Czy trening z pomiarem mocy ma sens? Zobaczmy kto, amator czy profesjonalista, powinien zwrócić na nie go uwagę.

Coraz więcej osób zaopatruje się w sprzęt do pomiaru mocy. Trening z nim stał się po prostu modny. Ale na szczęście to nie wszystko, bo jest on również skuteczny i praktyczny, co doceniają nie tylko profesjonaliści, ale i amatorzy, którzy postanowili dać mu szansę. Pomiar mocy w pewnych okresach i typach treningu zastępuje pomiar tętna. Tętno jest ogólną odpowiedzią organizmu na obciążenie, jakiemu jest poddany. Zatem uwzględnia ono nie tylko wysiłek wynikający z jazdy na rowerze, ale również takie czynniki jak infekcje, ciężkostrawny posiłek, stres, mocna kawa i wiele innych, których nie sposób przewidzieć. Skoro wszystko to ma wpływ na tętno, to także na postrzegany przez nas poziom wysiłku, a to zaburza jego prawidłową ocenę. Również taki czynnik jak pozycja na rowerze ma znaczenie. Polecam zrobić prosty test: po rozgrzewce jedź na trenażerze (w ten sposób wyeliminowane zostaną zmiany nachylenia terenu, opory powietrza itp.) przez kilka minut z tętnem ok. 80% HR max w pozycji wyprostowanej. Potem, nie zmieniając ani kadencji, ani obciążenia, pochyl mocno sylwetkę. Po dłuższej chwili zauważysz spadek tętna. Czy oznacza to, że teraz pedałujesz słabiej? Tymczasem pomiar mocy, wskazywałby tę samą wartość, ponieważ jest to prosta informacja o tym, ile wysiłku wkładamy w pedałowanie. Kolejnym argumentem może być to, że czujniki mocy nie reagują z opóźnieniem. Jeżeli rozpoczynasz interwał od pierwszego ruchu korbą, wiesz, jak jest on intensywny. Czarno na białym widać, czy wciąż możesz dać z siebie tyle ile trzeba, czy mięśnie są już zmęczone i lepiej zacząć odpoczywać. Tętno w tym czasie może nawet nie osiągnąć właściwego poziomu. Co jest zatem bardziej wiarygodne? Trenowanie w strefach opartych na tętnie, czy mocy? Pomiar mocy wkracza także w coraz popularniejsze programy Indoor Cycling. Nowy gracz na polskim rynku - Keiser - wypuścił pierwszy rower dedykowany klubom fitness, wyposażony nie tylko w tak podstawowe elementy, jak pomiar kadencji czy tętna, ale również czujnik mocy. Jedynym czynnikiem, który może ostudzić zapał do trenowania z mocą, to cena tych urządzeń. Na szczęście producenci wymyślają coraz więcej rozwiązań, a ich cena z roku na rok staje się coraz niższa. To dobra okazja, by przyjrzeć się, czy w ich ofercie nie znajdzie się i coś dla Ciebie. Tekst: Grzegorz Kowal

Stageone
Stages Cycling to stosunkowo młoda firma z siedzibą w amerykańskiej stolicy kolarstwa – Boulder w Clolorado. Ta grupka inżynierów-pasjonatów dotychczas zajmowała się pomiarem mocy do rowerów stacjonarnych używanych w komercyjnych siłowniach. Doświadczenia z tej branży postanowili wykorzystać do stworzenia jednego z najciekawszych i jednocześnie najtańszych mierników mocy do rowerów do stosowania zewnętrznego. Cały system pomiaru StageOne waży 20 g i mieści się w jednej obudowie przyklejonej do wewnętrznej strony lewej korby. Ma wielkość rozdeptanego pudełka zapałek i można go zastosować w praktycznie każdym suporcie z aluminiowymi korbami. StageONE oblicza moc przez pomiar mikroskopijnego wygięcia lewej korby i za pomocą sprytnego algorytmu przelicza wynik z jednej korby na moc całkowitą kolarza. Podstawowe założenie konstrukcji to oczywiście równomierność mocy generowanej oboma nogami - co podobno jest prawdą dla znakomitej większości populacji i pozwala producentowi chwalić się dokładnością +/-2%. Nawet kadencja obliczana jest bez użycia dodatkowych czujników lub magnesów. Obroty są zliczane poprzez akcelerometr podobny do tych, które obracają ekran w smartfonach. Zalet takiego rozwiązania jest wiele: system jest łatwy w montażu i nie wymaga kalibracji. Żadne ziperki nie szpecą roweru. Jeśli użytkownik ma kilka rowerów z tymi samymi suportami, przeniesienie lewej korby jest proste i szybkie. Już przy planowanym wejściu na rynek w listopadzie 2012 r. dostępne będą mierniki dla 14 modeli od Shimano, SRAM, Cannondale, włączając te przeznaczone do XC, a nawet DH i BMX (Shimano Saint i DXR). Można będzie kupić miernik z usługą instalacji na przesłanej własnej korbie lub zestaw z wybraną nową lewą korbą. Niestety tensometry muszą być bardzo precyzyjnie przyklejone do korby i skalibrowane, więc montaż w domu odpada. Transmisja odbywa się w 2 standardach do wyboru: ANT+ (np. urządzenia Garmin) lub Bluetooth 4.0 (nowe urządzenia przenośne iOS i z systemem Android). Co ciekawe, dzięki uzbrojeniu w BT, który jest standardem dwukierunkowym, w przeciwieństwie do ANT+, firmware miernika można uaktualniać w domu bez odsyłania urządzenia do producenta. Założeniem StageONE nie jest konkurowanie z SRM, PowerTap, Lookiem, czy Rotorem, których rozwiązania kosztują przeszło 2 razy więcej. Kiedy w czasie Interbike w Las Vegas rozmawialiśmy z Mattem Pacocha, szefem PR firmy, dowiedzieliśmy się, że zdaje on sobie sprawę, że profesjonaliści wybiorą systemy, które nie interpolują mocy prawej nogi i których sponsorzy mają więcej pieniędzy. Docelowym użytkownikiem ich prostszego urządzenia jest tak zwany „ambitny amator”. Ktoś, kto chce trenować w oparciu o pomiar mocy, ale niekoniecznie wydając na to fortunę. Póki co Stage Cycles nie ma przedstawiciela w Polsce, więc ewentualne zakupy będzie można dokonać tylko przez internet. Ceny na rynek USA są już znane: od 700 do 950 USD plus ewentualnie relatywnie atrakcyjna cena nowej korby.(MM)


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2013-09-19

Autor: bB

Tagi: trening, moc

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920