Nie wiem, kiedy to zleciało, ale to już 10 edycja tegorocznego sezonu Cyklokarpat. Lokalizacja można powiedzieć, że również jest strzałem w dziesiątkę, ponieważ Dukla to jedne z lepszych zawodów, na jakich byłem w długim zeszłym sezonie. Nie wątpię, że tym razem będzie podobnie.

Trasa w pierwszej fazie wyścigu prowadzi w dużej mierze po szerokich szutrach gdzie zapewne stawka odpowiednio się ułoży. Na początkowych kilometrach czekają dwie górki oraz jeden dłuższy podjazd, na którym tempo zawsze w początkowej fazie jest bardzo szybkie. Najbardziej podoba mi się w Dukli końcowe 20 km. Gdy wszyscy marzą już o mecie to zaczyna się niewdzięczny podjazd po łące, który w rezultacie kończy się w lesie. Tam zaczyna się prawdziwa zabawa. Długie techniczne i interwałowe odcinki wycisną z zawodników ostatnie siły. Jeśli liczycie, że po długim okresie bez deszczu w Dukli lekko przykurzycie rower to jesteście w błędzie. Prawdopodobnie przez ten las przebiega granica wiecznego błota, co dodatkowo podkręca temperaturę ścigania.


Dystanse do pokonania krótkie nie są a co bardziej istotne suma wzniesień budzi szacunek. Już na najmniejszym dystansie jest do podjechania 1000 m raptem na 28 km. Mega to odpowiednio 58 km i 1600 m a giga 68 km i 1800 m.


W zeszłym roku nie pamiętam żeby ktokolwiek przyjechał na metę z niedosytem jazdy. Nawet etatowi zwycięscy przez dłuższy okres starali się złapać oddech podkreślając jak było ciężko. My oczywiście zapraszamy. Szykujcie rowery na niedziele!

Dodano: 2017-08-10

Autor: Tekst: Michał Woźniczka

Tagi: maratony

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

NOWOŚCI 2018

ROWERY 2018

Kaszubska marszruta

Blood Road