Drugi października obchodzony jest niezwykle uroczyście przez Lance'a Armstronga. To rocznica dnia, w którym zmienił się jego świat - dowiedział się o swojej chorobie.
W 1996 r. lekarze przekazali mu, młodemu mistrzowi świata w kolarstwie znajdującemu się na pierwszym miejscu listy UCI, trudną nowinę: ma Pan raka. Od tego momentu zaczęła się walka z nowotworem jąder, rozprzestrzeniającym się na płuca i mózg. Walka, która zahartowała i tak już hardy charakter Teksańczyka. Z zaciętej i wyniszczającej bitwy - dwóch operacji i chemioterapii - wyszedł zwycięsko. Po zażegnaniu niebezpieczeństwa śmierci zaczął pracować bardzo ciężko aby powrócić do normalnego funkcjonowania. Zmieniło się jego nastawienie do życia. Jak mówią jego współpracownicy, przed chorobą miał talent do jazdy, ale niejednokrotnie lekceważył treningi. Po chorobie nie ma żadnej wymówki, która odciągnęłaby kolarza od zaplanowanych zajęć. Rozpoczął regularne, ciężkie, metodycznie zaplanowane treningi i, jak wiemy, już siedmiokrotnie stanął na podium na Polach Elizejskich. Mówi, że wcześniej tylko żył, teraz żyje mocno. Od tego stwierdzenia wywodzi się nazwa żółtej bransoletki LiveStrong. Bransoletkę w kolorze koszulki lidera wyścigu możesz zobaczyć na nadgarstkach wielu kolarzy i sportowców innych dyscyplin, gwiazd estrady i polityków. Możesz ją zobaczyć na ręce przechodnia na Twojej ulicy. To znak jedności. Jedności, która jest siłą wspierającą wielu.
W 2004 r. Lance założył, dzięki wsparciu producenta sprzętu sportowego, firmy Nike, Fundację Lance'a Armstronga. Fundacja ta ma na celu wspomaganie osób chorych na raka przez edukację, wsparcie psychiczne, koordynację programów zdrowia oraz badania nad leczeniem raka. Lance wie, jak wiele daje psychiczna pomoc otoczenia i wiara w wyzdrowienie, dlatego sam nosi i propaguje noszenie żółtych bransoletek LiveStrong. Są to kosztujące dolara cegiełki na konto Fundacji, a także widomy znak wsparcia dla idei Lance'a Armstronga.
Jaka to idea? Statystyki mówią, że u jednej osoby na trzy zostanie zdiagnozowany rak, w trzech rodzinach na cztery są osoby chore na raka. Armstrong twierdzi, że w walce z rakiem siłą jest jedność, mocą jest wiedza, a nastawienie psychiczne jest wszystkim. Powołał do życia fundację, aby pomóc walczyć ze strachem, podnosić na duchu chorych i ich rodziny, dać możliwość dzielenia się swoimi przeżyciami, docenienia roli pacjenta podczas kuracji i przede wszystkim, by pokazać chorym, że wykrycie raka to nie jest wyrok śmierci.
Żółta bransoletka nie jest jedynie gadżetem, który noszą kolarze zafascynowani zwycięstwami Armstronga w Tour de France. To znak jedności i wsparcia dla tych, którzy walczą z jeszcze większymi przeciwnościami niż trzytygodniowy wyścig. Ten znak jest im bardzo potrzebny. Armstrong osoby z rakiem nie określa jako jego ofiary, lecz jako ocalonych, pozostających przy życiu - survivor. Ten quasi-wojskowy termin jest charakterystyczny dla retoryki zwycięstwa. Lance Armstrong posługuje się nią żeby podkreślić, że psychiczne nastawienie jest niezwykle ważne w walce z rakiem. Wsparcie chorych w ich ciężkim wysiłku jest dla nich bardzo istotne.
Oto początek manifestu Fundacji Lance'a:
Wierzymy w życie.
Twoje życie.Wierzymy, że można je przeżyć minuta po minucie, każdym gramem swojego ciała.
Nie możesz go oddać we władzę raka.
Wierzymy w energię: ukierunkowaną i niezłomną.
Wierzymy w cel: rozwijać się i żyć mocno.
Jedność jest siłą.
Wiedza jest potęgą.
Postawa jest wszystkim.

Możesz wesprzeć Fundację na własną rękę. Szczegółów szukaj na stronach:
www.livestrong.org, www.lancearmstrong.com, www.wearyellow.com .

Dodano: 2009-08-21

Autor: bikeBoard

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje