W ostatnich dniach długiej majówki (5-7.05.2017) w Dukli odbył się jedyny etapowy wyścig w południowo-wschodniej Polsce - Dukla Wolf Race organizowany przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Dukli. Pomimo deszczowej pogody poprzedzającej dzień startu oraz niezbyt optymistycznych prognoz, do rywalizacji przystąpiło ponad stu uczestników.

Start i zarazem meta pierwszego etapu została zlokalizowana w oddalonym o parę kilometrów od Dukli Wietrznie, wokół którego przebiegała ciekawa i urozmaicona trasa. Nie brakowało wymagających kondycyjnie podjazdów, szybkich zjazdów oraz technicznych singli. Jednak najbardziej dało się we znaki wszechobecne błoto, czyniące najprostsze odcinki trasy niemalże niemożliwymi do przejechania. Trasa liczyła 48 km i 1300 m sumy przewyższeń.


Drugi etap rozpoczął się pod Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Dukli i przebiegał przez takie szczyty Beskidu Dukielskiego jak Baranie, Ostra, Piotruś. Początkowo trasa miała prowadzić także na najwyższe wzniesienie pasma Cergową, jednak ze względu na ekstremalne warunki terenowe organizator zdecydował się na poprowadzenie jej alternatywną drogą omijającą szczyt. Ten etap był niewątpliwie najtrudniejszym z całego wyścigu i okazał się prawdziwym sprawdzianem silnej woli. Ilości błota uniemożliwiającego jazdę przerosły najśmielsze oczekiwania nawet najbardziej doświadczonych zawodników. Trzeba było dobrze zapiąć buty by nie pochłonęła ich półpłynna zewsząd atakująca masa. Ponadto postarano się o weryfikację przygotowania technicznego na kamienistych singlach i wyjątkowo stromych zjazdach. Dystans etapu wyniósł 72 km a suma przewyższeń 2200 m, meta została zlokalizowana na rynku w Dukli.


Trzeci i zarazem ostatni etap ze względu na warunki i zapowiadane obfite opady deszczu został skrócony z pierwotnych 63 km do 50 km. Pomimo, iż początkowo okazał się etapem szybkim, ze sporą ilością asfaltu i szutrów to na nudę nie można było narzekać. Ogromne ilości błota, grzęzawiska i pchanie roweru nie dziwiły już nikogo, natomiast zafundowany przez organizatora przejazd przez kopalnie odkrywkową na długo pozostawił uśmiech na twarzach zawodników. Na mecie dla wszystkich, którzy ukończyli wyścig czekała pamiątkowa koszulka finishera.


Całe zawody zorganizowane wzorowo. Trasy oznakowane prawidłowo, bardzo dobry posiłek regeneracyjny na mecie, uśmiechnięta, zawsze skora do pomocy i otwarta na krytykę obsługa. Dla organizatorów należą się wielkie brawa. Szczególnie, że był to debiut. Z niecierpliwością czekamy na kolejne edycje.


Klasyfikację generalną zwyciężyli Mateusz Rejch ( SST Lubcza) oraz Iwona Szmyd (Jasielskie Stowarzyszenie Cyklistów).


Drużyna bikeBoard może zaliczyć swój występ do udanych. Krzysztof Celary ukończył rywalizację na 4 miejscu open i 2 w M2, a Zbigniew Mossoczy na 9 open i 3 M4.

Dodano: 2017-05-09

Autor: Tekst: Krzysztof Celary

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rasowe ścigacze za 11k
Orbea Avant M30 Team
Merida Scultura 5000 Disc
Cannondale 2018: Jekyll i Trigger
7 najczęstszych błędów w treningu amatorów
Kardiologiczne badania podstawowe
44 strony przygody!