Chorwacja to od lat moja ulubiona wakacyjna miejscówka. Przemierzając ten kraj wielokrotnie z rodziną – samochodem z przyczepą lub kamperem – spędziłem, w sumie ponad pół roku swojego życia.

Na letnie wakacje zawsze zabieraliśmy ze sobą rowery, starając się pokręcić wcześnie rano, gdy jeszcze słońce nie było wysoko a temperatury sprzyjające. W tym roku postanowiliśmy odwiedzić Chorwację już w kwietniu i posmakować jazdy na rowerze i ścigania podczas etapówki 4 Islands MTB Stage Race. Pachnie egzotyką, bowiem rozgrywany jest na czterech chorwackich wyspach: Krk, Rab, Cres i Losinj. Do rodzinnego wakacyjnego składu dołożyliśmy Przemka, zapakowaliśmy się w samochód i pomknęliśmy na południe.


Jadąc przez deszczową i zimną Austrię byliśmy pełni obaw o pogodę. Niepokój był jeszcze większy na Słowenii, gdy za Ljubljaną złapała nas śnieżyca i na autostradzie pojawiły się pługi. Co prawda mieliśmy długie ciuchy na rower, ale przec ież nie jechaliśmy do Chorwacji aby marznąć... Na szczęście po przejechaniu przez góry i dotarciu na wybrzeże byliśmy już w innym świecie – Adriatyk przywitał nas słońcem. Nie było zbyt ciepło – kilkanaście stopni i trochę wiatru. Pogoda na rower idealna.
Nie byliśmy jedynymi Polakami w stawce. Już w biurze zawodów i następnego dnia stojąc w sektorach startowych poznaliśmy kilka ekip z Polski, ale spotkaliśmy też bikerów z innych krajów z którymi już wcześniej ścigaliśmy się na etapówkach. Wszyscy pierwszy raz na 4 Islands, ciekawi trasy i żądni przygody. Przygody nie tylko na trasie wyścigu, niektórzy nocowali w kajutach jachtów. Można bowiem było mieszkać na wodzie i nawigować pomiędzy wyspami, na których rozgrywane były kolejne etapy.
Na początek zaserwowano nam etap na wyspie Krk – 65 km z 1660 m przewyższenia. Start z adriatyckiego wybrzeża, z centrum Baśki i od razu stromy kilkukilometrowy podjazd mocno rozciągający stawkę. Potem już bardziej płasko w księżycowym interiorze wyspy, z niesamowitymi widokami na Adriatyk i górzyste, w szczytowych partiach pokryte śniegiem wybrzeże kontynentalnej Chorwacji. W dalszej części szutry i trochę asfaltu, ale również sporo singli w górę i dół, po najlepszych ścieżkach znanych tylko lokalesom. Przemykaliśmy też przez prywatne ścieżki w innej sytuacji niedostępne dla rowerzystów. Na drugi dzień zaplanowano ściganie na wyspie Rab, mieliśmy tam rano popłynąć specjalnym promem.
Prognozy jednak nie były korzystne z uwagi na mocny wiatr i wysoką falę i organizator wieczorem podjął decyzję o pozostaniu wszystkich łodzi i promu w porcie w Baśce i ponownym ściganiu na Krku drugiego dnia. Wyznaczona naprędce trasa do maximum wykorzystywała możliwości terenu. Częściowo trasą z poprzedniego dnia poprowadzoną w odwrotnym kierunku, ale również z nowymi wymagającymi singlami i po kamie nistych trudno przejezdnych stromych traktach.


(...)

Chorwacja w kwietniu jest świetna na rower. U nas wszystko dopiero budzi się do życia, a tutaj temperatury już są w sam raz. Udział w 4 Islands MTB Stage Race potraktowaliśmy jako wyścig wprowadzający nas w sezon. Ściganie się po chorwackich wyspach było super przygodą, sami nigdy nie bylibyśmy w stanie znaleźć tych wszystkich świetnych singli i ścieżek, po których poprowadził nas organizator zapewniając przy tym świetną obsługę i niezapomniany klimat podczas całej imprezy. Na pewno tu wrócimy, może już w przyszłym roku.



Artykuł ukazał się w bikeBoard 10/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-10-10

Autor: Tekst: Zbyszek Mossoczy, zdjęcia: ADRIA BIKE, 4 ISLANDS, SPORTOGRAF.COM

Tagi: etapówka

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu