Maraton w Piwnicznej to uznana marka w cyklu Dare2b i gwarancja porządnego zmęczenia na mecie. W tym roku inaczej nie było.

Suche ścieżki, piękne widoki i wymarzona pogoda - nic tylko jeździć. Trasa należy z pewnością do jednych z bardziej wymagających i dla wielu startujących sam jej przejazd stanowi poważne wyzwanie. Uczestnicy wszystkich z trzech dystansów mieli do przejechania minimum dwa strome podjazdy oraz wymagające zjazdy. Dystans Half to dodatkowo kilkunastokilometrowy podjazd na blisko 1200 m n.p.m., który na najdłuższym dystansie był do pokonania dwa razy. Na osłodę trudów rywalizacji do mety docierało się sztywnym asfaltowym podjazdem, ale za to z motywującymi napisami na szosie. Trasy w Piwnicznej trudno nie lubić i osobiście podchodzę do niej z euforią, ale i pokorą, bo wiem, że łatwo nie będzie. Jest na niej wszystko o czym można pomarzyć wychodząc na górala. Podjazdy w większości wymagają dobrego przygotowania i sporej siły, ponieważ nachylenie terenu nie popuszcza. Zjazdy są kamieniste, ale po Stryszawie wydają się być dziecinnie proste. Nie licząc krótkich dojazdówek pętle prowadzone są w terenie. Dokładnie taką mieszankę lubimy najbardziej.


Maraton w Piwnicznej rok temu kończył zmagania całego sezonu, będąc jednocześnie ukoronowaniem udanego cyklu zawodów. W tym roku Organizatorzy trzymają jeszcze jednego asa w rękawie a my nie możemy się doczekać na mapki i profile tras z Tylicza. Prawdopodobnie…odważymy się tam być.

Dodano: 2018-08-23

Autor: Tekst: Michał Woźniczka, zdjęcia: Tomasz Lalewicz

Tagi: maratony

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Trek Madone SLR
Cannondale SystemSix
Wilier Triestina Cento 10 Air
Scott Foil 20 czy 20 Disc
Specialized Enduro Pro 29
Liv Intrigue Advanced 0
Giant Defy Advanced Pro 0
Canyon Grail CF SL 8.0
Romet Mustang M1