’u, które były częścią międzynarodowego FMB World Tour, a zwyciężył w nich w dobrym stylu Jakub Vencl. Z kolei w best trick’u na dirtowej hopie klasą samą dla siebie okazał się Cade Brock, który wylądował twistera(obrót o 10800 z frontflipem). Tą ewolucję jest w stanie zrobić jedynie kilka osób na świecie. W zawodach dla dzieci dobrze zaprezentował się 6-letni reprezentant bikeBoardu Aleksander Pałka, który zajął 3. miejsce w eliminatorze na pumptracku oraz 5. miejsce w dziecięcym wyścigu maratonu rowerowego.


Cały weekend był przepełniony pozytywnymi rowerowymi emocjami; z całą pewnością wrócę tam w kolejnych latach. Z czystym sercem polecam festiwal w Kalnicy każdemu kto chce zobaczyć jak wygląda event na prawdziwie europejskim poziomie, a że miejscówka jest położona niecałe 3h jazdy od naszej granicy dojazd nie jest męczący.

Dodano: 2018-06-26

Autor: Tekst: Marcin Pałka, zdjęcia: Filip Nagy

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści