W prognozach były przewidziane opady deszczu. Nieco mnie to niepokoiło bo na „bieszczadzkim przedgórzu” podłoże mogło zmienić ocenę trasy z 2/5 do 10/5. ;) Przed startem chwilę pokropiło konwekcyjnie ale „w normie” - zaraz się rozpogodziło. No więc start.

Początek asfalt więc stawka się przyjemnie rozciągnęła co dało komfort jazdy. Nie spodziewałem się trudnej trasy: niewielka suma przewyższeń oraz nie wysokie górki (do ok. 500 m.n.p.m.) – czułem się jak w domu. Nic bardziej mylnego! W kulminacyjnych momentach podjazdów było po 23% nachylenia a podjazd wcale nie trwał „chwilę”. Na jednym z takich podjazdów zaatakował zwycięzca tej edycji Cyklokarpat Andrzej Jarosz. Powietrze przesycone wilgocią nie ułatwiało jazdy, słońce piekło niemiłosiernie więc teoretycznie łatwa trasa taką nie była. Bardzo przyjemna za to była na odcinkach leśnych: miękki przyczepny humus, korzenie, szybkie techniczne zjazdy. Bardzo dobrze ułożona dawała chwile wytchnienia na asfaltach by potem zawalczyć na ściance i cieszyć się zjazdami. Pod koniec dystansu pro moje obawy powróciły: coraz głośniejsze pomruki nieba poganiały mnie do jak najszybszego ukończenia „zabawy”. Nie zdążyłem. 20km przed metą przed ostatnimi 2-3 podjazdami nastąpiło oberwanie chmury. Przyjemne single i podjazdy pokryło bieszczadzkie lepiszcze niemal uniemożliwiając podprowadzenie roweru na jednym z podjazdów. Ostatnie odcinki trasy więc były walką o równowagę, przyczepność i dojechanie do mety.
Bardzo miło będę wspominał edycję Brzozowie: satysfakcjonująca trasa z intensywnymi interwałami i mocnym akcentem na koniec– tak można podsumować sobotnie wydarzenie.


Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji poznać jakości cyklu to zapraszamy na www.cyklokarpaty.pl

Dodano: 2018-06-06

Autor: Tekst: Przemek Maciejowski, foto: Organizator

Tagi: maratony

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści