Jesteś tutaj: Strona Główna > Sport i Raporty > Tematy > Lepszy sposób na... rejestruj zaloguj

zostań fanem

Lepszy sposób na brak dętki: Tubeless Ready

Pionierem zalewania klasycznej opony specjalnym lateksowym
mleczkiem jest Stan Koziatek (ze szpikulcem), który najpierw
szykował takie zestawy dla różnych marek, by wktótce ustanowić
własną No Tubes. Stan nie zatrzymał się i ciągle doskonli
najsłabsze ogniwo roweru. Jego pomysł na integrację opony i obręczy
zaowocował uruchomineiem produkcji specjalnych felg. Kiedy
dostarczyłem projekty do fabryki w której mieli je wyprodukowac
zadzwonili, że w rysunkach jest błąd - krawędzie obręczy niższe o 2
- 3 mm niż powinny być i nie utrzymają stopki opony! Krzyczeli do
słuchawki. Nie wiedzieli, że to mój sposób na lepsze uszczelnienie
i ułożenie opony na obręczy - powiedział nam Stan. Opony na
opatentowanych obręczach ZTR są bardziej baloniaste, bo boki opony
nie są ściskane przez krawędzie obręczy. Nasze testy potwierdzają,
że opona jest stabilniejsza i zapewnia lepszą przyczepność.<br />
Zestaw Stana Koziatka<br />

Historia sięga lat 90. XX wieku, kiedy to Mavic do spółki z Hutchinsonem i Michelinem zaprezentowali standard UST (Universal Standard for Tubeless), czyli specjalne obręcze i opony pozwalające na jazdę bez dętek. Jednym z jego największych zalet była (i wciąż jest) możliwość jazdy na nieprawdopodobnie niskich ciśnieniach, co pozwala cieszyć się lepszą przyczepnością bez obaw o snake bite’y. Minusem UST były jednak większe koszty opon i obręczy oraz przede wszystkim masa opon, dużo większa od tradycyjnych wersji. Użytkownicy systemu zaczęli więc „kombinować”.
W awangardzie znaleźli się maniacy niskiej masy i zawodnicy, a z pomocą przyszły im płyny uszczelniające do UST. Produkty te - lateksowe mleczka wlewane do opon - miały za zadanie „łatać” bezdętkowe opony w momencie ich przebicia. Pomysł miał za zadanie wyeliminować kolejny słaby punkt UST - w momencie przebicia opony trudno było zlokalizować dziurę, w dodatku do napompowania opony potrzebny był kompresor lub nabój CO2. W praktyce bardziej opłacało się wozić zapasową dętkę, co w momencie awarii jeszcze bardziej zwiększało masę rotującą. Płyny uszczelniające eliminowały te minusy, a zawodnicy dość szybko zauważyli jeszcze jeden plus. Za ich pomocą można było uszczelnić i „zahermetyzować” na obręczach UST „tradycyjne”, ultralekkie opony i w skrajnych przypadkach zaoszczędzić w ten sposób nawet 500 g!

A może by tak pójść o krok dalej i zrezygnować z obręczy UST na rzecz tradycyjnych? Założyć na nie „zwykłe” opony i cieszyć się zaletami kół bezdętkowych i tradycyjnych jednocześnie? Producenci uszczelniaczy błyskawicznie zaproponowali użytkownikom taką możliwość, dodając do oferty opaski z wentylem uszczelniające obręcz. Zestaw do konwersji był gotowy, jednak rozwiązanie to cierpiało na kilka „chorób wieku dziecięcego”. Jeden z naszych zawodników do dziś wspomina „wystrzał” z tak przygotowanej opony na kilka sekund przed startem maratonu - osoby stojące najbliżej były całe w uszczelniaczu, a pierwszy sektor pognał przed siebie, myśląc, że to wystrzał startera.

Mimo to samodzielnie wykonane koła bezdętkowe zdobywały coraz większą popularność, którą zauważył „wielki biznes” wyciągając pomocną dłoń do fanów jazdy na tradycyjnych kolach i oponach bez dętek. Rozwiązanie to nazwano „Tubeless Ready” i na przełomie 2010/2011 roku przeżywa ono prawdziwy renesans. W skrócie, są to opony o zmodyfi kowanej, zwulkanizowanej stopce i uzupełnione w przypadku No Tubes przez obręcze o zmodyfi kowanej krawędzi. Zmiany w tych dwóch elementach umożliwiają łatwiejsze uszczelnienie komponentów.

2011-01-31 | Tekst: Paweł Steinke

1 2 3 4 następna » 

Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy