AR (Adventure Racing) czyli rajdy przygodowe to dość specyficzne zawody. Polegają na przemieszczaniu się pomiędzy punktami kontrolnymi głównie na rowerze, na piechotę, kajakiem, na rolkach. Oczywiście w zimie dochodzą jeszcze narty i rakiety śnieżne. Uczestniczą w nich dwu lub czteroosobowe zespoły a wyścig odbywa się non stop. Najkrótsze trwają jeden dzień, dłuższe kilka lub kilkanaście dni.

I właśnie na taka imprezę dałem się namówić; chodzi o Hi-Tec Rajd Przygodowy Bielsko-Biała 2010. W lipcu zadzwonił do mnie kumpel i zaproponował stworzenie zespołu. Ponieważ od pewnego czasu myślałem o uczestnictwie w takiej imprezie dość szybko zgodziłem się na udział. Organizatorzy zaproponowali dwie trasy, 125 km (Masters) i 70 km (Classic). Zdecydowaliśmy się na dłuższą. Wprawdzie miałem wątpliwości, ale szybko policzyłem, że większość bo aż 65 km będzie do pokonania na rowerze. Do tego 10 km kajakiem na jeziorze (widziałem kiedyś w telewizji, to pewno dam radę) i 10 km na rolkach. To już wzbudziło większe wątpliwości, bo pewnie trzeba będzie skręcać i hamować a to już, przynajmniej dla mnie, wyższa szkoła jazdy. Zatem z prostego rachunku wynikało, że na piechotę pozostanie ok. 40 km. Wprawdzie po górach, ale powinienem dać radę, bo będzie to rozdzielone na dwa etapy. W każdym razie zapisałem się i szybko zapłaciłem wpisowe – na wszelki wypadek, jakby przyszło otrzeźwienie. Oczekując na start, czyli na sobotę 4. września 2010, głownie jeździłem na rowerze ale tez trochę biegałem i próbowałem zmierzyć się z rolkami. No i oczywiście kompletowałem sprzęt.
Cały czas zastanawiałem się, czy nie powinniśmy wystartować na krótszej trasie. Ale po pierwsze, nie chciałem psuć koledze przyjemności, po drugie, trasa Classic wydawała mi się za krótka i mało ambitna. Chociaż… też miałem wątpliwości. Które pogłębiły się wtedy, gdy partner wygadał się, że w tym roku przebiegł maraton bez przygotowania w czasie 3:38.
Aż w końcu nadszedł ten dzień. Rano, przed startem wyznaczonym na godz. 10:00 zdajemy rzeczy na dwa przepaki. Mamy spakowane odpowiednie stroje, rolki, jedzenie i picie; staraliśmy się przewidzieć każdą sytuację. Moje doświadczenie w tej materii jest żadne, wiadomości czerpałem jedynie teoretyczne, odwiedzając stronę www.napieraj.pl. Natomiast kolega już raz startował. Dlatego pilnie obserwowaliśmy inne ekipy.

E1 BnO (bieg na orientację, 12 km)

Zauważyłem, że przygotowując się do BnO większość ekip jest już przebrana w stroje kolarskie, aby nie tracić czasu na przebieranie na następny etap, czyli rower. I tu popełniłem kolejny błąd. Piszę że kolejny, bo pierwszym było porywanie się na długą trasę nie mając żadnego doświadczenia ;-) Otóż, przebrałem się w strój kolarski przewidziany na ten etap. Czyli w spodenki 3! Czy próbowaliście kiedykolwiek biegać z nieosłoniętymi nogami po zaroślach, chaszczach, ostach i polanach pełnych ostrężnic i malin? Po godzinie biegu miałem serdecznie dość. Byłem pocięty i pokrwawiony a każde dotknięcie czymkolwiek sprawiało piekący ból. No cóż, inni, doświadczeni, wiedzieli że trzeba ubrać długie spodnie. Pomimo tego bieg poszedł nam nadspodziewanie dobrze. W stawce 44 ekip, na zmianę konkurencji pojawiliśmy się na 5. miejscu. Niezbędna zmiana ekwipunku i wyruszamy na drugi etap. Niestety trochę na tym tracimy, ale liczymy, że na rowerach będzie okazja do nadrobienia.

E2 rower, 22 km

Po dość szybkim biegu, czując się nieco ociężały, powoli staram się rozkręcać. Zaczyna iść dobrze, do momentu kiedy na pierwszym bardziej stromym podjeździe nie urywam łańcucha. Naprawa idzie błyskawicznie, ale jest to sygnał alarmowy wymuszający oszczędzanie (mocno przechodzonego) napędu. Kolega nawiguje, obaj jedziemy zaliczając kolejne punkty kontrolne i w ten sposób dojeżdżamy na przepak A. Tam odpoczniemy od roweru, natomiast popływamy po Jeziorze Międzybrodzkim i pojeździmy na rolkach. Ale już nie na jeziorze, tylko na ładnym i co najważniejsze, płaskim asfalcie.

Dodano: 2009-08-17

Autor: Tekst: Robert Baś, zdjęcia: Jarek Gewinner

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920