Tej wiosny, przy okazji prezentacji kolekcji Meridy na 2011, mieliśmy okazję wziąć udział w konferencji prasowej Williama Jenga - Senior Vice Presidenta Merida Corp, który pokazał, jak wygląda organizacja wyceniana na 185 milionów USD o potencjale produkcyjnym 2,3 miliona rowerów rocznie (z tego około 880 tysięcy pod własną marką), o kadrze ponad 3000 pracowników i która plasuje się na 15. miejscu w ekonomii całego Tajwanu.
Tradycyjnie rowery wytwarzano w niewielkich manufakturach. Fani kultowych szosówek ciągle bardziej utożsamiają się ze swoim wybranym mistrzem, najlepiej niegdysiejszą gwiazdą sportową, który wraz z rodziną tworzy wyjątkowe maszyny gdzieś we włoskim garażu. Niewątpliwie jest to bardzo romantyczne, ale nie można zapominać o tym, co działo się na świecie przez ostatnie 40 lat. Globalizacja, powstanie wielkich fabryk i przesunięcie produkcji na Daleki Wschód nie ominęło przecież branży rowerowej. Nawet włoscy mistrzowie produkują u siebie tylko niewielką część tego, co sprzedają, a większość importują z Tajwanu lub Chin. Często nawet już nie projektują niektórych modeli opatrzonych ich logo. Mimo to azjatyckie korporacje, de facto wytwarzające rowery, którymi wszyscy jeździmy, są słabo znane w Europie. Mam wrażenie, że jako konsumenci nie do końca zdajemy sobie sprawę, jakiej skali jest to biznes i jak nowoczesnych technik produkcji i zarządzania używa, żebyśmy co kilka lat mogli przesiąść się na nowszy, lepszy rower. ...
Pełen tekst artykułu przeczytacie w papierowym wydaniu bikeBoard 8/2010(gdzie kupić)

Dodano: 2010-08-31

Autor: Tekst: Maciek Machowski

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje