Mail od znajomego: „Stary, nie dam rady dziś pojeździć. Mam zapowietrzoną sztycę, muszę ściągnąć aktualizację firmware do napędu i świeci mi się kontrolka serwisu na ekranie sterującym zawieszeniem... Umówmy się na przyszły weekend.” Science fiction? Niestety, chyba już nie...

Zastanówcie się przez moment nad powyższymi zdaniami, nie trzeba daleko szukać sztycy, którą da się zapowietrzyć. RockShox Reverb jest w końcu obsługiwana hydrauliczną manetką, zapowietrzenie systemu sterowania zamienia jej obsługę w jedną z bardziej nieprzewidywalnych czynności we wszechświecie (redakcyjny tester sprawdził to na własnej skórze). Rowerowe silniki Bosha mają kilka rodzajów oprogramowania sterującego, co więc stoi na przeszkodzie, aby użytkownik mógł je aktualizować lub zmieniać? Warto dodać do tego również fakt, że nowoczesne e-bike’i prosto z linii montażowej trafiają do technika, który zajmuje się elektroniczną konfiguracją napędu. Jeśli nie kręcą Was silniki elektryczne w napędach, to pewnie wolelibyście dołożyć do Dura-Ace Di2 konfigurowalny komputer sterujący zmianą biegów w zależności od generowanej mocy, raczej nie jest to wielkie techniczne wyzwanie i pewnie niedługo urządzenia takie trafią w nasze ręce. A może wolicie ekran sterujący zawieszeniem Waszego enduro? Hmm, Cannondale pokazał podobny prototyp rok temu, a przed kilkoma tygodniami Fox zaprezentował działającą wersję elektronicznej pompki do zawieszenia (Smart Pump) sterowanej poprzez Bluetooth za pomocą aplikacji zainstalowanej w smartfonie (Inteligent Ride Dynamics).

Postęp idzie pełną parą naprzód.

Czy nam się to podoba, czy nie, nasze rowery przestają być prostymi i w zasadzie niezawodnymi mechanizmami. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy. Pierwszy z brzegu przykład to hamulce - za nic nie wróciłbym do v-brake’ów (nie mówiąc o cantileverach), ale w razie potrzeby potrafiłem wymienić w nich linkę w kilka sekund. Płynu w tarczówkach sam nie wymienię, nie mówiąc o odpowietrzeniu całości. Każdy z nas umie wyregulować przerzutki, ale jak naprawić awarię układu sterującego ultraszybką i precyzyjną zmianą biegów w elektronicznym Dura Ace? Chyba nie imbusem 5 mm... Z drugiej strony można powiedzieć, że hamulców nie odpowietrza się co drugi dzień, a układ się nie zepsuje. Ale jak już odmówi posłuszeństwa, jesteśmy skazani na Autoryzowaną Stację Obsługi.

Powoli każdy rowerzysta staje się uzależniony od techników, napraw gwarancyjnych, aktualizacji itp. otrzymując w zamian „tylko” większą wygodę i sprawność działania, a wszystko to pod przykrywką atrakcyjnego wyglądu zabawki dla dużych dzieci. Coraz większy stopień skomplikowania technologii stojącej za najprostszymi czynnościami to znak czasów, jednak nie tylko naszych. No i czy tak naprawdę jest w tym coś złego? Rowery z początku ubiegłego wieku naprawiało się u kowala, nie jestem pewien, czy chciałbym powrotu tych dni. Elektronika może również pomóc przeciętnemu użytkownikowi „ogarnąć” skomplikowane regulacje, dzięki czemu nawet bez wiedzy technicznej wyciśnie on ze swojego sprzętu maksimum możliwości. Co więcej, zmiany te dotyczą nie tylko rowerów. Przyjrzyjmy się samochodom, taki np. Land Rover Discovery 4 to raczej limuzyna, niż samochód do codziennego katowania w błocie, odpowiednik rowerowego enduro ze sterowanym aplikacją zawieszeniem i GPS-em zintegrowanym z kierownicą. W sprzedaży jednak wciąż znajduje się model Defender, z którego możemy usunąć całą elektronikę, zostawiając jedynie instalację elektryczną do świateł i zapłonu. Tu zawieszenie również można regulować, ale kluczami płaskimi. Ten kto ma czas i potrafi to robić, będzie zachwycony, innemu szybko odechce się jazdy w terenie. Dla każdego to, co lubi.

Mimo iż pierwszy akapit tego tekstu wielu z moich redakcyjnych kolegów przestraszył na tyle, że z miejsca zadeklarowali usunięcie z rowerów nawet licznika i przesiadkę na cantilevery, pomyślmy, o czym tak naprawdę rozmawiamy. O postępie. A postęp oznacza również większy wybór. Kto chce, będzie mógł korzystać z „bezobsługowych” rozwiązań z elektroniką i innymi wynalazkami, a inni zostaną przy linkach i mechanicznych dźwigniach. I paradoksalnie to ci drudzy będą musieli zapłacić dużo więcej za krótkoseryjną, niezawodną, wykonaną przez rzemieślnika robotę, hydraulilczno-elektroniczna hybryda wykonana przez roboty na linii montażowej będzie tańsza. W tym kierunku zmierza cały świat i to mniej więcej od czasów wynalezienia maszyny parowej. Jak sobie z tym poradzić? Przyjąć do wiadomości, zaktualizować ten nieszczęsny soft w napędzie, ściągnąć nowe trasy na GPS-a i iść pojeździć. Bo przyjemność z jazdy na pewno jeszcze przez wieki będzie dokładnie taka sama, jak dziś.

Dodano: 2011-12-10

Autor: Tekst: Paweł Steinke, zdjęcia: www.m55-bike.com

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWERY 2018

28 lat minęło – Yeti Ultimate

Odzież, akcesoria i dużo, dużo więcej!