Wielu domorosłych filozofów i znawców wróży rychłe zakończenie możliwości swobodnej jazdy po polskich górach ze wzgledu na gwałtowny rozwój sztucznych ścieżek rowerowych. Ja bym z tym pesymizmem nie przesadzał.


Według mnie aktualnie trudno realnie ocenić ich wpływ na możliwość poruszania się po górskich szlakach pieszych. Dlaczego? Bo choć wśród nas – rowerowych aktywistów – budzą nieprawdopodobne emocje, u postronnych, czyli także władz, są praktycznie niezauważone. Dlaczego? Bo jest ich mało, tyci, tyci – ot Świeradów, Srebrna Góra, mały odcinek w Sulistrowicach pod Radunią i Bielsko Biała. Dlaczego? Ponieważ proces realizacji od konceptu po chrzęszczącą pod oponą ścieżkę jest potwornie długi i zależy od nieprawdopodobnej liczby czynników, żeby nie powiedzieć zbiegów okoliczności. Ponieważ trzymamy rękę na pulsie, wiemy jak w wielu miejscach ludzie palcem po mapie Polski „piszą” kolejne esy-floresy ścieżek na jeden ślad. Różnie to przekłada się na rzeczywistość. Naszymi przewodnikami po sprawie jest POMBA, czyli organizacja, która projektowanie i promocję tras wzorowanych na przykładzie IMBA ma w swoim statucie.


PROJEKT TRASY KACZAWSKIE
Jeszcze w sierpniu od Maćka Pająka z POMBA-y usłyszałem: Najbardziej zaawansowanym projektem jeśli chodzi o możliwości tworzenia sieci ścieżek są Trasy Kaczawskie w Górach Kaczawskich. Mamy gotową dokumentację budowlaną na 40 km ścieżek! Z dumą wskazał opasłe tomiska planów. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to od wiosny czy lata 2017 roku będzie można zacząć po nich jeździć. Wiceburmistrz Gminy Świerzawa, Zbigniew Mosoń, w swoim gabinecie zlokalizowanym w historycznym ratuszu na uroczym ryneczku Świerzawy powiedział mi: Obserwując singletracki w Świeradowie czy Czechach, widać kolosalny wpływ tego typu projektów na rozwój gminy. Przecież ci wszyscy turyści gdzieś muszą zjeść, przenocować czy nawet zaparkować. Ze Świerzawy do Świeradowa jest może pół godziny jazdy samochodem i to faktycznie musiało rzucić się w oczy władzom leżącej nieco na uboczu świadomości turystycznej Polaków gminy. Wiceburmistrz Mosoń zwrócił moją uwagę na to, że: Pogórze Kaczawskie to kraina z olbrzymim potencjałem. Analizujemy wielkość ruchu turystycznego i zauważam jego zwiększenie. Ludzie są coraz bardziej zainteresowani jeżdżeniem po okolicznych wzgórzach. Kiedy kilka godzin później stałem z nadleśniczym Jackiem Kramarzem na malowniczej skale na szczycie góry Okole i zadawałem mu pytanie skąd wziął się pomysł na rowerowe ścieżki w tych okolicach, tylko rozłożył ramiona i powiedział: Ten widok jest odpowiedzią na pańskie pytanie. Kolejne pasma niezbyt wyniosłych Gór Kaczawskich stanowiły znakomitą ramę dla jednej z najlepszych sudeckich panoram, jakie widziałem. Wie pan – powiedział Kramarz – kiedy jeszcze nadleśniczym Świeradowa był Wiesław Krzewina, przeszczepił pomysł singletracków z Walii, co spotkało się ze świetnym przyjęciem ze strony rowerzystów. Mnie jako rowerzyście także bardzo się podobają. Ale trzeba pamiętać, że my, zarządzając majątkiem państwowym, mamy też wiele innych obowiązków do spełnienia. Na szczęście takie ścieżki umożliwiają trwały i zrównoważony rozwój lasów i pozwalają pogodzić wszystkich interesariuszy. A trzeba pamiętać, że oczekiwania są spore nie tylko od strony turystycznej i rekreacyjnej, ale też gospodarczej czy dotyczącej ochrony przyrody. To narzędzie (singletracki – przyp. red.) jest na tyle elastyczne, że pozwala mądrze kierować ruchem. Pozwala odciążać wrażliwe rejony i skupiać uwagę rowerzystów na miejscach, które są dla nich atrakcyjne. Nadleśniczy podał przykład: Dla rowerzystów atrakcyjne są grzbiety wzgórz, pozwalają bowiem prowadzić interesujące ścieżki o odpowiednim nachyleniu. To zgodne z potrzebami prac leśnych – zrywki i wyrębu na grzbietach się nie prowadzi. Zbigniew Mosoń, współautor opracowania dotyczącego pozyskania finansowania projektu „Wieże widokowe i ścieżki do nich”, stwierdził, że po obwieszczeniu projektu i zademonstrowaniu go mieszkańcom wzbudził ogromne zainteresowanie i to do tego stopnia, że jak powiedział Mosoń: niektórzy mieszkańcy stwierdzili, że własnym sumptem zajmą się rozbudową infrastruktury towarzyszącej. A kiedy na sesji rady ustalaliśmy uchwały mające prowadzić do wdrożenia tego projektu, nie było żadnych głosów sprzeciwu. Ze względów formalnych, kilkanaście podmiotów starających się o finansowanie różnych przedsięwzięć w programie Euroregion Nysa, w tym Nadleśnictwo Złotoryja, Gmina Świerzawa i Gmina Wojcieszów, nie otrzymały dofinansowania i szukają innych możliwości. Nadleśniczy Jacek Kramarz nie ukrywał sporego rozczarowania, ponieważ zainwestowano naprawdę sporo środków i czasu aby przygotować Gminy i Nadleśnictwo do tej inwestycji. Najprawdopodobniej będą ubiegać się o pieniądze z RPO (jw. Regionalny Fundusz Operacyjny). Jednak i tak trzeba się spodziewać, że opóźni to realizację tego zadania co najmniej o rok.


PROJEKT ŚWIERADÓW
Polska część kompleksu Singletrack w Świeradowie stoi dotychczas w cieniu swojej czeskiej siostry. Trzeba powiedzieć, że czeska jest bardziej popularna nie tylko ze względu na jakość serwowanego w strategicznie rozmieszczonych Trailcentrach piwa. Michał Jurewicz z POMBA-y powiedział nam: Na naszym podwórku w Świeradowie, a konkretnie na Kopie Czerniawskiej, opracowujemy bardziej wymagającą technicznie nitkę, wiodącą jeszcze wyżej niż dotychczas używany „czarny singiel” – na sam szczyt. (...)

PROJEKT SZKLARSKA PORĘBA
Projektowane tam trasy mają mieć całkiem inny charakter niż w Świeradowie. Zamiast siatki ścieżek, które można ze sobą łączyć, powstanie jedna długa wycieczka. POMBA w osobie Maćka Pająka obiecuje: 17 km singla po głazach, między dużymi skałami, z piękną panoramą na Karkonosze. Cała trasa będzie liczyła 23 k m i zacznie się w Jakuszycach, potem poprowadzi w stronę kopalni Stanisław, a następnie w stronę (...)

PROJEKT JELENIA GÓRA
Słyszeliśmy o nim już od bardzo dawna. Kiedy zapytaliśmy Michała Jurewicza z POMBA-y o szczegóły, odpowiedział nam: Koncepcja obejmuje 65 km tras o różnym charakterze i stopniu trudności. Łatwych dla początkujących, ale także trud nych technicznie odcinków. Tworzy ją zespół wielu krótkich pętli, które można będzie łączy ć ze sobą w różne konfiguracje. Jednak dokładnie po zakończeniu prac koncepcyjnych na części tras zmienił się właściciel gruntu. Karkonoski Park Narodowy powiększył swoją po wierzchnię i część terenu zabrał, przez co na początku 2016 roku trzeba było zmienić konc epcję i dostosować ją do aktualnych możliwości. (...)

W naszym artykule także Projekt Ruszów, Projekt Wieruszów, Projekt Ścieżek w TPNie i na koniec pytamy: co z tym asfaltem?

Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 1-2/2017. Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-01-13

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Miłosz Kędracki, Marcin Bukowski (Rowerowe Podhale), Fundacja POMBA

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu