Trasa w Stryszawie lub bardziej w jej okolicach to prawdopodobnie najwyższy level ze wszystkich organizowanych imprez w Polsce. Spodziewałem się wymagającej trasy, ale to co zobaczyłem wykroczyło poza granice mojej wyobraźni. Ale do rzeczy…

Nie licząc lekkiej asfaltowej hopki na ostatnich kilku kilometrach to cała trasa była najeżona kamieniami, korzeniami oraz akceptowalną ilością błota. W wielu imprezach XCM możemy wspinać się na wysokości powyżej 1000 m n.p.m., ale zazwyczaj trasa biegnie nudnymi szerokimi szutrami. Tutaj jedynie początki były po w miarę łatwych ażurowych płytach. Reszta to stos kamieni i nieustanna walka o przyczepność i wybór odpowiedniej linii jazdy. Zjazdy to prawdziwy surwiwal. Dźwięk obijanych przez kamienie obręczy jeszcze do dziś dźwięczy mi w uszach a pisząc relację korzystam z pierwszych dnii w których ze swobodą mogę ruszać rękami. Ekstremalnie wąskie single nie rzadko na szerokość opony z fatbikea, olbrzymie uskoki i przejazdy przez rzeki na długo zostaną mi w pamięci. Widziałem już niejedną trudną trasę i takie też staram się wybierać planując swoje starty. Ta zmiotła z podium wszystkie które do tej pory jechałem i trudno będzie jej zagrozić.


Bardzo kibicujemy takiej organizacji zawodów i będziemy to promować. Na tym dokładnie polega MTB a wszystkie edycje D2B forsują dokładnie ten trudny kierunek. Trzymamy kciuki, żeby organizatorom nie zabrakło polotu i entuzjazmu, bo jak pokazała niedzielna impreza czasami nie wszystko idzie zgodnie z planem. Gratulacje dla wszystkich którzy pomimo trudności dotarli na metę. Najlepsi to: Adrian Rzeszutko – quarter, Michał Golonka – full i nasz Krzysiek Celary BIKEBOARD dystans half.

Dodano: 2018-06-12

Autor: Tekst: Michał Woźniczka, zdjęcia: Tomasz Lalewicz

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści