Już na kilka tygodni przed wyścigiem, który odbył się 2 i 3 lutego nikt z redakcyjnego zespołu nie oczekiwał jazdy po śniegu. Kilku potencjalnych startujących nawet się wycofało, bo co to za jeżdżenie fat bikiem, jak nie będzie biało. Specyficzny mikro-klimat Parku Narodowego Gór Stołowych jednak nie zawiódł.

To było pewnie jedyne miejsce w Polsce – poza Tatrami, gdzie śnieg przetrwał napływ ciepła. Na starcie stawiło się stokilkanaście osób. Około 1/3 w na „cienkich” kołach poniżej 3”, większość na fatach.


Trasa wyścigu z roku na rok się wydłuża. W pierwszej edycji było poniżej 20 km, w tym roku GPSy naliczyły ponad 31 nie licząc kilkukilometrowego wieczornego prologu. Większość przejeżdżanego terenu jest dość prosta – na długich prostych drogach leśnych utrzymywane są narciarskie trasy biegowe po których prowadził wyścig. Okazjonalnie jednak wyprowadzał zawodników na pochłaniające energię jak gąbki miękkie pola i techniczne kawałki których nie powstydziłby się wyścig enduro - kładka przez torfowisko, singiel w okolicy Szczelinca Wielkiego, czy zjazd do Pasterki. Śniegu nie wystarczyło na całą trasę, a tam, gdzie go brakło królowało oczywiście błoto. Ostatnie 4 km były sprawdzianem zimowego przygotowania kondycyjnego i woli. Technicznie łatwy, serpentynowy podjazd o 300m w pionie a następnie szybki zjazd po szklistej drodze dały dużo okazji do wyprzedzania, lub uderzenia w ścianę braku energii.


Na najwyższe miejsce podium z ubiegłorocznego 2-giego miejsca powrócił Maksymilian Bieniasz jeżdżący w klubie Rowerownia.com KK TARNOVIA. Maciej Stanowicz tryumfujący w ub. roku musiał zadowolić się 4-tym miejscem. Wśród pań najszybsza była Agnieszka Łachman. Za odwagę na start w tak nietypowej imprezie nagrodzona została debiutantka w Team BIKEBOARD – Karolina Krawczyk zajmując 3-cie miejsce w kategorii kół do 3”. Los nie był łaskawy dla naszego fatowego weterana - 3-krotnego uczestnika Fat Bike Race – Maćka Patrzałka który na ok. 5 km przed metą udowodnił, że przy wystarczająco agresywnej jeździe można złapani snake’a nawet w facie.


Karykaturalne koła ułatwiają uśmiech. Wszyscy uczestnicy podkreślali świetną kameralną atmosferę imprezy, dobre oznaczenie coraz bardziej atrakcyjnej i zróżnicowanej trasy, sprawnie prowadzony bufet w połowie dystansu i pomocne podejście sympatycznych wolontariuszy. Chcielibyśmy więcej takich imprez bez napinki ze ściganiem połączonym z autentyczną zabawą.

Dodano: 2018-02-09

Autor: Tekst: Maciek Machowski, zdjęcia: Maciek Machowski, Łukasz Dotoń

Tagi: zima, maraton, Fatbike, Fat

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory