Zderzenie światów: rowery bliskiej i odległej przyszłości





Teraz i tutaj
Biomega - fi rma założona przez duńskiego projektanta Jensa Martina Skibsteda - kieruje się fi lozofi ą mówiącą, że design może doprowadzić do absolutnej przemiany sposobu poruszania się w dzisiejszym środowisku miejskim. Aby osiągnąć swoje cele, współpracuje z najlepszymi na świecie designerami. Ich zadaniem jest stworzenie przykuwających oko pojazdów, które wyznaczają nowe trendy, a przy tym pomyśleć np. o niskich kosztach ich produkcji i eksploatacji. Takie nazwiska jak Ross Lovegrove, Marc Newson, Karim Rashid, Beatrice Santiccoli, Paul Croft, czy zespół Vexed, to górna półka światowa. Świeże podejście tych ludzi, mających duże doświadczenie w projektowaniu również innych niż rowery przedmiotów, pozwala na tworzenie pojazdów wolnych od uprzedzeń, co do dotychczasowego pojmowania transportu miejskiego. Przykładem niech będzie Ross Lovegrove, jeden z najbardziej znanych projektantów sztuki użytkowej z Mediolanu, pracujący dla takich fi rm jak Artemide, Vitra czy Maroso. W 2009 roku zaprezentował rower RIO, zaprojektowany dla Biomega. Pracował nad koncepcją pięć lat, a wynikiem tej pracy okazał się rower zbudowany z bambusowych rur połączonych mufami. Bambus wytrzymałością na rozciąganie dorównuje stali, a stosunkiem masy do wytrzymałości przewyższa grafi t, jest tym samym najwytrzymalszą rośliną na ziemi, zatem idealnie nadaje się do budowy ramy. Projekt powstał przy udziale brazylijskiego specjalisty od stosowania bambusa, Flavio Deslandesa. Żeby było ciekawiej, rower napędzany jest za pomocą wałka kardana, dzięki czemu wygląda jeszcze bardziej niesamowicie.
Bezpieczeństwo
Wielu rowerzystów jeździ na rowerze bez kasku i w razie zderzenia znajduje się w większym niebezpieczeństwie niż ich „oczapkowani” koledzy. Ten produkt to zresztą nawet nie kask, a niezwykły kołnierz, który w momencie zderzenia zamienia się w chroniącą głowę poduszkę powietrzną. Wynalazek powstał w Szwecji i ma kosztować na razie około 3000 koron ok 1300 zł. Na rynku pojawi się na początku przyszłego roku. Jeśli to rozwiązanie się rozpowszechni, to jesteśmy świadkami przełomu w ochronie człowieka podczas wypadków komunikacyjnych. Taka personalna, towarzysząca nam ochrona jest najlepsza, bo możemy ją mieć przy sobie zawsze. Dodatkowo kołnierz nie koliduje ze zwykłym strojem, bo jest estetycznie zaprojektowany. W przyszłości zatem możemy myśleć o tym, że nasze ubrania będą nas chronić przed uderzeniami - hmm... czy ja o tym już kiedyś czytałem? Tylko wtedy ta literatura to się nazywała science-fi ction. Zbudowany przez skandynawską fi rmę POC kask Trabec jest jednym z produktów nagrodzonych na targach Eurobike. Został zaprojektowany tak, aby zapełnić możliwie największe bezpieczeństwo rowerzysty przy zachowaniu odpowiednich wartości wentylacji i wygody użytkowania. Charakterystyczny, przedłużany tył ma za zadanie lepiej chronić potylicę niż klasyczny kask. Inspiracji do budowy kasku dostarczyła struktura kości i szkieletu. Nakładające się na siebie warstwy tworzą solidną, trwałą i wytrzymałą konstrukcję. Podobną osłonę potylicy możemy zobaczyć też w kasku Fox Flux.
Futurystyka
Warto wybiegać w przyszłość - niech będzie tu przykładem Peugeot i jego koncepcyjny rower B1K - futurystyczny pojazd z pozbawionym piasty tylnym kołem, przenoszeniem napędu wprost na obręcz, kołami, na które zamiast opon naciągnięty jest wyglądający jak skóra materiał i wspomaganiem elektrycznym. Rower jest przepięknie ukształtowany - większe płaszczyzny mieszają się z fi ligranowymi linkami. Efekt jest powalający - póki co raczej fi ction niż science. Trenażery i rowery treningowe, co by nie powiedzieć, nie wyglądają dobrze, najlepiej ukryć je w mieszkaniu w mało uczęszczanym pokoju lub piwnicy. Wstyd porzucą na pewno posiadacze roweru treningowego Ciclotte. Mi nasuwają się porównania do pojazdów z najnowszych części cyklu Star Wars. Konstrukcja opiera się na olbrzymim kole, do którego obudowy przymocowane jest siodełko, chwyty oraz moduł z pedałami. W przypadku trenażera ma to głęboki sens pozaestetyczny. Większe koło daje większą bezwładność, dlatego lepiej symuluje realną jazdę. Luca Schieppati - jego projektant - stworzył na tej podstawie także jeżdżący pojazd - z małym kółkiem z tyłu i przeniesieniem napędu na duże koło. Choć pewnie wielu z Was tylko wzruszy ramionami, to pozwolimy sobie przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno takie rowery jak współczesna Madone czy Scott Plasma wydawały się wydumanymi projektami szalonych designerów. Dziś wierzymy, że zyski uzyskane dzięki tak niesamowitym kształtom stanowią realne i potrzebne wspomaganie wyczynowego kolarza i pasjonata.
2011-12-23 | Tekst: Janusz Maniak i Miłosz Kędracki
Komentarze użytkowników
Zaloguj się aby komentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
