Historia najdoskonalszego wynalazku ludzkości - roweru górskiego niejeden raz pojawiała się na łamach bikeboard-u.

Zawsze przy tej okazji autorzy sięgali do samego początku - do mitycznych lat 70. i okręgu Marin w USA, gdzie badacze dopatrują się genezy mountain bikingu. Z tematem nierozłącznie związane są nazwiska Gary’ego Fishera, Toma Ritchey’a, Joe Breezea czy Chalesa Kelly. No i dobrze, należy im się chwała. To przecież fantazja tych facetów wyprodukowała protoplastów dzisiejszych „zabawek”. Grzebiąc jednak w rowerowej archeologii w poszukiwaniu „kultury wczesnego MTB” należałoby sięgnąć znacznie głębiej, w warstwy już praktycznie zapomniane.

VCCP
Zanim koło górala zaczynało się na dobre kręcić, zanim ruszyły ekspansywne opony MTB-ików w Ameryce, tutaj - w Europie - pojawił się epizod, którego przegapienie byłoby dużym niedopatrzeniem ze strony każdego, kto ma korbę na punkcie kręcenia w terenie i kto choć trochę interesuje się historią tego młodego sportu. Zalążków MTB należy dopatrywać się nie za oceanem, ale w Europie! A było to tak: tuż po wojnie, w wycieńczonej nią Europie panuje moda na motocross. Wyścigi organizowane m.in. na obrzeżach Paryża przeciągają gromady kibiców. Zbocze jednej z fortyfikacji spełnia zadanie placu boju dla entuzjastów tego ekstremalnego sportu. Wśród tłumów, gdzieś tam z tyłu zbiera się grupka osiemnastu nastolatków. Nie mają środków na kupno motocrossa, ale bardzo marzą o tego typu przygodzie. W realizacji snu o terenowych wariactwach pomaga im rower! A żeby zadziwić otoczenie jeszcze bardziej, zawiązują klub o nazwie „Velo Cross Club Parisien”. W wyniku rywalizacji między pionierami tej nowej zabawy zaczynają powstawać modyfikacje pojazdów celem poprawienia ich przydatności w crossowej jeździe. Jean Duda jest pierwszym, który wyposaża swojego bika w motorowy amortyzator. Jego przyjaciele szybko powielają pomysł. Widelce pochodzą z zepsutych motorów o popularnej pojemności „100”. To nie do końca współgra z całą resztą parametrów, toteż następują kolejne modyfikacje. W efekcie pojawiają się zdumiewające rezultaty: wspomniany już amortyzator, kierownica z manetką biegów, wzmocniona rama, wydłużony oraz wyższy łuk ramy.

Pierwszy rower górski Toma Ritchey’a i Joe Breeza nie dawał tego wszystkiego ponad 20 lat później! Początki bywają trudne, lecz w końcu młodym wynalazcom udaje się przekonać organizatorów jednego z wyścigów motocyklowych, by ten pozwolił im w przerwie zrobić rundę po torze. Debiut ten miał miejsce w Ivry w 1951 r. Widzowie nie mogli uwierzyć, gdy usłyszeli przez megafon zapowiedź. Pokaz wypadł bardzo efektownie i wzbudził entuzjazm publiki. W latach 1951-1956 prezentowali się w wielu miejscach na przedmieściach Paryża. Mieli po 3-4 występy rocznie. Ich wyposażenie rowerowe wciąż ewoluowało a ramy modyfikowano najczęściej własnoręcznie. Kilku zawodników, takich jak np. Gerard Gartner „wypchało” ramy przed zalutowaniem dodatkowymi rurkami! Był to swego rodzaju prototyp ram „double-butted”! Inną małą rewolucję przyniósł wynalazek Claude’a Serre’a, który zaprojektował swój własny widelec. Klub VCCP osiągnął szczyt. Grupa trenowała codziennie, zaraz po szkole. Ale czas biegł nieubłaganie. Starsi członkowie klubu zostali powołani do wojska, a młodsi przesiadali się na motory. W 1956 r. VCCP uschło. Nie powstała światowa legenda - chwała przypadła Amerykanom.

Całkiem blisko
Wiele firm produkujących rowery miało swój wkład w ewolucję dwukołowego pojazdu i na swój sposób doczekało się legendy błyszcząc jakimś kolejnym rewolucyjnym patentem, który można uznać za krok naprzód. Niektóre stały się bardziej znane, inne zginęły w cieniu (legendy doczekały się głównie amerykańskie marki). Jak się okazuje, na starym kontynencie też było kilku pomysłowych gości, którym marzyła się prawdziwa rowerowa wolność (czyt. ucieczka od szosy). A od takich marzeń to już niedaleko do pojazdu ochrzczonego skrótem MTB. Do refleksji nad narodzinami roweru górskiego „made in Europe” i wszystkiego, co się z tym bezpośrednio wiąże, skłoniła mnie wizyta w firmie Centurion w Niemczech, a dokładniej rozmowa z jej szefem - Wolfgangiem Renerem. Nieprzypadkowo ekipa bikeBoard znalazła się akurat w tym miejscu i czasie. W 2007 r. dzięki Centurionowi MTB-iki w Niemczech obchodziły swoją 25. rocznicę. Niewiele firm branży rowerowej na świecie było świadkiem niezwykłej kariery roweru górskiego w czynny sposób wpływając na jego losy. Centurion miał ten zaszczyt. Warto prześledzić, czym szczególnym zapiały się w historii MTB pojazdy o antycznej nazwie Centurion.

Dodano: 2008-06-30

Autor: Tekst i zdjęcia: Daniel Klawczyński, Tłumaczenia: Dominika Skonieczna

Tagi: historia roweru, mtb, centurion

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.