W przyszły weekend rusza premierowa para! Zapraszamy na „Małe i duże kręcenie po Jurze” - w sobotę 21.04 do Małopolski (Skała), a w niedzielę 22.04 na Śląsk (Olsztyn Jurajski).

Będą nowe odcinki (ale i zeszłoroczne wyzwania!), przepiękne krajobrazy, świetne towarzystwo, sportowe emocje i w ogóle cała masa wrażeń – a wśród nich te najważniejsze, czyli wiosenna frajda z jazdy rowerem (nareszcie!) Tym bardziej, że prognozy pogody są bardzo optymistyczne. Zapowiada się bardzo udany weekend na który zapraszamy w imieniu organizatorów i swoim bo też weźmiemy w nich udział. Mapy, profile tras, oraz wszystkie inne niezbędne informacje znajdziecie na http://rajdydlafrajdy.pl/edycja-2018/


W sobotę spotykamy się w Skale – położonej nieopodal Krakowa, na skraju Ojcowskiego Parku Narodowego i Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Liczne dolinki, lasy i rozdzielające je pagórki z pewnością pozwolą sprawdzić stan przygotowań do kolarskiego sezonu.


Na początek czeka nas zadanie niełatwe, bo choć okolica piękna, to swoje piętno na profilu trasy potrafi odcisnąć. Nie ma się jednak czego specjalnie obawiać, bo to ani nie Alpy, ani nawet nie Podhale. Co więcej – przygotowując trasę wzięliśmy sobie do serca, że to dopiero kwiecień i… wszystkie 3 zeszłoroczne „ścianki” zostały „jakimś cudem” ominięte ;) W zamian pagórki mamy łagodniejsze – i zdaje się, że jeszcze bardziej malownicze!


Co jeszcze zmieniło się w porównaniu do zeszłorocznej rundy? Ze zjazdów mogących sprawić pewne trudności pozostał w zasadzie tylko jeden (Nowa Góra – Czerna), choć ostrożność należy zachować na wszystkich, bo miejscami nietrudno się rozpędzić do 70-80 km/h. Zauważalnie mniej czasu spędzamy też na Drogach Krajowych, które traktujemy w zasadzie epizodycznie – co prawda wjeżdżamy na nie również 4 razy, ale łącznie na 7 zamiast 16 km (tyle że poprzednio to była niedziela, teraz będzie sobota). No i tym razem mamy wersję MINI! – szalone 70 km powinno nawet pozwolić w Krzeszowicach zjeść lody czy w spokoju przyjrzeć się interesującej fasadzie Kościoła św. Marcina.


A co „w programie” tak w ogóle? Sygnał do startu dajemy na Rynku w Skale, gdzie nabieramy wiatru pod koła i lekko mkniemy w dół – na pół gwizdka, rozgrzewkowo. Następnie, wzdłuż „Kapliczki Na Wodzie” spróbujemy przedrzeć się do Ojcowa (w przypadku słonecznej pogody może być tłoczno), skąd rozpoczniemy start właściwy. A dalej…


Złota Góra (km 4-6) – jeden z bardziej charakterystycznych podjazdów w Ojcowskim PN (2 km). Po lewej Zamek w Ojcowie, który jednak lepiej podziwiać z dołu, od strony Doliny Prądnika;
Dolina Szklarki (km 13-22)– wyjątkowo malownicza, niezwykle spokojna i łagodnie „narysowana” – do tego można się jej przyglądać z perspektywy długaśnego zjazdu – takiego co to się kręci lekko, a rower sam jedzie;

Puszcza Dulowska (km 32-37) – na terenie lub obrzeżu Puszczy pozostajemy aż do Trzebini (km 49) czy nawet Dulowej (km 53), ale to właśnie odcinek z Tenczynka do Rudna przebiega gęstym lasem i uchodzi za najpiękniejszy (choć kolejnym kilometrom też niczego nie brakuje). W Tenczynku znajduje się historyczny Browar, który w poprzednich latach bardziej był znany jako Wytwórnia Dżemów. Z kolei w Rudnie murszeją Ruiny Zamku, które jednak od tej strony nie są widoczne.

Rezerwat Ostra Góra i okolice (km 54-65) – bardzo ciekawy krajobrazowo fragment, który właściwie można podzielić na 3 części: 1) łagodny podjazd przestronną doliną, z Dulowej przez Karniowice do Psar; 2) Rezerwat Przyrody Ostra Góra (choć w kontekście „ostrości” nazwa zdecydowanie na wyrost); 3) niezwykle fajny, leśny odcinek Drogi Wojewódzkiej 791 (Myślachowice-Galman-Lgota) – i do tego taki z serii „dlaczego u licha jadę tak wolno, skoro wydaje się być prawie płasko?!”;

Rezerwat Dolina Eliaszówki – Olkusz (km 74-89) – zachodzi ryzyko, że Uczestnicy podchodzący bardziej emocjonalnie przeżyją tu huśtawkę nastrojów – z wrażenia, ze wzruszenia, z bezsilności [a wcale nie jest stromo czy dziurawo!] i ze szczęścia. A przy innej okazji warto tu wrócić, by zwiedzić urocze Sanktuarium w Czernej, powłóczyć po skrywających różne ciekawostki lasach, a nawet zerknąć na Kopalnię Wapienia w Czatkowicach;

Dolina Prądnika (km 103-111) – Ojcowski PN w pigułce! Dolina przepiękna sama w sobie, a po drodze wiele dodatkowych atrakcji: ciekawa wiejska zabudowa, Zamek w Pieskowej Skale, Maczuga Herkulesa, Skały Wernyhory oraz inne fantazyjne formacje skalne!


A na finał jeszcze podjazd do Skały – taka wisienka na korbę!


W niedzielę bez handlu i natchnieni pomyślnym wiatrem od Jasnej Góry zaczniemy na Rynku w Olsztynie, nad którym górują ruiny królewskiego zamczyska. Takich widoków na trasie mogłoby być o wiele więcej, ale część z nich skryła już Matka Natura i bezpośrednio z drogi ich nie widać, choć często są niemal na wyciągnięcie wzroku. O ile bowiem pięknie odrestaurowany zamek w Bobolicach z daleka przyciąga uwagę, podobnie jak okazale prężące się ruiny zamku w Mirowie, to już Morski Bąkowiec, Ostrężnik, a także Bramę Twardowskiego czy Górę Zborów trzeba sobie wyobrazić (lub przyjechać na ich zwiedzenie osobno).


O palmę pierwszeństwa w kategorii „ależ tu pięknie!” z powodzeniem będą też walczyć „pozostałe” jurajskie krajobrazy. Lecz nawet tutaj niełatwo zdecydować [pytanie, czy potrzeba?], czy do gustu bardziej nam przypadną łagodnie falujące połacie budzącej się do życia zieleni, czy szumiące gęstwiną bory. Osobiście w gronie „faworytów” umieścilibyśmy usytuowany w początkowej fazie, 8-kilometrowy odcinek od Zrębic do Rezerwatu „Parkowe” (świetna nawierzchnia też dodaje kilka punktów rankingowych!), ale nie sposób pominąć tu choćby wąziutkich przesmyków przez Łutowiec czy Bobolice / Ogorzelnik, szerokich horyzontów w pobliżu Antolki czy Rzędkowic, a także leśnych ostępów wokół Zaborza czy finałowego dojazdu do Olsztyna wzdłuż Rezerwatu „Sokole Góry”.


I wreszcie trzeci z kluczowych elementów decydujących o pierwszorzędności okolicznych walorów – ukształtowanie terenu. Pewnie gdyby dobrze poszukać, to można by się zmęczyć bardziej, ale nawet w przygotowanej wersji rajd może stanowić pewne wyzwanie. Owszem, jest wyraźnie mniej wymagający od swojego odpowiednika z dnia poprzedniego, ale kilka podjazdów na trasie usytuowanych jednak jest i wraz z upływem dystansu mogą zacząć lekko dawać się we znaki. Szczególnym „powodzeniem” powinien cieszyć się 9-kilometrowy fragment Bliżyce-Zdów-Hucisko / Skalny Widok [na końcu którego prawdopodobnie ponownie ustawimy się z bufetem] – i to nie tylko ze względu na podjazdy. Otóż przy okazji pierwszego z dwóch występujących tam zjazdów polecamy „puścić się” nawet zatwardziałym kawalerom i dziewicom orleańskim, gdyż jest to znakomita szansa by niemal bezkarnie przetestować moc roweru, poczuć pęd we włosach i wiosnę w płucach – krótko, ale prosto w dół i strasznie fajnie!


W ogóle szybkich fragmentów jest na tej rundzie sporo – i przeważają takie, gdzie niewielkim nakładem sił można spokojnie pomykać przed siebie. Wiele pewnie będzie zależało od wiatru – jeśli tradycyjnie będzie zachodni, to pierwsza część dystansu powinna upłynąć w podejrzanym okamgnieniu, nawet bez poczucia specjalnej fatygi. Schody wówczas zaczną się na powrocie – i nie będzie to takie III piętro bez windy. Szczęśliwie obecność lasów będzie dawała okazje do złapania drugiego oddechu. W przypadku zaś wiatru z kierunków wschodnich, powrót będzie należał do przeżyć niezwykle przyjemnych – szczególnie po tak solidnie wykonanej pracy w początkowej fazie!


Przy okazji tej krótkiej zapowiedzi nie udało się oczywiście wspomnieć wszystkich czekających tego dnia przyjemności. Ale też i nie taki jest zamysł, by wszystko tu opisywać – lecz by przyjechać i przyjrzeć się temu z perspektywy rowerowego siodełka, a przede wszystkim udanie spędzić dzień i może jeszcze dać się czymś zaskoczyć. Bo przecież nawet miejsca, które dobrze znamy, wciąż potrafimy odkrywać na nowo!


Dla Uczestników Rajdu przewidziane są atrakcyjne nagrody i upominki, m.in.:

dla Najszybszych – koszulki kolarskie z kolekcji zaprojektowanej specjalnie na nasze Rajdy (!) oraz okulary GOGGLE,
dla Pań – koszulka i akcesoria kolarskie z naszej unikatowej kolekcji oraz okulary GOGGLE,
dla Zapaleńców – zestawy znakomitych kosmetyków rowerowych od GS 27 Polska,
dla Frajdowców Rekreacyjnych – sakwy turystyczne SPORT ARSENAL (większa i mniejsza) oraz uchwyt na telefon FINN – wszystko od AlpinBIKE,
trofea i akcesoria sportowe od naszych Gospodarzy – Urzędu Miasta i Gminy Skała oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego

Dodano: 2018-04-13

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB