– Branża rowerowa nie powinna się obawiać Donalda Trumpa, chyba że rozpocznie on wojnę handlową z Chinami – mówi Waldemar Chrapek, prezes zarządu Merida Polska, wyłącznego dystrybutora jednej z czołowych marek rowerów świata. – Są jednak możliwe skutki wyborów w USA, których warto być świadomym – dodaje Chien-Hui Lee, dyrektor Taiwan Trade Center Warsaw. Jakie to skutki i jakie są szanse rozwoju dwukołowej branży mocno związanej z Azją?


Nie milkną echa wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA. Jedną z branż, która analizuje wyniki zza oceanu, jest branża rowerowa. Szczególnie istotna jest dla niej Azja, bo to właśnie tam odbywa się większość światowej produkcji rowerów. – Branża rowerowa nie powinna się obawiać Donalda Trumpa. Nie powinien on mieć dla niej większego znaczenia, chyba że rozpocznie wojnę handlową z Chinami – mówi Waldemar Chrapek, prezes zarządu Merida Polska, wyłącznego polskiego dystrybutora jednej z czołowych marek rowerów świata. – Nie tylko ja uważam, że instytucje państwa amerykańskiego są na tyle silne, że nie dopuszczą do wprowadzenia określonych ryzykownych rozwiązań. Niebezpieczeństwo może stanowić polityka zagraniczna Trumpa, jednak uważam, że stosunkowo mała i nieskomplikowana branża rowerowa, która nie ma aż takiego wpływu na światową gospodarkę, ewentualne negatywne skutki odczuje na końcu. Trzeba przy tym pamiętać, że jeśli pojawia się tsunami, to cierpią nawet małe rybki – dodaje. Prezes Meridy w Polsce zaleca jednak spokój. – Póki co nic nie zapowiada tsunami, giełdy się uspokoiły, po pierwszych nerwowych reakcjach wszystko wróciło do normy. Możemy ze spokojem oczekiwać przyszłości – tłumaczy. Rowery Merida są projektowane w Niemczech, jednak produkowane są na Tajwanie. Kraj ten jest kluczowy także dla innych ważnych światowych graczy dwukołowej branży obecnych również na polskim rynku. – Wybory prezydenckie w USA nie powinny wpłynąć na bliską współpracę między polską a tajwańską branżą rowerową. Są jednak możliwe skutki tych wyborów, których warto być świadomym – podkreśla Chien-Hui Lee, dyrektor Taiwan Trade Center Warsaw zajmującego się promocją współpracy gospodarczej między Polską a Tajwanem.



Jest się czego bać?


Jedno z zagrożeń dla europejskiej i polskiej branży rowerowej Chien-Hui Lee widzi w możliwym osłabieniu euro i złotówki. – Donald Trump poruszał w kampanii temat finansowego wsparcia armii amerykańskiej przez sojuszników NATO. Jeśli jego plany zostałyby zrealizowane, zapewne miałoby to negatywny wpływ na budżet państw Unii Europejskiej i osłabiłoby euro i złotówkę w stosunku do dolara. Utrata wartości euro i złotego zaszkodziłaby eksportowi rowerów z Tajwanu do Europy i Polski. Działałaby za to na korzyść europejskich montowni rowerów. Ponadto, potencjalne duże inwestycje w infrastrukturę w USA pobudziłyby dolara. Wkrótce rynek zweryfikuje te przewidywania – uważa dyrektor Taiwan Trade Center Warsaw. Jego zdaniem warto również zwrócić uwagę na możliwe zagrożenie dla wzrostu ekonomicznego. – Jeśli polityka Trumpa zwróci się w stronę protekcjonizmu, może wywołać wojny handlowe i osłabi wzrost gospodarczy. Wierzę jednak, że w oparciu o zasady Światowej Organizacji Handlu Stany Zjednoczone nie będą mogły nałożyć wysokich opłat na takich partnerów handlowych jak Chiny, Japonia, Tajwan czy Korea Południowa. To nie powinno się wydarzyć – przekonuje Chien-Hui Lee. Przewiduje on, że największą przeszkodę dla poprawnych stosunków gospodarczych między polskimi importerami a Tajwanem może stanowić sama obawa. – Strach może osłabić chęć do współpracy i inwestycji zarówno na Tajwanie, jak i w Polsce – twierdzi dyrektor Taiwan Trade Center Warsaw.



Tylko spokojnie


Choć branża rowerowa jest świadoma ewentualnych zagrożeń związanych z polityką Donalda Trumpa, bardziej istotne są dla niej szanse rozwoju i ciągłość relacji gospodarczych. – Są one bardzo poprawne między Tajwanem a europejskimi importerami z branży rowerowej. Wyznacza je scenariusz napisany przez europejską branże rowerową, cło antydumpingowe na określone produkty z Chin, a także rozwój branży w Europie i Azji. Stosunki te są obecnie dobrze poukładane i nie znajduję dla nich żadnych poważnych zagrożeń czy ryzyka gwałtownych zmian – podkreśla Waldemar Chrapek. Uważa on, że reguły gry w branży rowerowej mogłoby zmienić pojawienie się nowego poważnego gracza, czyli Indii. – Wymagałoby to jednak większego otwarcia się tego kraju i podniesienia poziomu technologicznego tamtejszej gospodarki. Po spełnieniu tych warunków mogłoby się okazać, że produkcja w Indiach byłaby bardziej opłacalna niż np. w Chinach. Nie spodziewam się jednak, by poważne wejście Indii do gry miałoby być procesem gwałtownym – przewiduje prezes Merida Polska. Chien-Hui Lee dodaje, że związana z Tajwanem polska branża rowerowa ma nowy istotny powód do zadowolenia. – Podczas 6. tajwańsko-polskich konsultacji gospodarczych, które odbyły się w październiku br. w Tajpej, podpisano umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską i Tajwanem. Była to kluczowa i długo wyczekiwana chwila, ponieważ rozmowy w tej sprawie zaczęły się już 20 lat temu – wyjaśnia dyrektor Taiwan Trade Center Warsaw. Nowe regulacje zapewnią jego zdaniem wymierne korzyści. – Umowa zwiększy handel i napływ nowych inwestycji, pozwalając przedsiębiorstwom z Tajwanu i Polski płacić podatki tylko w jednym kraju. Powinno to przynieść więcej wzajemnych inwestycji, m.in. w branży rowerowej.



Branża się rozkręca


Lee Chien-Hui zauważa także inne czynniki sprzyjające stałemu rozwojowi branży rowerowej w Polsce i jej dobrej współpracy z Tajwanem. – Popularność rowerów nad Wisłą rośnie, poprawia się także sytuacja ekonomiczna Polski. Wysokiej jakości rowery i części rowerowe z Tajwanu będą w Polsce coraz popularniejsze – tłumaczy. Jego zdaniem branża rowerowa jest jednak dynamiczna i sytuację mogą w niej zmienić nowi innowacyjni gracze, m.in. z segmentu rowerów elektrycznych. – Niezmiennie to jednak jakość, innowacyjność i cena są kluczowe, by zdobyć udziały w polskim rynku i rozpocząć współpracę z polskimi firmami – wyjaśnia. Na rowery elektryczne, w kontekście rozwoju branży, zwraca również uwagę prezes Meridy w Polsce. – Zgodnie z trendami widocznymi na głównym rynku rowerowym Europy rowery elektryczne będą nabierać znaczenia. Centra miast są coraz bardziej zapchane i poruszanie się po nich samochodami powoduje coraz większe koszty, dotyczące m.in. parkowania, ale także koszty dla środowiska – mówi Waldemar Chrapek. Jego zdaniem popularność rowerów elektrycznych może dodatkowo zwiększyć zamykanie centrów wielkich europejskich miast dla ruchu samochodowego. – Rower elektryczny może stać się najprostszym środkiem miejskiego transportu. Będzie to duża szansa na rozwój tego segmentu rowerowego. Żeby tak się jednak stało, musi rozwijać się infrastruktura, czyli ścieżki rowerowe szersze niż kierownica roweru – uważa prezes Merida Polska. – Każdy inny segment rowerowy jest raczej segmentem aktywnego spędzania czasu czy turystyki rowerowej, segmenty te są dosyć ustabilizowane i różnią się proporcjami w zależności od kraju – dodaje. Jego wiara w dobrą przyszłość branży rowerowej jest duża, a jego spokoju nie mącą wieści zza oceanu. – Nie trzeba się obawiać Trumpa, trzeba robić swoje.

Dodano: 2016-11-21

Autor: Źródło: Merida Polska

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje