Wywodzące się z proletariackiej potrzeby posiadania jednego roweru do wszystkiego gravele zaczęły zaczęły schlebiać potrzebom dziwaków i bogaczy. Specjalizacja rodzi gravele aero – tylko do ścigania. Jazda w najtrudniejszym terenie – monstercrossy na szerokich oponach z drobnym bieżnikiem. Jeszcze inni szukają maszyny idealnej na argentyńską pampę i przejazd dookoła świata. Szukamy w tym sensu.

Widzimy go w różnorodności oferty. Każda firma ma swoją wizję. Oprócz rowerów, które równie dobrze radzą sobie na szosie jak i w terenie mamy monstercrossy do jeżdżenia choćby po nasypach kolejowych i gruzie.


Superlekkie węglowe ramy wyglądają przepięknie i pozwalają pokonać dystanse szybciej i bez większego wysiłku. Stylowe ramy stalowe wyglądają retro, ale to tylko wrażenie, ponieważ stosowane rozwiązania są współczesne, dzięki czemu walory jezdne są na odpowiednim poziomie. Neoretro to zresztą nowy trend, w zgodzie z którym powinieneś wyglądać jak w czasach kiedy o MTB nie było jeszcze mowy. Nikt jednak nie zabrania ci czerpać z życia tego co obiecuje XXI wiek – specjalizacji graniczącej z absurdem i ładowania elektro gadżetów w czasie jazdy poprzez USB (...).


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 8/2018 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie.

Dodano: 2018-08-06

Autor: Tekst: KCh, MG, PK, MK, MW

Tagi: gravel, 2019

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu