Na wyścig do Walimia trafiłem trochę z przypadku. Miejsce już znałem z wcześniejszych startów w Górach Sowich, a o samym wyścigu słyszałem wiele pozytywnych opinii.

Czas by to sprawdzić. Team bikeBoard reprezentowałem wraz z Pawłem Szechowskim, który w przeciwieństwie do mnie wybrał dystans Mega. Puchar Strefy MTB Sudety przyciąga coraz więcej uczestników chcących sprawdzić się na trasie. W Walimiu pojawiło się ponad 400 osób i chyba nikt nie żałował. Przywitała nas sprawna organizacja w biurze zawodów oraz świetna pogoda. 3, 2, 1, start! Ruszyliśmy z sektorów po asfalcie, by zaraz zmierzyć się z pierwszym podjazdem. Peleton się trochę rozciągnął a silniejsi uciekli do przodu. Trasa była super wytyczona oraz oznakowana. Ciężko było by się pomylić. Kilometr za kilometrem pięliśmy się w górę zlani potem, by co jakiś czas sprawdzić technikę na stromych zjazdach. Jeszcze trochę i bufet na piętnastym kilometrze. Uff, szybkie uzupełnienie płynów, banan do kieszonki i dalej w stronę długiego i sztywnego podjazdu nazwanego „Drogą Śmierci”. Zrozumiałem co miał na myśli organizator mówiąc „niech Was nie zwiedzie niewielka ilość kilometrów na dystansie MINI”. Po wyścigu mój Garmin wskazał ponad 1200 m przewyższeń. Na dwudziestym kilometrze rozjazd dystansów, który był również świetnie oznakowany. Nawet kilkadziesiąt metrów po rozjeździe były czytelne informacje na trasie jakiego dystansu jesteśmy. Ostatnie kilometry to techniczne sekcje XC. Był to strzał w dziesiątkę! Maratony wcale nie muszą być nudne. Wojtek Halejak z JBG2 po dojechaniu do mety powiedział, że ten wyścig to 100 procent MTB. Ostatecznie zajął drugie miejsce Open na dystansie Mega 50km, chociaż gdyby nie defekt opony w połowie wyścigu to powalczył by o zwycięstwo. Gdy słychać było spikera, a meta wydawała się być na wyciągnięcie ręki organizator zafundował nam kolejną niespodziankę w postaci ostatniego, sztywnego podjazdu. Na szczęście zaraz za nim znajdowała się meta oraz dobrze zaopatrzone bufety. Przy pysznej grochówce wymienialiśmy swoje spostrzeżenia z innymi uczestnikami wyścigu i planowaliśmy kolejne starty w Pucharze Strefy MTB Sudety. Reasumując: świetnie przygotowane trasy, organizacja na najwyższym poziomie oraz niezapomniane widoki Gór Sowich, to rzeczy, dla których chce się ścigać. Za rok planuję tam wrócić.

Dodano: 2018-05-09

Autor: Tekst: Arnold Wójcik, foto: Organizator

Tagi: maratony

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra