W 1994 roku Mistrzostwa Świata wygrał Henrik Djernis na stalowym Ritcheyu P Team ze sztywnym widelcem i amortyzowanym wspornikiem kierownicy. Hamował cantileverami, a jeden spośród ośmiu dostępnych z tyłu biegów wybierał wajchą ochrzczoną w Polsce przezwiskiem „górny ciąg”. Totalny prymityw. I właśnie wtedy, czyli lata świetlne temu Szwajcar, Florian Schlumpf postanowił poprawić istniejące systemy zmiany biegów w rowerach komunikacyjnych.

Campagnolo, Shimano i SRAM. Ale rośnie grono aspirantów. Co prawda trzecia wojna światowa z tego powodu nie wybuchła jeszcze. Ale co chwila wśród rowerowej braci powracają i pojawiają się nowe pytania w stylu X.0 czy XTR? Red czy Record, a teraz to nawet czy Super Record? A może Dura Ace Di2? Ale na tym nie koniec. Znajdziemy także mniej lub bardziej znane firmy, które próbują dotrzeć do niezdecydowanych lub do indywidualistów, którzy za wszelką cenę pragną wyróżniać się z tłumu podczas maratonu czy ścigania na szosie. Niektóre firmy od lat odgrzewają tego samego kotleta, inne dopiero co upichciły specjalności szefa... produkcji.

Kto by pomyślał, że w dobie specjalistycznych systemów amortyzacji, wyrafinowanych technologii i równie kosmicznych materiałów wykorzystywanych przy produkcji ram, a także wszędobylskiego carbonu, tytanu czy scandium, zainteresowanie wzbudzi coś tak prostego jak drewno i inne naturalne surowce.

Zaczęło się od szybowców. Takich z balsy. Kadłuby robiłem z włókna szklanego, latały wysoko i lekko. W sumie do dziewiętnastego roku życia chodziłem do modelarni i budowałem te szybowce. Na modelarnię dojeżdżałem rowerem.

Historia najdoskonalszego wynalazku ludzkości - roweru górskiego niejeden raz pojawiała się na łamach bikeboard-u.

...Narciarze, miłośnicy deski, panczeniści, hokeiści, dzieciaki... i pewnie znalazłoby się jeszcze sporo wielbicieli białego puchu czy lodu, słowem zimowych atrakcji. A my, rowerzyści jej nie lubimy? Większość odpowie, że jest do bani, bo zimno i rower już dawno zapadł w sen zimowy gdzieś pod ścianą w kącie schowany. Ludzie - zima jest OK! Jeździliście kiedyś rowerem po lodzie?

Jeżeli macie więcej niż 175 cm wzrostu, a jeszcze tego nie zrobiliście, to w najbliższym czasie kupicie sobie nowy rower. I będzie on miał Wielkie koła. Bo to jest Wielka (r)ewolucja koła.

Rower pędził leśną drogą jak strzała, a przez korzenie i dołki dosłownie przelatywałem. Moje nogi ledwo nadążały z pedałowaniem, choć jechałem na najcięższych przełożeniach. Pies, który ciągnął mnie i rower doskonale sprawdzał się w akcji, wyciągając mnie z piasku, podjazdów i zakrętów z siłą, jakiej nigdy bym się po jego szczupłej sylwetce nie spodziewał. Frajda, jaką daje bikejoring, jest nieporównywalna z niczym innym!

Świetne zawody, dobra zabawa, miło spędzony czas! To spotkało wszystkich uczestników zawodów Joy Ride Days w minioną sobotę - 6 października 2007 r. na zawodach DH w Zakopanem.

Są bardzo różni, a nawet każdy z nich jest inny - podobnie jest z wyglądem lokali, w których urzędują. U niektórych wszystko poukładane niczym w aptece - aż miło popatrzeć. Otwierając drzwi innego warsztatu trzeba z kolei patrzeć pod nogi, aby nie potknąć się o leżącą na ziemi ramę i nie wpaść do beczki z ropą. Lepiej niczego nie dotykać, aby nie wywołać lawiny, efektu domino lub jak, kto woli reakcji łańcuchowej.

U Wojtusia w popielniku iskiereczka mruga. Chodź, opowiem Ci bajeczkę. Bajka będzie długa... i zupełnie inna niż te, które znasz. To prawdziwa historia. Historia, do której i Ty możesz się dopisać. Bo ona wciąż trwa. Chociaż zaczęła się jak każda...

Jest bardzo wcześnie rano i mało co dociera do mnie we właściwy sposób. Po pierwsze, mam zdecydowanie za dużo bagażu. Po drugie, ekscytacja perspektywą takiej podróży też robi swoje. Pokazujemy bilety, pokazujemy paszporty, przechodzi­my przez bramki. Biip, biip, biip - „Czy ma pan jakieś metalowe przed­mioty?” No tak, mój scyzoryk w tylnej kieszeni. - „Proszę przełożyć go do torby.” Przez bramkę przechodzi mój kumpel i znowu odzywa się sygnał. Wojskowy z uśmiechem pyta go - „Pan też z nożem?”


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później