Koninki to bardzo miły akcent na środek lata. Prawdziwie górskie ściganie w malowniczych rejonach i do tego wymarzona pogoda. Kto nie był niech żałuje.

Osobiście pierwszy raz udało mi się przejechać podczas Cyklokarpat w Koninkach dystans Mega. W zeszłym roku powietrza wystarczyło mi tylko do połowy trasy. Bardzo byłem ciekaw legendarnych zjazdów, o których w zeszłym roku wszyscy rozmawiali na mecie a ja zajęty odnajdywaniem najkrótszej drogi do mety nie mogłem ich oglądać. W tym roku się udało. Zanim dotarliśmy jednak do zjazdów na drodze srożyło się kilka konkretnych górek. Sztywne i długie podjazdy po nie zawsze zalesionych terenach dały w kość każdemu. Przy okazji zweryfikowałem spostrzeżenia z poprzedniego roku. Pierwszy długi podjazd jest jednak bardziej wymagający niż ten drugi…


No i w końcu w dół. Mając w pamięci opowieści i legendy przed zjazdem mocniej chwyciłem skrzywioną po wcześniejszym upadku kierownicę. Faktycznie było, co jechać i można było nadrobić sporo strat z ostatniego podjazdu. Warunki zaskoczyły, ponieważ nie było tak sucho jak w pozostałych fragmentach trasy, co dodatkowo zwiększało adrenalinę. Techniczne fragmenty mieszały się z takimi, na których dystans mijał bardzo szybko.


Najszybciej trasę Mega przejechał Sławek Dziwisz wyprzedzając Kamila Pomarańskego i Piotra Krawczyka. Giga wygrał Tomasz Bal przed Andrzejem Jaroszem i Kubą Solarzem. Najkrótszy dystans z kolei wygrał Maciek Sołtys drugi był Karol Czosnyka a trzeci Jarek Luty.


Już za niecałe dwa tygodnie kolejny mocny akcent i jedna z najlepszych tras w całym cyklu - Dukla. Szykujcie formę.

Dodano: 2017-08-03

Autor: Tekst: Michał Woźniczka, foto: Cyklokarpaty

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

NOWOŚCI 2018

ROWERY 2018

Kaszubska marszruta

Blood Road