Maraton w Szczawnicy miał być najpiękniejszym maratonem w tym sezonie. Trasa przebiegająca przez pasmo Beskidu Sądeckiego miała oferować prawie alpejskie podjazdy oraz niesamowite widoki.
Podjazdy były namiastką podjazdów alpejskich lecz przez większą część zmagań zawodników pogoda nie pozwoliła na podziwianie roztaczających się wokół widoków.
Maraton w Szczawnicy był drugą edycją ligi Top-5 - maratonów, których najwyższy punkt przebiega powyżej 1000m n.p.m.
Na godzinę przed startem dystansu GIGA z zachmurzonego nieba zaczęły padać pierwsze krople. Zawodnicy aby tylko nie zmoknąć czekali do ostatniego momentu na wejście do sektorów startowych. Trasa dystansu GIGA liczyła 70km i ponad 2500 m przewyższenia. Uczestnicy maratonu mieli do pokonania charakterystyczne trzy długie szutrowe podjazdy z których każdy liczył ponad 10 km. Na najdłuższym dystansie dodatkową atrakcją był trudny technicznie 8 km zjazd momentami przypominający trasę downhill’ową.
Nieobecność najmocniejszego maratończyka Andrzeja Kaisera dała możliwość maratończykom wywalczenia dużej ilość punktów. Dystans GIGA wygrał Czech Vena Hornych (Specialized 69) z minutową przewagą nad drugim Bartkiem Janowskim (DHL-Author).
Dystans MEGA (50 km) wygrał Marek Konwa (VITESSE Bergamont BikeWorld.pl) pokonując trasę w 2 godziny 37 minut. Drugi na mecie Mateusz Zoń (Kross Racing Team) stracił do zwycięzcy 3 minuty.
Zawody w Szczawnicy pokazały jak powinien wyglądać prawdziwy MTB maraton. Długie szutrowe podjazdy, szybkie zjazdy – wszystko to przeplatane paroma technicznymi odcinkami dało możliwość rywalizacji prawie w 100% „w siodle”.

Dodano: 2008-08-10

Autor: tekst: Przemysław Blacha

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje