Historia najdoskonalszego wynalazku ludzkości - roweru górskiego niejeden raz pojawiała się na łamach bikeboard-u.

...Narciarze, miłośnicy deski, panczeniści, hokeiści, dzieciaki... i pewnie znalazłoby się jeszcze sporo wielbicieli białego puchu czy lodu, słowem zimowych atrakcji. A my, rowerzyści jej nie lubimy? Większość odpowie, że jest do bani, bo zimno i rower już dawno zapadł w sen zimowy gdzieś pod ścianą w kącie schowany. Ludzie - zima jest OK! Jeździliście kiedyś rowerem po lodzie?

Jeżeli macie więcej niż 175 cm wzrostu, a jeszcze tego nie zrobiliście, to w najbliższym czasie kupicie sobie nowy rower. I będzie on miał Wielkie koła. Bo to jest Wielka (r)ewolucja koła.

Rower pędził leśną drogą jak strzała, a przez korzenie i dołki dosłownie przelatywałem. Moje nogi ledwo nadążały z pedałowaniem, choć jechałem na najcięższych przełożeniach. Pies, który ciągnął mnie i rower doskonale sprawdzał się w akcji, wyciągając mnie z piasku, podjazdów i zakrętów z siłą, jakiej nigdy bym się po jego szczupłej sylwetce nie spodziewał. Frajda, jaką daje bikejoring, jest nieporównywalna z niczym innym!

Świetne zawody, dobra zabawa, miło spędzony czas! To spotkało wszystkich uczestników zawodów Joy Ride Days w minioną sobotę - 6 października 2007 r. na zawodach DH w Zakopanem.

Są bardzo różni, a nawet każdy z nich jest inny - podobnie jest z wyglądem lokali, w których urzędują. U niektórych wszystko poukładane niczym w aptece - aż miło popatrzeć. Otwierając drzwi innego warsztatu trzeba z kolei patrzeć pod nogi, aby nie potknąć się o leżącą na ziemi ramę i nie wpaść do beczki z ropą. Lepiej niczego nie dotykać, aby nie wywołać lawiny, efektu domino lub jak, kto woli reakcji łańcuchowej.

U Wojtusia w popielniku iskiereczka mruga. Chodź, opowiem Ci bajeczkę. Bajka będzie długa... i zupełnie inna niż te, które znasz. To prawdziwa historia. Historia, do której i Ty możesz się dopisać. Bo ona wciąż trwa. Chociaż zaczęła się jak każda...

Jest bardzo wcześnie rano i mało co dociera do mnie we właściwy sposób. Po pierwsze, mam zdecydowanie za dużo bagażu. Po drugie, ekscytacja perspektywą takiej podróży też robi swoje. Pokazujemy bilety, pokazujemy paszporty, przechodzi­my przez bramki. Biip, biip, biip - „Czy ma pan jakieś metalowe przed­mioty?” No tak, mój scyzoryk w tylnej kieszeni. - „Proszę przełożyć go do torby.” Przez bramkę przechodzi mój kumpel i znowu odzywa się sygnał. Wojskowy z uśmiechem pyta go - „Pan też z nożem?”


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach