Nie masz ochoty wyjść na rower? Fizycznie czujesz się świetnie, więc pewnie nie jest to przetrenowanie. Szukasz nowej motywacji i wrażeń? A myślałeś kiedyś o czymś dla prawdziwych twardzieli, czyli triatlonie? Tak, wiem, asfalt nie musi wszystkim odpowiadać. Dlaczego zatem nie spróbować off-road triathlonu albo, bardziej po polsku, triatlonu terenowego?
Recepta jest bardzo prosta. Do pływania wybiera się jakiś ładny otwarty zbiornik. Klasyczny dystans to około 1500 metrów, możesz je pokonać nawet pieskiem, choć trzeba przyznać, że najpopularniejszy jest kraul. O pływaniu wiele nie pisaliśmy, ale na pewno to potrafisz. Później wsiadasz na swojego bika i pokonujesz około 30 km w zróżnicowanym terenie. Bułka z masłem, możesz nawet nadrobić straty z etapu pływackiego. Na koniec 11 km biegu. O ile słuchałeś wszystkich zatrudnianych przez nas trenerów, powinieneś być w miarę dobrze „wybiegany” po zimie, więc i z tym etapem nie powinno być problemów. Uważaj tylko na pierwsze kilkaset metrów, bo bezpośrednio po rowerze możesz mieć kłopoty z koordynacją ruchów nogami (nie wierzysz? spróbuj!). Wszystko powinno zająć ci co najmniej 3 godziny. Po tym wszystkim powinieneś się czuć mocno „wypruty”, ale równocześnie trochę jak odkrywca nowej dyscypliny.
Niestety muszę Cię nieco zmartwić, triatlon terenowy staje się bardzo popularny, zdobywa coraz więcej zwolenników, a po drugiej stronie Atlantyku zbudowano wokół niego niezły biznes, który zaczyna ostro wkraczać do Europy. Brzmi znajomo? Dokładnie jak mountainbiking na początku lat dziewięćdziesiątych. Wiecie, że niektórzy w naszej redakcji pamiętają te lata? Wspominam o tym tylko dlatego, żeby Wam wskazać, jak ważne jest włączenie się w odpowiednim momencie. Ci, których mam na myśli, są teraz gwiazdami polskiego dziennikarstwa rowerowego. Zatem nie ma co czekać, trzeba spróbować triatlonu terenowego!

Najlepiej zacząć w USA, bo tam organizowanych jest najwięcej zawodów. Najbardziej znany i najbardziej prestiżowy cykl to XTerra. Pierwsze zawody XTerra odbyły się w 1997 w Luizjanie (rok wcześniej były też na Hawajach, ale wtedy nazwane były AquaTerra). Cykl zaczął się rozwijać w takim tempie, że obecnie pod jego szyldem organizowanych jest ponad 160 wyścigów, a marka XTerra pojawia się na butach, odzieży, gadżetach, jest widoczna w prasie i telewizji. Zawody XTerra Word Tour są w zasadzie uznawane za mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Najbliżej nas XTerra rozgrywane są w Czechach (Szpindlerowy Młyn).

Triatlon terenowy doczekał się już swoich legend i gwiazd. Jedną z nich jest nie kto inny, jak Ned Overend, aktualnie 56-latek, legenda mountainbikingu, pierwszy Mistrz Świata MTB (1990). Ned najwyraźniej (być może we współpracy ze Specializedem) wynalazł eliksir młodości, bo regularnie wygrywał w zawodach XTerra, zdobywając mistrzostwo świata w 1998 i 1999, mając odpowiednio 42 i 43 lata. Ned cały czas uprawia kolarstwo na najwyższym poziomie, wystarczy powiedzieć, że w 2005 r., mając 55 lat, zajął 5. miejsce w generalnej klasyfikacji mistrzostw USA MTB. Najstarszy facet z lepszej od niego czwórki był o 25 lat młodszy od Neda.

Niekwestionowanym królem off-road triathlonu jest Conrad Stoltz z RPA. Facet jest czterokrotnym mistrzem świata w tej dyscyplinie, ma też na koncie 40 (!) wygranych zawodów XTerra najwyższej rangi. Sama jego obecność na zawodach może być dość deprymująca dla rywali. Jak wielu sportowców światowej klasy, także Stoltz ma na swoim koncie dramatyczne chwile i upadki niemal kończące karierę. Zawsze jednak wracał po nich jeszcze mocniejszy. Ciekawe, czy będzie się ścigał tak długo jak Ned Overend?

Jak się przygotować do off-road triatlonu? Nie ma lekko, trzeba pogodzić trzy dyscypliny. Pływanie oznacza, że musisz dość często odwiedzać basen i ćwiczyć kraula, najlepiej pod okiem kogoś doświadczonego. Ta część zawodów jest ważna, jednak nie ma tak kluczowego znaczenia jak w klasycznym, szosowym triatlonie, w którym jeśli nie wyjdziesz z wody w pierwszej grupie, to możesz zapomnieć o dobrym wyniku, bo - jak wszyscy wiedzą - na peleton nie ma mocnych. Na mountainbiku jazda w cieniu aerodynamicznym nie zawsze jest możliwa, dlatego nawet jeśli wyjdziesz z wody później, możesz jeszcze sporo nadrobić. Etap rowerowy to około 30 km, zatem nieco mniej niż klasyczne zawody crosscountry. Pamiętaj jednak, że będziesz już nieco zmęczony po pływaniu, a czekać będzie Cię jeszcze bieg. Intensywność etapu MTB jest wysoka, dlatego powinieneś do niego trenować jak do zawodów XC, nie jak do maratonu. Oznacza to, że możesz spędzić na treningach rowerowych nieco mniej czasu, ważne, żeby ten czas był spędzony efektywnie. Etap biegowy - tu z kolei dystans jest dość długi, więc kluczowe będzie dobre „wybieganie” w sezonie zimowym, umiejętność zachowania sił po dwóch wcześniejszych dyscyplinach, no i, specyficzna dla triatlonu, umiejętność jak najszybszego zaadaptowania się do zmiany ruchu (z pedałowania do biegu), bez niej pierwszy kilometr - dwa mogą okazać się prawdziwą męczarnią. Tak czy owak, najlepiej spróbować. O ile treningi pływackie możesz odbywać oddzielanie od innych, to gorąco polecam łączone treningi MTB i biegowe. Pozwolą one zbudować specyficzną wytrzymałość, oswoją ze zmianami ruchu i dodadzą trochę niezbędnego doświadczenia.

No dobrze, USA jest dość daleko, czy można ścigać się gdzieś bliżej? Najbliżej nas zawody z cyklu XTerra rozgrywane są w Czechach (Szpindlerowy Młyn) oraz Niemczech (Zittau w Saksonii). W Polsce od pewnego czasu pod auspicjami Polskiego Związku Triatlonu rozgrywane są zawody zwane Triathlon Tour MTB jednak praktycznie wszystkie edycje rozgrywane są w północnej i środkowej Polsce, z dala od prawdziwych gór. 20 sierpnia 2011 roku w Międzybrodziu Bialskim i na stokach góry Żar odbędą się ciekawe zawody, które mają szansę przyciągnąć sporo dobrej klasy zawodników. Miejsce bardzo malownicze i znane z organizacji świetnych zawodów - triatlonów, zawodów DH, biegów górskich. Do pokonania będzie ok. 1 km wpław, 10 km biegiem i 25 km na rowerze. Organizatorzy spodziewają się do 100 zawodników z Polski, Czech i Niemiec ale zachęcają każdego kto jeszcze nie próbował swoich sił w tej niesamowitej dycyplinie. Nie potrzeba żadnego specjalnego wyposażenia, wystarczy kask, rowerów górski, umiejętność pływania i chęć spróbowania czegoś nowego. Jest jeszcze trochę czasu aby potrenować i pod koniec sierpnia pojawić się na starcie u stóp Żaru.

Dodano: 2011-09-10

Autor: Tekst: Piotr Oleksy, zdjęcia: Xterra (Mike Adrian), Don Scott, www.special

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920