Odkąd tylko w rowerach pojawiło się wspomaganie elektryczne, wzbudza bardzo silne emocje. Każda wzmianka o rowerach z przedroskiem „e” wywołuje lawinę komentarzy – i jak to najczęściej z internetowymi dyskursami bywa, bardzo ostrych, ale też chaotycznych, w których argumenty mieszają się z insynuacjami, przypuszczeniami czy opiniami zakrawającymi o fanatyzm.

Dodatkowo często formułowanymi przez ludzi, których wypowiedzi zdradzają, że z tematem dyskusji nigdy nie mieli do czynienia w praktyce. Wszystko to tworzy papkę, z której trudno wyciągnąć sensowne wnioski i odróżnić fakty od postprawdy.


Nie będziemy ukrywać, że także na łonie naszej redakcji rowery te budzą kontrowersje i ostre dyskusje. Nie dochodzi do rękoczynów, bo posługujemy się twardymi faktami oraz doświadczeniem nabytym w testach kilkudziesięciu rowerów tego typu, na których mieliśmy okazję jeździć w przeciągu kilku ostatnich lat. Dzisiaj chcemy podzielić się tą wiedzą w formie krótkiego raportu prezentującego, naszym zadaniem, najważniejsze cechy e-rowerów, zarówno te pozytywne, jak i negatywne.


Fakty
Zacząć należy jednak od trzech „argumentów”, można je nazwać koronnymi, które wcześniej lub później pojawiają się praktycznie w każdej dyskusji (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 7/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-07-10

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski, zdjęcie: Dan Miller

Tagi: elektryczne

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWERY 2018

28 lat minęło – Yeti Ultimate

Odzież, akcesoria i dużo, dużo więcej!