Wiecie: Daleszyce uświadomiły mi, że mam dość miejsca w którym mieszkam. Nie, nie mam depresji, nie zamierzam nigdzie uciekać ani rzucać tym co do tej pory robiłem. Mam dosyć po trosze postępującej urbanizacji, cywilizacji, niszczenia tego co podstawowe i najpiękniejsze. Zmiany są niemal nieuniknione, nie wiem dokąd nas doprowadzą, ale tak już jest.

Kisiłem się przez ponad 6 miesięcy w tej cywilizacji okolic Krakowa, „łapiąc” za pomocą roweru coraz to uboższe okoliczne lasy wycinane ostatnio ponad miarę. To co otaczało moje dzieciństwo dziś ulega toporom czy harwesterom. Ostatnio przy okazji treningu liczyłem słoje ściętych drzew – średnia to 60 lat. Na początku lat dziewięćdziesiątych jak jeździłem na roztocze do Suśca, nie sądziłem że zatęsknię za brakiem prądu, surowością kresów czyli po prostu za przyrodą. I oto po sześciu miesiącach duszenia się w krakowskim smogu, przyszedł 22 kwiecień, a ja w końcu wyrwałem się na wyścig. Daleszyce, które do niedawna były inauguracją sezonu dla Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej, swoim charakterem przypominają mi właśnie roztokę: doliny poprzecinane niewysokimi wzniesieniami ale wymagającymi, krótkimi acz ostrymi. Pierwszy maraton w sezonie (dla mnie) nieco ponad 1300 m. przewyższeń był wystarczający. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trasa. Do Daleszyc bardziej jechałem aby w końcu wystartować, ale rzut oka na mapę uświadomił mi że jadę po nową jakość. Nie zawiodłem się: zupełnie nowe ścieżki z wplecionymi Daleszyckimi „standardami” stworzyły naprawdę wymagającą i niezapomnianą trasę. Niezliczone single - aż się zdziwiłem że ich tam tyle - dawały flow. No i oczekiwane przeze mnie oderwanie się od zurbanizowanych miejsc. Nie widać wycinek, pojedyncze mijane przysiółki jakby zatrzymane w czasie, ale odnowione zadbane – tyle cywilizacji ile trzeba, czasem ładna droga p. pożarowa, które musimy od czasu do czasu przeciąć, masa ścieżek „odkurzanych” na okoliczność zawodów - chwilami jechało się niemal po bezdrożu. Podobają mi się te nowe Daleszyce. Nowe ścieżki, nowe spojrzenie, świeża odsłona. Nastroiły mnie do lekkich przemyśleń o życiu. Polecam! Żałujcie że Was tam nie było.


A jeśli chcecie w przyszłości „odrobić” nieobecność to szczegóły kolejnych edycji znajdziecie na stronie Organizatora: http://mtbcrossmaraton.pl/

Dodano: 2018-04-25

Autor: Tekst: Przemek Maciejowski

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje