Już w najbliższy weekend czekają nas emocje na trasie dwóch kolejnych etapów z cyklu „GRAND PRIX AMATORÓW NA SZOSIE – Rowerem przez Polskę” czyli Rajdy dla Frajdy. Tym razem organizatorzy zabiorą nas do województwa Mazowieckiego (12.05.2018 - Celestynów ) i Świętokrzyskiego (13.05.2018 - Daleszyce ) .

Spoglądając na prognozy pogody która sugeruje nam idealne warunki do uprawiania kolarstwa możemy się spodziewać równie udanych zawodów jak te w poprzednich etapach cyklu tj w Małopolsce i na Śląsku. Serdecznie zapraszamy w imieniu organizatorów jak i swoim, bo też weźmiemy w nich udział! Mapy, profile tras, oraz wszystkie inne niezbędne informacje znajdziecie na http://rajdydlafrajdy.pl/edycja-2018/


W sobotę zawody zawitają do województwa mazowieckiego, a miastem startu i mety będzie Celestynów w sąsiedztwie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.


W porównaniu do zeszłorocznej edycji trasę poprowadziliśmy zupełnie inaczej i na przyległych do Parku ścieżkach spędzimy nieco więcej czasu, szczególnie w początkowej fazie. Zamiast bowiem od razu z gościnnego i spokojnie położonego Celestynowa mknąć na wschód, pośród szumiących lasów zawiniemy na przedmieścia Otwocka. Dalsza część rajdu będzie podążać wzdłuż rzeki Świder. Z uwagi na niewielką ilość domostw to bardziej siedlisko niż wieś, rozłożone pośród kolorowych pól i oczywiście łąk.


I tak świdrując przemierzymy Przedświdrze, Nadświdrze i Zaświdrze – aż dotrzemy w pobliże Wielgolasu, na bufet (czyli lekką i wzmacniającą przegryzkę). Za bufetem – rozjazd. Kto nie będzie czuł się na siłach pokonać dystansu wynoszącego 115 km – może skręcić w lewo i zawrócić w kierunku Siennicy (skrót pozwala zaoszczędzić 25 km – ze swojej strony zachęcamy jednak, by pokusić się o pełen dystans). Większość pewnie skręci w prawo – i przez kilka kilometrów będzie miała okazję przypomnieć sobie fragment zeszłorocznej trasy. Ci Uczestnicy ostatecznie też zawitają do Siennicy, ale droga nie będzie już tak krótka – za to niezwykle przyjemna, po bardzo dobrym asfalcie i dość spokojna.


Ostatnia część trasy to powrót w bardziej zalesione tereny – i w dużej mierze przyjrzymy się początkowi ubiegłorocznej rundy „od drugiej strony”. Z lekko słabnącym impetem będziemy bowiem nacierać na Kołbiel i Celestynów, licząc jednocześnie, że w sobotnie popołudnie ruch w tym rejonie (zwłaszcza na DK 50) nie będzie specjalnie uciążliwy. Uczestnicy pełnej wersji do lądowania w Celestynowie podejdą podobnie jak piloci wojskowych samolotów – najpierw z zachowaniem pewnego dystansu przefruną obok celu, następnie zatopią się w gęstwinie celestynowskiej puszczy by wyrównać lot, zawrócić i z impetem natrzeć od Regutu wprost na metę.


Etap ma płaski charakter, aby uniknąć najazdu hordy rozpędzonych kolarzy finałowe metry ulokowane zostały na podjeździe – niezbyt długim, niezbyt stromym, ale jednocześnie wystarczającym do ustalenia kolejności wjazdu na „kreskę”. Trasa cechuje sie płaskim profilem, różnica wzniesień oscyluje w granicach 500 metrów w pionie na 115 km dystansu. Dla uczestników przewidziane są 3 warianty trasy; pełna -115 km, wersja mini w wymiarze 90 km, jak i mini mini - 57 km.


W niedzielę 13 maja już w czwartej odsłonie cyklu w 2018 roku zawitamy do województwa świętokrzyskiego, a miastem gospodarzem cyklu będą znajdujące się w pobliżu Kielc Daleszyce. Trasa została poprowadzona tak aby pokazać nam najpiękniejsze zakątki gór Świętokrzyskich.


Mimo iż u niektórych bardziej zaprawionych rowerzystów określenie GÓRY użyte w stosunku do łagodnych wzniesień sięgających przeważnie 300-500 m n.p.m. może wywoływać lekki uśmiech, to jednak wcale nie będzie łatwy etap. Podjazdy choć nie są ani szczególnie długie, ani specjalnie strome, to relatywnie szybko dają się we znaki i skutecznie utrudniają utrzymanie wysokiego tempa jazdy. Wtedy warto oderwać wzrok od asfaltu i nacieszyć oczy otaczającym krajobrazem.


Tym bardziej, że to taki etap ułożony trochę „do góry nogami”. Zazwyczaj bowiem jest tak, że rozpoczyna się spokojniej, a największe wyzwania zostają na koniec. A na tym rajdzie będzie odwrotnie – hasać po pagórkach będziemy z początku, a od połowy dystansu będzie już o wiele łagodniej. Przynajmniej jeśli chodzi o ukształtowanie terenu.


Zaczynamy startem honorowym w Daleszycach i po 5 km rozgrzewki dojeżdżamy do Górna, gdzie trzeba przekroczyć zazwyczaj bardzo w tym miejscu ruchliwą DK-74. Start właściwy nastąpi zaraz po drugiej stronie drogi – tak, aby uniknąć ryzyka związanego z gwałtownym czy nerwowym „przebijaniem się” między samochodami. Rozgrzewka okaże się przydatna, bo tuż za skrzyżowaniem droga zaczyna się wznosić – najpierw łagodnie, a potem już stromiej, aż na Przełęcz Krajeńską (415 m npm). Na szczycie zostawiamy po lewej stronie taras widokowy i mkniemy przez Świętą Katarzynę do Bodzentyna. To przepiękny fragment, w zasadzie w samym sercu Świętokrzyskiego Parku Narodowego – pytanie, czy lepiej go pokonywać w dół czy w górę, pozostaje kwestią otwartą.


W Bodzentynie odbijamy z głównej drogi, na spokojny i malowniczy odcinek do Nowej Słupi. Przez ponad 13 km po prawej stronie będą przesuwały się sielankowe krajobrazy Łysogór, z Łysicą i Świętym Krzyżem na czele. Z czasem droga lekko się odwróci, a otwarta przestrzeń zacznie przechodzić w zabudowania mijanych wiosek. Na kolejnych kilometrach czeka kilka hopek, z których 3-4 można śmiało kwalifikować do kategorii „podjazdów”. Pierwszy zaczyna się od razu w Nowej Słupi, gdzie warto też zwrócić uwagę, aby nie pogubić trasy – perspektywa odwiedzenia najstarszego polskiego sanktuarium na Świętym Krzyżu może przyciągać magnetycznie, ale nie tędy droga! 1,5 km dalej, lekko zdyszani pokonanym właśnie podjazdem na rondzie kierujemy się na Łagów (45 km trasy). Tam z kolei ponownie przekroczymy DK-74, a następnie odbijemy w prawo w poszukiwaniu dodatkowych atrakcji.


Bowiem w porównaniu do zeszłorocznej trasy – zamiast klasycznie wdrapywać się na Sadków – dołożyliśmy bardzo sympatyczną „wspinaczkę” na Sędek (402 m npm), po której następuje ciekawy zjazd, a następnie „poprawka” przez Bardzki Las i powrót do drogi głównej – w sam raz na zjazd do Rembowa. I tu w zasadzie kończą się trudności związane z przebywaniem na terenie Gór Świętokrzyskich, bo od Rakowa – wzdłuż Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego – rozpościera się „świętokrzyski płaskoniż” Krajobraz się uspakaja, łagodnieje – i zachęca do relaksu . Aż do samej mety jedynym zauważalnym wzniesieniem będzie to, na którym w zeszłym roku ulokowaliśmy nasz finisz – potem już tylko zjazd, rzut oka na zalew w Borkowie i finałowe 5 km do Daleszyc!


Profil trasy ma charakter pagórkowaty z kilkoma mocniejszymi akcentami a różnica wysokości w przypadku pełnego dystansu na 117 km to ok 1200 metrów w pionie. Dla uczestników przygotowane zostały tym razem aż 4 warianty, oprócz pełnego wymiaru można będzie się zmierzyć z wersją „Light” – 101 km, czyli 16 km i 1,5 podjazdu mniej, „Cross” – 89 km, czyli dobre 28 km mniej, ale łącznie 6 km szutru zamiast asfaltu, Wersja „SOS” – 74,5 km, czyli tak miało wyglądać MINI, ale droga została wyłączona z ruchu. Nie polecamy – chyba że w warunkach naprawdę „awaryjnych”.

Dodano: 2018-05-10

Autor: Tekst: MS, foto: Organizator

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Trek Madone SLR
Cannondale SystemSix
Wilier Triestina Cento 10 Air
Scott Foil 20 czy 20 Disc
Specialized Enduro Pro 29
Liv Intrigue Advanced 0
Giant Defy Advanced Pro 0
Canyon Grail CF SL 8.0
Romet Mustang M1