W dniach 1-4 lipca w Szklarskiej Porębie odbyła się kolejna edycja Bike Adventure, wyścigu etapowego organizowanego przez Grabek Promotion. Jako, że impreza reklamowana była jako „rowerowe wyzwanie roku” to nie mogło na niej zabraknąć naszej ekipy.

Wystartowałem na dystansie PRO wraz z redakcyjnym kolegą Pawłem. Osobiście nigdy nie miałem okazji jeździć w Sudetach, dlatego z niecierpliwością oczekiwałem dnia startu. Nie wiedziałem, czego spodziewać się po trasie i zawodnikach. Paweł natomiast jako stały bywalec imprezy na linii startu zachowywał zdecydowanie więcej spokoju. W sumie na naszym dystansie wystartowało ponad 200 kolarzy, podobna ilość zdecydowała się na krótszy dystans FUN.


Pierwszy i drugi etap rozgrywane były na terenach Gór Izerskich. Pierwszy to przede wszystkim szutry i drogi utwardzone, do pokonania były jedynie 2-3 trudne technicznie zjazdy. W drugi dzień trasa była już bardziej urozmaicona, było sporo trudnych sekcji, ale wciąż dominowały szybkie leśne drogi szutrowe. Na ostatnie 2 etapy rywalizacja przeniosła się w Karkonosze. Tutaj poziom trudności był już zdecydowanie wyższy. Duża liczba korzeni, kamieni i głazów wymuszała wzmożoną koncentrację na każdym metrze trasy. W ostatnim dniu rywalizacji właśnie tej koncentracji mi zabrakło. Na jednym ze zjazdów podbiło mi koło i zaliczyłem groźny upadek, poobijany dojechałem do mety i otrzymałem medal finiszera. Ostatecznie zająłem 15 miejsce OPEN i 10 w kategorii M2, Paweł Szechowski zakończył rywalizację na 66 miejscu OPEN i 30 M3. Jak się później okazało w wyniku upadku doznałem złamania kości ramiennej, mimo to imprezę będę wspominał bardzo dobrze. Dostałem jednak dobrą lekcję, że czasem warto odpuścić, stracić 2-3 pozycje na zjeździe a dojechać do mety zdrowym, ja dałem się trochę ponieść emocjom i teraz czeka mnie 6 tygodni rekonwalescencji.


Podsumowując impreza była dobrze zorganizowana. Na pierwszym etapie w jednym miejscu pojawił się problem z oznakowaniem trasy i sporo osób w tym również Paweł dołożyło nadprogramowe 5 km, ale sytuacja ta już się nie powtórzyła. Posiłki regeneracyjne były smaczne, bufety na trasie rozmieszczone gęsto. Duży plus należy się za stopniowanie trudności tras z dnia na dzień, by wszyscy mogli oswoić się z obcym terenem.


Był to niewątpliwie jeden z lepszych wyścigów w jakich startowałem, i pomimo doznanej kontuzji będę go bardzo dobrze wspominał i na stałe zawita do mojego kalendarza startowego.


Dodano: 2017-07-10

Autor: Tekst: Krzysiek Celary

Tagi: etapówka

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1