Świetne zawody, dobra zabawa, miło spędzony czas! To spotkało wszystkich uczestników zawodów Joy Ride Days w minioną sobotę - 6 października 2007 r. na zawodach DH w Zakopanym.
Podróż do Zakopca minęła mi szybko, w pekaesie, Zakopianką. Wsiadłam w bluzie, wysiadłam w kurtce...zawiało górami.
Niebo nie niosło deszczu, słońca też jednak nie podarowało. Start został zaplanowany na 13.00 na Harendzie. Na trasę uczestnicy i obserwatorzy dotarli wyciągiem krzesełkowym. Jako była narciarka mająca zawsze problem z pętającymi się nartami na "wysokiej" kanapie, nie wyobrażałam sobie, że można się wygodnie usadzić na fotelu wyciągu ze zjazdówką.
Przed rozpoczęciem zawodów, chłopcy dzielnie doprowadzali swoje ciuchy do stanu pt. "wypierz mnie". Po kilku rozjazdowych rundkach, w ubłoconych szatach i cięższych o 3 kilo rowerach, zawodnicy stanęli na starcie, by rozpocząć zmagania z czasem, błotem i przeszkodami. Na szczycie zrelaksowana poczuciem ziemi pod nogami, odniosłam wrażenie, że "wyczyn" zejścia ze stoku jest niewykonalny. Z zazdrością patrzyłam na pierwszego zawodnika, który błyskiem przemknął tuż obok mnie. Z zapałem zaczęłam zsuwać się w dół zaoranego stoku, podążając za jeźdźcami pomykającymi trawersem. Uczestnicy zeskakujący po naturalnych przeszkodach, wymijający zębate korzenie i sporadycznie zatrzymujący się na pomarańczowych materacach osłaniających drzewa, wyglądali na bardzo pewnych siebie lub bardzo zdeterminowanych. Zjazd zaprojektowany i stworzony przez Tasza (Szymon Tasz) pozwolił najszybszemu riderowi (też Tasz - zbieżność nazwisk zupełnie nieprzypadkowa) dostać się na metę w czasie 1:53:47. Trasa przeszła liczne atesty, przynosząc wiele satysfakcji.
Tego dnia, wśród najmłodszych, z najlepszym czasem dotarł Mirosław Burtan 2:00:25, następnie Albert Stęclik 2:05:24 i Piotr Moskala 2:07:90. W najliczniej obsadzonej kategorii hobby najszybszy okazał się Szymon Derucki 1:58:45, Michał Osak 2:02:24 oraz Bartek Dudkiewicz 2:02.34. Taszu, architekt - jako masters wystąpił solo, a wśród elity okazali się najlepsi: Jakub Wicher 2:04:31, Łukasz Smolak 2:11:79 oraz Grzegorz Zegarmistrz 2:18:67
Na zjeździe charakterystyczni dwaj mocno biali koledzy, zapięci po uszy w kombinezony malarzy pokojowych, skupiali uwagę obserwatorów. Obaj DH-lowcy po zawodach, w błyskawicznym tempie ulegli oczyszczeniu i przed wieczornym after party mieli z pewnością najmniej pracy z odskrobywaniem błota ze zmęczonych ciał.
Aby Tradycji (najlepsze imię dla dziewczynki) stało się zadość, wszyscy zawodnicy wraz z "ozdobami" przy boku, oraz zaproszeni szczęśliwcy, spotkali się na zamkniętej imprezie w samym centrum Zakopanego, kończącej grawitacyjny sezon. Wieczorek taneczny odbył się w klubie Rockus na Krupówkach, przy miłych brzmieniach na wygodnych kanapach obsadzonych przez zmęczonych zjazdowców i na obszernym parkiecie dla bardziej rześkich, którzy zagościli dopiero pod wieczór: Joda (Maciej Jodko), Maciek Kucbora, Kollbi (Michał Kolbek), Wojtek Śliwka, Szwed (Piotrek Szwedowski), Papi (Patryk Kasperczyk) i wielu innych specjalistów od ujarzmiania grawitacji.
Na imprezie, której gospodarzem był Siara (Szymon Syrzistie) zagościli również goście specjalny: Jasiek Karpiel, designer projektujący ramy rowerowe, człowiek, który pobił rekord prędkości w zjedzie, oraz Rudy - obecnie blondyn (Mateusz Kubiak), były spiker Radiostacji i sprawozdawca Super Ligi. "Blondyn" po wręczeniu zwycięzcom nagród, mimo ogarniającej senności "chętnie" pozował do zbiorowych sesji zdjęciowych.
Koniec sezonu dla jednych zakończył się we wczesnych rannych godzinach na Krupówkach dla innych o poranku, na Gubałówce w skorupach i kaskach na ostatnich, oficjalnych, tegorocznych zjazdach.

Dodano: 2007-10-18

Autor: Tekst: Berenika Besler, zdjęcia: Berenika Besler, Albert Stęclik

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920